Trzymając telefon przy uchu niemal widziałam jego rozpromienioną twarz po drugiej stronie.-Co robisz?-zapytałam.
-Siedzę w domu sam z tymi głąbami ,który chcą wieczorem wyciągnąć mnie na miasto ale jakoś nie mam na nic dziś już ochoty.
-Nath , chyba oszalałeś! Powinieneś iść z nimi.
-Wow wow nie poznaje cię! Nie spodziewałem się takiego protestu z twojej strony.
-Daj spokój.To że mnie z tobą nie ma nie znaczy ,że masz siedzieć sam w domu i nic nie robić.-mówiłam.-A poza tym jak tylko przyjadę to zaliczymy jakiś klub.-dodałam na pocieszenie.
-No ja myślę! Nie odkryłem jeszcze przed tobą wszystkich dobrodziejstw Londynu.
-Na razie wystarczysz mi ty.-westchnęłam kładąc głowę na poduszce ,a kiedy to zrobiłam uniosła się z niego lekka mgiełka kurzu.-Fuuu! Faktycznie trzeba będzie tu posprzątać.
-Jakoś nie widzę najmniejszego sensu w sprzątaniu swojego pokoju 2 dni przed przeprowadzką.-wypowiedział się śmiejąc się pod nosem.-April wracaj tuuuutaaaaj.-przeciągnął znowu a ja niemal widziałam oczami wyobraźni podkówkę z jego ust.
-E eeee! Znowu zaczynasz dramatyzować i zrzędzić.-wypuściłam głośno powietrze z ust po czym oświadczyłam.-Zakańczam tą rozmowę , kochanie.
-Ależ nie nie nie!Już się zamykam ; zmiana tematu.-szybko zareagował i się ożywił , a ja słysząc jego ton głośno się roześmiałam.-Hmmm jaka u ciebie pogoda?
-Też mi zmiana tematu!-prychnęłam.-Kończymy Nath bo i tak zaraz skończy sie na "tęsknieeeeeeee - ja teeeeż" a poza tym powinnam dopracować listę rzeczy które zabieram ze sobą do Londynu.Nie lubię gdy mam bałagan w głowie.
-Jasne.-powiedział.-Tęsknieeeee.-dodał po chwili ciszy takim samym tonem jak ja przedtem.
Znów parsknęłam śmiechem.-Ja teeeeeż.Do potem , i pamiętaj dzisiaj wychodzisz z chłopakami na podryw!
-Nonono! Ja nigdzie się nie ruszam bez ciebie.
-Ej bo oberwiesz ,kochanie!
-Dobra dawaj skarbie przez telefon jeszcze nie dostałem.-parsknął.
-Jej co ja tobą mam.-mruknęłam śmiejąc się pod nosem.-Zrób co chcesz w takim razie a ja lecę.
-Eeee tylko nie do klubu z Kat! Bo was znajdę i zabije!
-Pfff przez telefon jeszcze nikt mnie nie zabił!-odgryzłam się dalej śmiejąc bez opamiętania.
-Nie to miałem na myśli.-burknął niby obrażony.
-Nath ,naprawdę muszę już kończyć potem się zdzwonimy , urwisie.
-Okay , niech będzie.Kocham Cię , Ap.
-Ja ciebie tez.-wyszczerzyłam się słysząc jego lekko przygnębiony ton.-Na razie romantyku.-dodałam ciszej i się rozłączyłam. Następnie z myślą "nie mogło by być lepiej" , na dobre rozłożyłam się na łóżku i patrzyłam w sufit.Moje refleksje i ciszę przerwało ciche pukanie do drzwi. Po chwili moja rodzicielka ostrożnie wkroczyła do mojego pokoju.
-Obiad już gotowy ,tata też już przyszedł.-oparła rękę o obrotowe krzesło przy biurku.-Zejdziesz do nas?
-Tak , chwileczkę tylko się przebiorę.
-Przydałoby się bo to jest chyba nie twoje.-łypnęła na tiszert zapożyczony od Nathana.
-Mamoooo wzięłam za mało ubrań.-z uśmiechem wywróciłam oczami.-Daj mi chwilę zaraz do was przyjdę.-odparłam na co automatycznie skierowała się do drzwi posyłając mi jeszcze na koniec wymowne spojrzenie z nieukrywanym zaintrygowaniem.
***
Niedługo potem kiedy pojawiłam się na parterze domu a przepyszne domowe jedzenie ,którego tak mi brakowało widniało na talerzach przed nami postanowiłam zebrać siły i myśli na nadchodzącą rozmowę.
-I jak obiad?-zapytała mama przerywając mi grzebanie widelcem w resztkach posiłku.- Pewnie w Londynie zajadałaś same fast foody.-dodała z wyrzutem.
-Dzięki mamo jest przepyszny. -już chciałam dodać ,że wcale nie bo Nathan to urodzony kucharz ale moi rodzice chyba jednak obeszli by się bez informacji o romantycznych śniadankach w jego wykonaniu.
-Ciekawy tylko jestem ,Laurem -zwrócił się do mamy tata.-ile jeszcze nasza April będzie się u nas stołować , w końcu znowu ta przeprowadzka...
-Tato... -powiedziałam bo nie wiedziałam w jaki sposób mam im zakomunikować że pobędę tu tylko kilka dni.-Chciałam aby ta przeprowadzka przebiegła sprawnie a właścicielka kamienicy nie robiła żadnych problemów jak -podniosłam nie znacznie ton.-wcześniej mi to wmawialiście.
-Więc...? -spojrzała na mnie mama trzymając kubek herbaty w ręce , obawiałam się jedynie aby nie wypadł jej zaraz ręki słysząc moje nowiny.-To kiedy znów wyfruwasz z gniazda?
Miała taki wyczekujący i niepewny wzrok , w którym kryło się również rozczarowanie ,tęsknota ale też złość i uczucie rozczarowania.-Mamo... jesteśmy umówione wstępnie to znaczy nie tak wstępnie tylko... -ostrożnie wzięłam głęboki wdech tak aby rodzice nie wyczuli z jakim stresem im to mówię.-6 stycznia mamy już być w naszym nowym mieszkaniu.-powiedziałam a moje słowa zastąpiła teraz wszechobecna i wręcz ogłuszająca cisza i tylko Diego ,który bacznie polował na resztki jedzenia pod stołem nie wydawał się ani trochę spięty.Czułam zagęszczająca się atmosferę , którą przerwało głośne postawienie filiżanki herbaty na podstawek przez Lauren.Ściskałam w ręce widelec wbijając swój tępy wzrok w kant stołu.
-Mhm.-skinęła nieznacznie głową.-Cóż myślałam April że po tej "wycieczce" do Stanów nie masz ochoty na dalsze podboje świata.-wymówiła kpiącym tonem ostatnie słowa co mnie niezmiernie zirytowało.
-Dobrze wiecie ,że wcale nie chodzi o to.-wycedziłam ciszej.Czułam się przy nich tak obco jak jeszcze nigdy.-Nie interesuje was już fakt ,że jestem osobą dorosłą i...
-April nie powinnaś podporządkowywać swojego życia pod kogoś.-przerwał mi błyskawicznie i niespodziewanie tata.-Uważam ,że to bez sensu , wszyscy wiemy że robisz to dla niego.-machnął ręką kątem oka spoglądając na mamę.
-Słucham?! -wzburzyłam się głośniej niż planowałam.-Wcale nie podporządkowuje mojego życia pod Nathana.Sama już dawno chciałam zamieszkać w stolicy , nie rozumiem obwiniacie go o to że ciągle nie ma mnie w domu?!
Byłam wściekła! Jak on mogli zwalać na niego winę ,która z zresztą nie istniała.Byłam w szoku , spodziewałam się normalnej rozmowy i ich wyrzutów ale to co teraz zaprezentowali kompletnie wytrąciło mnie z równowagi.Znów wróciły czasy , w którym ja i moi rodzice traktowaliśmy się jak wrodzy.Chciałam aby każda ze stron zrozumiała swoje błędy i ustąpiła albo próbowała znaleźć się w sytuacji tej drugiej jednak...
-A nie jest tak?-kontynuowała mama uważnym wzorkiem wwiercając się we mnie.-Myślałam że po wyjeździe do Vegas masz dość , że już tu zostaniesz.Przecież mogłybyście razem z Katherine tu znaleźć mieszkanie i jakąś pracę.Daj spokój Gloucester to nie dziura!
-Dla mnie tak! Zrozumcie ,że chce próbować nowych rzeczy i to bez względu czy jestem z Nathanem ,czy nie.
-A gdyby on pojechał do Stanów pojechałabyś za nim?
Nie wytrzymałam , wstałam.Czułam napięcie w każdym moim nerwie i lodowate igiełki wbijające się w każdy mój czuły punkt.-Jak możesz pytać mnie o takie sprawy?!
-To istotne.-powiedziała jak by nigdy nic.-Chyba nie zamierzasz jeździć z nim po całym świecie?
-A dlaczego by nie?! To moje życie , dorosłam , mamo i to ja podejmuje teraz decyzję , nie wy!
-April ,na co ci to?! -tym razem zabrał głos ojciec przez co poczułam się osaczona i zamknięta jak w klatce.- Tylko się na nim zawiedziesz , przecież to jest gwiazda , ile się teraz słyszy o tych młodych i bogatych którym sodówka uderzyła do głowy.
-Jak możesz tak mówić!! Wy nic nie wiecie , nie znacie tego człowieka tak jak ja.-wypowiedziałam głośno i dosadnie jednym tchem.Spuściłam głowę dalej opierając pięści o kant stołu miałam ochotę w tym momencie się od niego oderwać i uciec jak najdalej by na końcu biegu znaleźć ukojenie w jego ramionach.
-Chcemy ci wytłumaczyć pewne sprawy , abyś potem się nie przeliczyła i nie zawiodła.
-Nie zawiodę się , na nim. -powiedziałam z taką pewnością i szczerością jak by zapewniło mnie już o tym wcześniej tysiąc osób.-Na pewno nie ,ale na was teraz bardzo się zwiodłam!
-Gdzie idziesz?-zapytała ze zdenerwowaniem mama kiedy odwróciłam się od stołu tyłem i zaczęłam iść w kierunku wiatrołapu.
-Jak najdalej stąd!-krzyknęłam cicho bo nie obchodziło mnie już czy to słyszą , co myślą jakie mają zdanie.Teraz stracili w moich oczach niewyobrażalnie wiele.
W pośpiechu i poirytowaniu nie zasznurowałam nawet butów od razu wkładając je na nogi.Sięgnęłam po kurtkę i szal który zawinę wokół szyi już w drodze.Nie zapomniałam o rękawiczkach , które wetknęłam do kieszeni kurtki by następnie z impetem otworzyć drzwi i ruszyć gdziekolwiek.Przekręciłam gałkę tak że niemal całkiem jej nie wykręciłam a kiedy postawiłam już nogi na pierwsze stopnie schodów zimne powietrze zaczęło orzeźwiać mój umysł.Śnieg spoczywał ubitymi zmarzniętymi kupkami wokół ogródka. Droge prowadzącą aż do furtki pokrywała cienka warstwa lodu , który odbijał światło niemal jak szkło. Miałam tępy wzork , posępną minę i bezwładne mięśnie.Po kilku krokach zamarzniętą drogą zaczęłam przyspieszać coraz bardziej aż opuszczając moją posesję z całej siły trzasnęłam kutym ogrodzeniem aż zadrżało.Słońce bez większego zaangażowania przebijało przez prawie szare niebo przy linii horyzontu bardziej białe. Cały ten świat tutaj wydawało się że nagle stracił swoje kolory choć był mi tak dobrze znany.
Nie wiedziałam gdzie mam iść żadna z dróg przede mną nie zdołała by mnie zaprowadzić do Nathana. Trącąc "kamień" z śniegu wbijałam oczy w chodnik i po prostu pokonywałam kolejne metry. Kiedy moja zabawka wypadła na jezdnię i niedługo potem rozpłaszczył ja pędzący samochód zaczęłam bezcelową kontemplacje otoczenia. Zauważyłam ,że zbliżam się w stronę parku.Parku ,w którym kiedy byłam na spacerze zadzwonił do mnie po raz pierwszy Nath."Jak ja bym chciała tu teraz z nim być" , przemknęło mi przez myśl chyba po raz setny.Wpatrując się w nagie konary drzew wokół alejki prowadzącej do parku minęłam dawno nie czynną fontannę i zaniedbane pokryte śniegiem grządki kiedyś kwiatów.Z daleka zobaczyłam rzędy wolnych ławek.Nic dziwnego , komu chciało by się odwiedzać park w tak mroźny dzień?Drżąc z zimna dotarłam do najbliższej z ławek i nie zwracając uwagi że jest pokryta cienką warstwą białego puchu usiadłam na niej zaciągając się świeżym powietrzem. Mrużąc na chwilę oczy znów przywołałam obraz uroczej kolacji z moimi rodzicami.Chciałabym potracić się z nimi nie kłócić i jakoś dogadać abym za każdym razem kiedy odwiedzę Gloucester była szczęśliwa że spędzę miło czas z rodziną.Ale nie teraz... Szkoda że akurat moje sprawy rodzinne nie układają się ta idealnie jak reszta.
Miałam zamiar jeszcze się poplątać a ewentualnie powoli wracać do domu jednak w roztargnieniu skręciłam w nie tą ulicę co trzeba a po chwili stania na chodniku i rozglądania się wokoło stwierdziłam ,że z tego miejsca mam niecały kilometr do domu Kat.No to w drogę! Czas ją odwiedzić i co najważniejsze szczerze pogadać i się wyżalić.Co jak co ale jej mogę powiedzieć wszystko.
Dotarłam pod domu kuzynki.Jak zwykle dwupiętrowa nowa posiadłość wyglądała dumnie nawet o tej porze roku i w dniu szarym jak ten.Podeszłam do furtki ,która okazała się być otwarta i udałam się za żwirowaną drogą przyozdobioną lampami aż do okazałych drzwi wejściowych.Jeszcze raz zaciągnęłam się wydawać by si mogło jeszcze bardziej zimnym powietrzem i wcisnęłam dzwonek.Nie czekałam długo bo niecałą minutę później drzwi otworzyłam mi ciotka Amelia.
-April.-powiedziała lekko zdziwiona moim widokiem tutaj.-Emm wejdź.
-Cześć ciociu...-zaczęłam już tłumaczyć się że muszę pilnie porozmawiać z Kat jednak ta mi przerwała i ze zrozumieniem oraz ciepłym uśmiechem oznajmiła że moja przyjaciółka znajduje się w swoim pokoju i bardzo się ucieszy z mojej wizyty.A więc po zdjęciu kurtki oraz butów marmurowymi schodami udałam się do jej królestwa.Kiedy dotarłam do odpowiednich drzwi zapukałam lekko kiedy nie usłyszałam żadnego "proszę" spróbowałam drugi raz aż w końcu moja ręka sama powędrowała na klamkę i uchyliła drzwi.Tak jak przypuszczałam , Kat ze słuchawkami na uszach siedziała na niewielkiej kanapie w rogu pokoju i z niezwykłą starannością malowała paznokcie.-Ekhem.-odchrząknęłam i zrobiłam parę kroków jednak ona nawet się nie poruszyła.No dobrze... , postanowiłam więc użyć innych środków.Rozejrzałam się po pomieszczeniu i na całe szczęście tuż obok mnie zauważyłam niewielki koc który był w stanie.. jak psu z gardła wyjęty.Sięgnęłam więc po niego ostrożnie , rozłożyłam i po cichutku na palcach zbliżyłam się do mojej ofiary.Kiedy już stałam tuż za nią a Kat w dalszym ciągu była zajęta swoim manikiurem uniosłam koc nad jej głową i zawinęłam niby ją dusząc.Z miejsca się oderwała i podskoczyła jak oparzona wydając przy tym piszczące dźwięki!-Porwanieeeeee!-krzyknęłam ,a Kat poznając mój głos i dalej mając głowę zawiniętą kocem i będąc w moim uścisku krzyknęła.-Widziałam ,że to ty ,ty wredna szkarado!
Roześmiałam się głośno z jej tonu.-Odwołaj to!
-Nie!!-zachichotała a ja dalej mocno trzymałam ją w uścisku koca.-Ej udusisz mnie bezmózgu!
-No cóż będzie mniej o jednego pasożyta!-wzruszyłam ramionami i znów parsknęłam ale zaraz potem dostałam od niej z całej siły z łokcia.-Dobra dobra , koniec tego zniewolenia.-rzekłam i uwolniłam moja miotającą się ofiarę.
Kat widząc mnie uśmiechnęła się szeroko a ja widząc jej fryzurę jak by wpadła w tornado również.-Zabije Cię! Pewnego pięknego dnia po prostu Cię zabiję!-rzuciła mi się na szyję ani trochę zła bo widok dawno niewidzianej mnie złagodził zdenerwowanie moją niespodzianką.
-Przynajmniej to nie będzie dziś bo pogoda na pewno nie jest za oknem piękna.-stwierdziłam wytaraskując się z jej objęć a kiedy to zrobiłam zarekomendowała "Siadaj i opowiadaj!".-No ale o czym ja mam ci opowiadać?-roześmiałam się.
-Jak to o czym?! Jak było?Co robiłaś?-poruszyła zabawnie brwiami.- Co robiliście?
Westchnęłam tylko głośno widząc jej entuzjazm ,którego jeszcze 5 minut wcześniej u mnie kompletnie brakowało.-Kat ,a możemy zacząć od czegoś innego?-zaczęłam już nie tak radośnie przypominając sobie nie tak dawne spięcie z rodzicami.
-Ap , co jest?-zapytała z troską uważnie na mnie patrząc jak by od razu się domyśliła.
-Pokłóciłam się z nimi.-machnęłam ręką.-Nie masz pojęcia jak się wściekłam.
-Z rodzicami?
-Tak.-niemal burknęłam.-Nadeszła pora obiadu a ja chciałam oznajmić im że już za dwa dni się wyprowadzam... Matka się wściekła , ojciec jej oczywiście przy wtórował a na dodatek zaczęli mi tłumaczyć jak to ślepo robię wszystko dla Nathana i że on NA PEWNO mnie tylko i wyłącznie wykorzysta.-zakreśliłam cudzysłów w powietrzu nie mając już najmniejszej ochoty tego wspominać.
-O Boże.-szepnęła zaskoczona Kat.
-No właśnie ,ja też byłam nie bardziej w szoku niż ty.-odparłam.-Wiesz jak mnie zawiedli?Spędziłam w Londynie i przecież nie tylko w Londynie najpiękniejsze chwile z Nathem ,a teraz przyjeżdżam do domu i mam wysłuchiwać kazań i przestróg na jego temat.Wiem przecież ,że... że oni woleli by żebym została i może żebym nie koniecznie wiązała się ze sławną osobą ale na miłość boską! Powinni mnie wspierać w moich decyzjach i jakoś rozumieć...
Kat wsłuchując się w moje słowa oparła głowę na ręce i podrapała się po skroni.-Ap , zawsze były między wami mniejsze czy większe spięcia i...
-Ale jak wróciłam z Vegas na Święta wydawało mi się ,że jest naprawdę dobrze... Potem nawet się nie sprzeciwiali ani szczególnie nie dyskutowali zemną na temat Sylwestra w Londynie i tych kilku dni tam spędzonych.Nie mam pojęcia co im się stało.-rozłożyłam ręce a Kat tylko westchnęła.
-Ja też nie wiem.-stwierdziła i zapadła chwila ciszy.-Nie traktują tego poważnie.
-Oni w ogóle nie traktują mnie poważnie!
-Wiem ,wiem.
-Wiesz , chciałabym móc przyjeżdżając do Gloucester w każdy wolny weekend i ich odwiedzać ale jak mam to robić skoro za każdym razem będę wysłuchiwać kazań , kłótni i tych fochów matki!
Kat nic nie odpowiedziała tylko szczerze mnie przytuliła.-Może później im się to zmieni , przejdzie.Popatrz Ap , zobaczą że to jest na poważnie , że Nath nie jest wcale taki jak sobie myślą i że status gwiazdy nie musi niczego zmieniać.
-Kat , chciałabym tak myśleć.
-No to musisz zmienić myślenie i być tego pewna.-lekko się uśmiechnęła.
-Dzięki ,ty to jesteś niezastąpiona.
-Wiem , łobuzie.-odparła melodyjnie i z uśmiechem.-To co napijemy się coś na te smuty?! A potem babski wieczór z jakimś dobrym filmem , hm?
-3 razy tak!
-No to zaraz się coś zorganizuje tutaj.-wstała z uśmiechem przyklejonym do twarzy z kanapy.-Czekaj czekaj , ja tu gdzieś miałam jakiś zapasowy trunek zakamuflowany na czarną godzinę , zaraz go dobędę.-Kat stanęłam na środku pokoju i mrużąc oczy zaczęła rozglądać się po wszystkich katach.W końcu powędrowała do regału z książkami wyjęła jedną z grubych encyklopedii i chwyciła butelkę whiskey , którą zasłaniała książka.-No i jest mój skarb!-podeszła do mnie i postawiła butelkę na stoliku , następnie schwyciła pilot od telewizora i mi go rzuciła.-Odpal sprzęt a ja skocze po szkło.Aaa! Czekaj , ja tu miałam gdzieś jeszcze jakieś słodycze hm...-zastanawiała się chwilę szukając pod łóżkiem.
-Obejdzie się , nie szukaj.-odwołałam ją jednak ta dalej krzątała się po pokoju.-No ale słuchaj Kat , musimy jeszcze się dokładnie pozbierać na ten wyjazd wiesz to nie pójdzie tak szybko.
-Spokojnie ,spokojnie wszystko jest pod kontrolą.Mam już nawet prawie spakowaną jedną walizkę.
-Oooo! No nie wieżę.-parsknęłam.
-Wyrobimy się , zobaczysz.-uśmiechnęła się.-To lecę po te szkło!
-----------------------------------------------------------------
I witam Was! ;)
Cóż... a miał być przedwczoraj! Eh no ale akurat dzisiaj wzięłam się za końcówkę bo wczoraj miałam zajęty niemal cały dzień.Ale na pożyteczną czynność bo zakupy ^^ xd no
O rany nie moge się oswoić z myślą ,że już zaczyna się drugi tydzień ferii to tak mało ;< stanowczo za mało.Przydały by się już wakacje ;p
A jak tam u Was skrzaty , ferie , wolne , urlopiki czy wręcz przeciwnie? ;) Jeśli tymczasowo zapieprzacie w pracy/szkole to łącze się z Wami w bólu.
A tera zmykam bo pora obiadowa nastała dla mnie.Tak ,że zobaczymy się naprawdę niedłuuugo ;)
Teraz postaram się dodawać rozdziały co 4-5 dni a nie prawie tydzień.Hmmm cieszy się ktoś? ;)
Okay zmykam ,do nn Skarby! ;**
niedziela, 9 lutego 2014
poniedziałek, 3 lutego 2014
Rozdział 47
Cienie naszych ciał rysowały się w kątach pokoju.Runęłam na łóżko nim przycisnął mnie do siebie.Nasze wymowne spojrzenia wpatrywały się w siebie badając każdy nasz ruch.Odgarnął moje włosy rozlane na ramionach do tyłu i zaczął składać soczyste pocałunki wokół obojczyka skręcając w lewo i schodząc coraz niżej aż do mostka.Niemal zamruczał kiedy instynktownie wbiłam swoje paznokcie w jego kark.Potem wpił się w moje usta i prawą ręką kreślić wzory wokół mojej tali i przy tym lekko mnie łaskocząc zjeżdżając w stronę mojego boku.W ciemności ,którą oświetlał tylko ledwo widoczny blask księżyca odszukał boczny koronkowy pasek moich majtek i przeciągnął go w dół. Kompletnie naga tym razem to ja postanowiłam zająć się jego uwypuklonymi bokserkami.Kiedy już jego bokserki wylądowały gdzieś kilka metrów od nas nie pozostało nic innego jak tylko zająć się sobą.
***
Coś zaczęło łaskotać mnie w okolicach karku.Czułam lekkie ciepło i wibracje płynące z całusów Nathana.Kiedy otworzyłam oczy i przekręciłam głowę zobaczyłam go obok pochylającego się nade mną ze świecącymi oczami i ciepłym spojrzeniem.Siedział w swoich kolorowych bokserkach z bohaterami "Family Guy" i białej opinającej bokserce wokół pomiętej białej kołdry.
-Otwórz usta kochanie.-rzekł melodyjnie i z zadowoleniem.
-Nath ,co ty planujesz?-zaśmiałam się wykonując ową czynność po czym Nathan ukazując szereg sowich śnieżnobiałych ząbków włożył do moich ust soczystą truskawkę.-Mmm skąd ty o tej porze wyczarowałeś truskawki?
-Bardzo proste. Wystarczy zaszantażować Jaya i posłać go do supermarketu.
Roześmiałam się z jego tonu i dumnej miny.-Ahhh ty też czujesz ten romantyzm?
-I to bardzo.-zamruczał i nim zdążyłam przełknąć pyszny owoc zatopił się w moich ustach.Poczułam wspomnienie wczorajszej nocy , słodycz truskawek i jego ciepło.Kiedy po kilku minutach cieszenia się sobą oderwaliśmy się od siebie Nath zaprezentował mi drewnianą tacę ze śniadaniem własnej roboty.Na brzegu między talerzem z tostami z dżemem a truskawkami i aromatyczną herbatą widniała gałązka pachnących żółtych tulipanów.
-Ooo i kwiaty.Jestem po wrażeniem.-sięgnęłam po tosta i herbatę.-Takie idealne śniadania to proszę codziennie.
-Nie wiem ,czy Jay będzie chciał codziennie rano latać do supermarketu ale jak to załatwię to będą codziennie.-uśmiechnął się na końcu całując mnie w głowę.
-No szczery jesteś , leniu!-skupiłam na nim wzrok z udawanym oburzeniem.- Sam byś poleciał a nie wyzyskujesz przyjaciół.
-Racja , mogłem o tym nie wspominać.-spuści głowę.
-I maleńka iskra romantyzmu zasnęła na wieki.-mlasnęłam.
Nath przekrzywił głowę w lewo wyglądając przy tym tak słodko jak kot.-Ale ja nie chce!-sprzeciwił się i zbliżył do mnie chcąc mnie pocałować.
-Jestem obrażona.-oznajmiłam chłodno jednak to nic nie dało bo nasze usta i tak się spotkały w zachłannym pocałunku.
-Dalej?-zapytał cicho na centymetr oddalając się od moich ust.
-Tak.-odparłam z szerokim uśmiechem zadowolenia.Nathan westchnął popchnął mnie lekko na łóżko tak że wylądowałam z powrotem w pozycji leżącej a on na mnie otoczył mnie swoim ramionami jak w klatce i znów zaczął całować.
-No dobrze ,udobruchałeś mnie ,a teraz dokończymy śniadanie , okay?
-Niee.-przeciągnął.-Na śniadanie mamy czas nawet do wieczora.
Zaśmiałam się.-Nie mamy wcale czasu do wieczora , kochanie.
-Zrobimy w takim razie tak ; zjesz śniadanie ,a jak skończysz to dokończymy to co teraz zaczęliśmy.
-Hahaha ktoś tu chyba spodziewa się drugiej rundy! Najpierw to ja mój drogi zjem śniadanie , udam się do łazienki , ubiorę i poważnie z tobą porozmawiam.
Nathan zrobił poważną minę niby zastanawiając się nad czymś.-Mój plan był lepszy.-oznajmił ze szczerością.
-Nie wytrzymam z tobą!
-Ja bez ciebie ani minuty.-westchnął opadając znowu na poduszki.-A poza tym to wcześniejsze było nie miłe.
-Miłe miłe i to bardzo.-wysłałam mu buziaka.-A teraz w spokoju zjem twoje pyszne śniadanko.-posłałam mu uśmiech i zajęłam się smakowitymi tostami.
Po śniadaniu standardowo odwiedziłam łazienkę gdzie wykonałam poranną toaletę no i oczywiście wzięłam gorący prysznic.Wychodząc z łazienki wypełnionej parą obrałam kurs prosto do pokoju Natha a konkretnie do mojego bagażu z ubraniami gdzie zostałam pustki.Żadna bluzka nie była ani czysta ani wyprana! Dosłownie nie miałam co na siebie włożyć a przecież dzisiaj wyjeżdżam więc muszę mieć jeszcze coś w miarę wyjściowego na podróż.Nath? Rozejrzałam się po pokoju jednak po brunecie nie było tam ani śladu.Na pewno się nie pogniewa , pomyślałam spoglądając na jego szafę z ubraniami.Po otworzeniu jej ukazały mi się pułki wypełnione po brzegi równo ułożonymi koszulkami w przeróżnych kolorach.No no -wyrwało mi się.Sięgnęłam po tajemniczy biały T-shirt , który okazał się posiadać szare printy i ślady panterki. Swagooooowo! Tak ubrana oraz w moje czarne rurki i włochate popielate kapcie zeszłam na parter domostwa.Pokonując ostatnie schody usłyszałam głosy domowników.
-Witam państwa!-zawołałam wchodząc do salonu i spotykając zaskoczony wzrok Nathana.-No co ? Nie miałam co na siebie włożyć.
-Jaki SWAG!!! - krzyknął Jay ,który nagle wyrósł obok mnie z uniesioną brwią i otwartą paszczą.
-Błagam już bez komentarzy , panowie.-rzuciłam podchodząc do Nathana.-A Nath , musimy potem porozmawiać.
Wyostrzył wzrok i złapał mnie za rękę.-Mam się bać?
-Nie.To znaczy mam nadzieję że nie będziesz zły ,ale..
-April , teraz to mnie wystraszyłaś.
Parsknęłam.-Chodzi o moją przeprowadzkę ,głupku.
-Aaaa no tak.Ale popatrz w sumie to możesz zostać tu już na zawsze ,no wiesz...
-Wiem wiem wiem też bym tu najchętniej została.Ale uwierz gdy będę mieć swoje mieszkanie będzie lepiej.
Przemknął obok nas Max z piwem w ręku niby to szepcąc do Nathana.-Nie wchodź w drogę kobiecie!
-Dobra rada George!-orzekłam al potem wróciłam wzorkiem do niezadowolonego Nathana.
-To kiedy jedziesz?
Spuściłam wzrok z obawą ,że wścieknie się nowiną jaką mu zaraz zaprezentuję.-Właściwie to dzisiaj.
-Kiedy?-podniósł ton.
-Dzisiaj.-powtórzyłam chyba jeszcze ciszej.
-April , myślałem że zostaniesz jeszcze ze dwa dni.
-Nathan mówiłam ci że nie będę tu długo.Formalności związane z mieszkaniem okazały się pójść szybciej niż myślałam.Pojadę do Gloucester wezmę moje rzeczy ,a resztę wyślę pocztą i będę z powrotem.
-Z Katherine ze swoim nowym mieszkanku tylko 4 przecznice dalej.-mruknął z sarkazmem.
-Ej ej!-chwyciłam jego rękę i lekko nią potrząsnęłam.-Dwa dni i jestem z powrotem.-powiedziałam na pocieszenie po czym mocno mnie przytulił.
-Jasne , nie powinienem ci robić wyrzutów.
-Nie powinieneś.-szepnęłam dalej w niego wtulona i czułam jak by każda nasza część idealnie się w siebie wpasowała.Mogłabym już zawsze stać w tym korytarzu wtulona w niego.
***
Coś zaczęło łaskotać mnie w okolicach karku.Czułam lekkie ciepło i wibracje płynące z całusów Nathana.Kiedy otworzyłam oczy i przekręciłam głowę zobaczyłam go obok pochylającego się nade mną ze świecącymi oczami i ciepłym spojrzeniem.Siedział w swoich kolorowych bokserkach z bohaterami "Family Guy" i białej opinającej bokserce wokół pomiętej białej kołdry.
-Otwórz usta kochanie.-rzekł melodyjnie i z zadowoleniem.
-Nath ,co ty planujesz?-zaśmiałam się wykonując ową czynność po czym Nathan ukazując szereg sowich śnieżnobiałych ząbków włożył do moich ust soczystą truskawkę.-Mmm skąd ty o tej porze wyczarowałeś truskawki?
-Bardzo proste. Wystarczy zaszantażować Jaya i posłać go do supermarketu.
Roześmiałam się z jego tonu i dumnej miny.-Ahhh ty też czujesz ten romantyzm?
-I to bardzo.-zamruczał i nim zdążyłam przełknąć pyszny owoc zatopił się w moich ustach.Poczułam wspomnienie wczorajszej nocy , słodycz truskawek i jego ciepło.Kiedy po kilku minutach cieszenia się sobą oderwaliśmy się od siebie Nath zaprezentował mi drewnianą tacę ze śniadaniem własnej roboty.Na brzegu między talerzem z tostami z dżemem a truskawkami i aromatyczną herbatą widniała gałązka pachnących żółtych tulipanów.
-Ooo i kwiaty.Jestem po wrażeniem.-sięgnęłam po tosta i herbatę.-Takie idealne śniadania to proszę codziennie.
-Nie wiem ,czy Jay będzie chciał codziennie rano latać do supermarketu ale jak to załatwię to będą codziennie.-uśmiechnął się na końcu całując mnie w głowę.
-No szczery jesteś , leniu!-skupiłam na nim wzrok z udawanym oburzeniem.- Sam byś poleciał a nie wyzyskujesz przyjaciół.
-Racja , mogłem o tym nie wspominać.-spuści głowę.
-I maleńka iskra romantyzmu zasnęła na wieki.-mlasnęłam.
Nath przekrzywił głowę w lewo wyglądając przy tym tak słodko jak kot.-Ale ja nie chce!-sprzeciwił się i zbliżył do mnie chcąc mnie pocałować.
-Jestem obrażona.-oznajmiłam chłodno jednak to nic nie dało bo nasze usta i tak się spotkały w zachłannym pocałunku.
-Dalej?-zapytał cicho na centymetr oddalając się od moich ust.
-Tak.-odparłam z szerokim uśmiechem zadowolenia.Nathan westchnął popchnął mnie lekko na łóżko tak że wylądowałam z powrotem w pozycji leżącej a on na mnie otoczył mnie swoim ramionami jak w klatce i znów zaczął całować.
-No dobrze ,udobruchałeś mnie ,a teraz dokończymy śniadanie , okay?
-Niee.-przeciągnął.-Na śniadanie mamy czas nawet do wieczora.
Zaśmiałam się.-Nie mamy wcale czasu do wieczora , kochanie.
-Zrobimy w takim razie tak ; zjesz śniadanie ,a jak skończysz to dokończymy to co teraz zaczęliśmy.
-Hahaha ktoś tu chyba spodziewa się drugiej rundy! Najpierw to ja mój drogi zjem śniadanie , udam się do łazienki , ubiorę i poważnie z tobą porozmawiam.
Nathan zrobił poważną minę niby zastanawiając się nad czymś.-Mój plan był lepszy.-oznajmił ze szczerością.
-Nie wytrzymam z tobą!
-Ja bez ciebie ani minuty.-westchnął opadając znowu na poduszki.-A poza tym to wcześniejsze było nie miłe.
-Miłe miłe i to bardzo.-wysłałam mu buziaka.-A teraz w spokoju zjem twoje pyszne śniadanko.-posłałam mu uśmiech i zajęłam się smakowitymi tostami.
Po śniadaniu standardowo odwiedziłam łazienkę gdzie wykonałam poranną toaletę no i oczywiście wzięłam gorący prysznic.Wychodząc z łazienki wypełnionej parą obrałam kurs prosto do pokoju Natha a konkretnie do mojego bagażu z ubraniami gdzie zostałam pustki.Żadna bluzka nie była ani czysta ani wyprana! Dosłownie nie miałam co na siebie włożyć a przecież dzisiaj wyjeżdżam więc muszę mieć jeszcze coś w miarę wyjściowego na podróż.Nath? Rozejrzałam się po pokoju jednak po brunecie nie było tam ani śladu.Na pewno się nie pogniewa , pomyślałam spoglądając na jego szafę z ubraniami.Po otworzeniu jej ukazały mi się pułki wypełnione po brzegi równo ułożonymi koszulkami w przeróżnych kolorach.No no -wyrwało mi się.Sięgnęłam po tajemniczy biały T-shirt , który okazał się posiadać szare printy i ślady panterki. Swagooooowo! Tak ubrana oraz w moje czarne rurki i włochate popielate kapcie zeszłam na parter domostwa.Pokonując ostatnie schody usłyszałam głosy domowników.
-Witam państwa!-zawołałam wchodząc do salonu i spotykając zaskoczony wzrok Nathana.-No co ? Nie miałam co na siebie włożyć.
-Jaki SWAG!!! - krzyknął Jay ,który nagle wyrósł obok mnie z uniesioną brwią i otwartą paszczą.
-Błagam już bez komentarzy , panowie.-rzuciłam podchodząc do Nathana.-A Nath , musimy potem porozmawiać.
Wyostrzył wzrok i złapał mnie za rękę.-Mam się bać?
-Nie.To znaczy mam nadzieję że nie będziesz zły ,ale..
-April , teraz to mnie wystraszyłaś.
Parsknęłam.-Chodzi o moją przeprowadzkę ,głupku.
-Aaaa no tak.Ale popatrz w sumie to możesz zostać tu już na zawsze ,no wiesz...
-Wiem wiem wiem też bym tu najchętniej została.Ale uwierz gdy będę mieć swoje mieszkanie będzie lepiej.
Przemknął obok nas Max z piwem w ręku niby to szepcąc do Nathana.-Nie wchodź w drogę kobiecie!
-Dobra rada George!-orzekłam al potem wróciłam wzorkiem do niezadowolonego Nathana.
-To kiedy jedziesz?
Spuściłam wzrok z obawą ,że wścieknie się nowiną jaką mu zaraz zaprezentuję.-Właściwie to dzisiaj.
-Kiedy?-podniósł ton.
-Dzisiaj.-powtórzyłam chyba jeszcze ciszej.
-April , myślałem że zostaniesz jeszcze ze dwa dni.
-Nathan mówiłam ci że nie będę tu długo.Formalności związane z mieszkaniem okazały się pójść szybciej niż myślałam.Pojadę do Gloucester wezmę moje rzeczy ,a resztę wyślę pocztą i będę z powrotem.
-Z Katherine ze swoim nowym mieszkanku tylko 4 przecznice dalej.-mruknął z sarkazmem.
-Ej ej!-chwyciłam jego rękę i lekko nią potrząsnęłam.-Dwa dni i jestem z powrotem.-powiedziałam na pocieszenie po czym mocno mnie przytulił.
-Jasne , nie powinienem ci robić wyrzutów.
-Nie powinieneś.-szepnęłam dalej w niego wtulona i czułam jak by każda nasza część idealnie się w siebie wpasowała.Mogłabym już zawsze stać w tym korytarzu wtulona w niego.
***
Taksówka podjechała prawie pod same drzwi.Przez szybę ujrzałam dobrze znany mi ceglany dom.Mój dom.Zawsze miło jest wrócić , pomyślałam wysiadając i płacąc kierowcy.Sięgnęłam po moją torbę podróżną i zadzwoniłam do domofonu przy furtce.Już myślałam ,że nikogo nie zastałam na mój powrót kiedy po kilku minutach zobaczyłam moją mamę wychylającą się przez okno w kuchni z szerokim uśmiechem.Otworzyła furtkę i już mogłam kroczyć alejką wyłożoną grafitową kostką tuż do drzwi.Tym razem nie musiałam długo czekać , mama błyskawicznie otworzyła mi drzwi.
Jeszcze drzwi dobrze się nie otworzyły a zobaczyłam jej pełną troski promienną twarz.Wzięła ode mnie torbę i zaczęła mnie przytulać i ściskać jak nigdy.-April , nareszcie jesteś.
-Jestem , mamo.-odpowiedziałam dalej zniewolona w uścisku.Mama jeszcze na dobre mnie nie puściła a już obok usłyszałam znajome stukanie łap o panele.Pies kłębił się wokół nas z zadowoleniem i ekscytacją.-Diego ,ty mój urwisie.-pogłaskałam go po łbie.-Pewnie sie stęskniłeś.Jeszcze na dobre nie wróciłam z Vegas a już wyfrunęłam do Londynu.
-Och ,nie martw się.Doskonale się nim zajmowałam pod twoją nieobecność.
-Nie wątpię ,mamo.Szkoda tylko ,że zostawał na pół dnia sam.
-Przez jakiś czas nie będzie.-odparła mama patrząc jak nie mogę przestać zajmować się psem.-Oby ten jakiś czas potrwał dłużej niż dwa dni.-dodała zmieniając ton na poważniejszy.
-Mamo ,daj spokój.Porozmawiamy później , dobrze? -skinęła głową i zaprowadziła mnie do salonu.Taty jak zwykle o tej południowej porze nie było w domu więc postanowiłam że przedstawię rodzicom moje plany kiedy będą w komplecie ,na spokojnie przy kolacji.
-Herbaty?-zapytała moja rodzicielka kiedy zasiadłam na krześle w jadalni.
-Hmm mamo , proponujesz bo chcesz abyśmy się napiły ,usiadły i abyś wyciągnęła ze mnie informacje jak było w Londynie czy tak po prostu?-zaśmiałam się na co uniosła wzrok ku górze.
-April ,daj spokój.To herbata "tak po porostu" a poza tym pewnie zmarzłaś w drodze do domu.
-Taaa nie masz pojęcia jakie mrozy panują w taksówkach szczególnie kiedy podwodzi cie pod samiutki dom.-parsknęłam a mama razem ze mną.
Po chwili z dwoma parującymi aromatyczną cieczą kubkami dołączyła do mnie.
Jak zwykle wsadziła do swojego napoju dwie kostki cukru ,zamieszała i powiedziała uśmiechając się. -No to opowiadaj , Ap.
Po opowieściach o aurze pogodowej w stolicy , zanieczyszczonym powietrzu dającym siewie znaki nawet na obrzeżach miasta , niesamowitych ozdobach świątecznych w centrum , przeszłam płynnie w wystrój mieszkania chłopaków oraz mój abstynencki wieczór w Mahiki.O którym oczywiście nikt nic nie wiem i nic wcale się nie wydarzyło.Aaa! No i nikt nie był pijany na czele ze mną.Z takim małym nie uwzględnieniem szczegółów i na koniec zdziwioną i podejrzliwą miną mojej mamy udałam się do mojego pokoju.Duszność i kurz unoszący się w powietrzu przez ostatnie sprzątanie kilka miesięcy temu wypełniły moje płuca kiedy otworzyłam drzwi.Nawet kołdra na łóżku pozostała ta sama , trochę pomięta i nie wygładzona.
Dom był ten sam ,pokój też ale u mnie się pozmieniało i uświadczyłam się w tym jeszcze bardziej kiedy zadzwonił mój telefon.
-Ktokolwiek widział ktokolwiek wie.Niejaka April Jeferson zaginęła na trasie Londyn -Gloucester.Piękna brunetka od czterech godzin nie daje znaku życia a jej chłopak odchodzi od zmysłów ,czy aby szczęśliwie dotarła do domu?
-Nathan!-roześmiałam się słysząc jego ciepły jak letni dzień głos.-Niejaka April czuje się dobrze i szczęśliwie dotarła do swojego ukochanego domu a teraz spoczywa w swoim brudnym jak melina pokoju i daje znak swojemu zabawnemu chłopakowi ,że żyje.
----------------------------------------------------------------------
Hej!! ;)
Uff.Wreszcie coś napisałam.Nie jestem zadowolona to jest krótkie i mało rozwinięte ;p ale ale ! Pisząc początek (czyt. kontynuację części poprzedniej) powtarzałam sobie w myślach "Boże co ja pisze! To wszystko dla was zboczeńce. ;D Sory to jak na ten dzień maksimum moich możliwość wiec jeśli ktoś jest nieusatysfakcjonowany to trudno. ;)
A teraz zmykam na prawdę się śpieszę a mam jeszcze mnóstwo rzeczy dzisiaj do zrobienia. Cale szczęście już wyzdrowiałam tak więc ferie pełną parą czas zacząć! ;)
Do napisania Skarby!! ;**
ps.Dzięki za te wszystkie miłe słowa ;D od zawsze wiedziałam że jesteście wspaniałe i kochane ;) Tak Aniu nie pogardzę faworkami ewentualnie całą lodóweczką ;D Do potem małe zboczeńce <3 div="" nbsp="">
3>
wtorek, 28 stycznia 2014
Rozdział 46
Tak to już prawie pewne ,że Kat mnie zabije ,pomyślałam wybierając jej numer z nadzieją że nie będzie ani trochę zła co jest niemożliwe i nie zgodne z wszystkimi prawami jej natury.
Nie minęły dwa sygnały a już usłyszałam jej lodowaty ton.-Słucham?
-Hej ,to ja.-zaczęłam.-Jezu , Kat przepraszam że nie odbierałam ale... dobra nie wiem co robiłam między 3 w nocy a 5 , ale dziś rano w domu był niezły bajzel , istny dom wariatów i przedszkole w jednym.
-Aha , no i co?-kontynuowała dalej niby obojętnie.
-Jeju Kat ,ja przepraszam naprawdę przepraszam.To...?
-Wiesz co, mała? Już nie o to tak jestem zła ale ty głąbie i debilu jeden ,nie wysłałaś mi tego zdjęcia!-mówiła a ja odetchnęłam na chwilę z ulgą , że jej przeszło...ale zaraz ,zaraz jakiego znowu zdjęcia?!
-Emm... a możesz mi bardziej konkretnie powiedzieć o co chodzi bo tak jakby w moim mózgu wczoraj za dużo się działo i...
-Taaaak ty i ta twoja pamięć krótkotrwała ,która paruje wraz z wypiciem alkoholu .Ah ,skąd ja to znam?-roześmiała się.-Ale do rzeczy.Mówiłaś wariacie wczoraj no chociaż to z mówieniem nie miało wiele wspólnego raczej był to jakiś nieznany język połączony z bełkotaniem.
Aha ,czyli dzwoniłam do niej wczoraj?Świetnie, wszystko się powoli składa tylko szkoda że te puzzle nie są takie jak bym chciała... Bezwładnie opuściłam głowę i wsłuchiwałam się w jej słowa. -Erm serio?
-Serio , serio! Tak nasza kochana Ap zadzwoniła do mnie kompletnie nawalona o 4 w nocy w sylwestrowy wieczór w Ma... coś tam z wielką ekscytacją a wręcz euforią przedstawiając mi wspaniały plan zwerbowania mnie do Londynu na to przyjęcie bądź - Uwaga!!!Z wspaniałym pomysłem upicia Andyego Browna do nieprzytomności , owinięcia go w dywan a nastepnie dostarczenia odrzutowcem rakietowym do mojej zacnej rezydencji.Tadaaaam! Koniec.
-Cooooooo takiego? Ale że niby ja?Pijana? I jakieś plany ,tak?Nie nie nie ,Kat czy ty jesteś pewna ,że to stało się naprawdę ?No wiesz mogłaś spać sobie spokojnie gdzieś w rowie czy na środku chodnika przed domem i mogło ci się to na przykład przyśnić.-plątał mi się język i nie mogłam opanować słowotoku z moich ust.Cholera...
Katherine roześmiała się na całego do słuchawki.-Moja droga, no takich kolorowych snów to ja akurat nie miewam!
-O Boże...-wyszeptałam załamana.-Jaką ja jestem kretynką!Kompletnym debilem , przecież ja musiałam Nathanowi narobić niezłego wstydu! Dobrze ,że przynajmniej nic nie pamięta z tego ,z innymi to dokładnie nie wiem ale.. O rany!
-Oj daj spokój.Na pewno nic takiego się przecież nie stało!No dobrze , tego to ja nie jestem pewna ,ale nadzieje trzeba mieć , prawda?
-A właśnie!Kat ,ty wiesz co się stało rano?
-No dajesz , Apy.
-Przed południem obudziłam się w salonie w ramionach Jaya.
-Uuuuulala!Ej ej koleżanko ,ale dlaczego Jaya a nie Nathana ,hm?
-No to to ja też bym chciała wiedzieć!Ale ale , potem okazało się ,że...
I opowiedziałam jej calutką historię mojego cudownego poranku w domu The Wanted.Kat słysząc mój załamany ton moją własną głupotą i głupotą całej trójki co chwilę wybuchała śmiechem a ja się do niej dołączałam i z utęsknieniem stwierdziłam że nie mogę się doczekać kiedy znowu ją zobaczę i spędzimy czas tylko w swoim babskim gronie we swoim własnym mieszkaniu.Kiedy skończyłam moje opowieści przyjaciółka opowiedziała mi z kolei co działo się u niej i przede wszystkim w jakim celu do niej dzwoniłam.W skrócie dowiedziałam się tego co wcześniej oraz o tym że próbowałam zmusić ją aby szybko wsiadła w pociąg i przyjechała do nas aby poznać Andyego.Potem kończąc temat imprezy ustaliłyśmy szczegóły naszej rychłej przeprowadzki.
Rozmawiając z rudowłosą ustalałyśmy wszystko kiedy uchyliły się drzwi pokoju i wyłonił się zza nich Nath.-Joł joł , czym taka zajęta?-zapytał siadając obok mnie na łóżku.
-Rozmawiam z Katherine , kazała mi cię od siebie wyściskać za to ,że zająłeś się mną w trakcie przyjęcia..-odparłam na co brunet się uśmiechnął.-...Tak przyszedł ,okay zmykam już , do zobaczenia!No ściskam cię głupku ,pa.-rozłączyłam się i rzuciłam telefon na poduszkę.-Jestem wykończona.-westchnęłam kładąc na kocu obolałą głowę.-Idę spać.-oznajmiłam i zamknęłam oczy słysząc cichy śmiech Nathana.
-April?
-Yhym?
-Miałem cię wyściskać.-powiedział cicho i melodyjnie.
-Yhym , dobrze ale potem.
-No ,ale Kat na pewno bardzo nalegała i wiesz jak by się dowiedziała ,że tego nie zrobiłem to...
Podniosłam głowę otwierając jedno oko.Sięgnęłam po poduszkę obok i rzuciłam nią w bruneta.-A spadaj mi stąd!
-No nie powiem ,zabrzmiało bardzo romantycznie.-Nath jak to on natychmiast się poruszył i oddał mi ze zdwojoną siłą.
-Ej to nie fair! Nie mam siły nawet oddychać a ty stosujesz przemoc wobec mnie.Za to się idzie do sądu!
Znów roześmiał się pod nosem patrząc na mnie jak na kosmitę.-Już kiedyś chciałaś mnie podać do sądu.Kiedy do ciebie po raz pierwszy zadzwoniłem powiedziałaś "Mamoooo co znowu?".-udawał mój znudzony głos cały czas śmiejąc się z tych wspomnień.
-Oh ,naprawdę myślałam że to moja mama do mnie dzwoniła a poza tym ty nie byłeś lepszy bo też chciałeś mnie podać do sądu. Szantażowałeś mnie nawet!
-Ja?
-Mhm.Powiedziałeś "Chciałem podać Ci numer konta na które musisz przelać pieniądze a i jeszcze powinnaś zgłosić się do mojego prawnika" a potem dodałeś że nie wniesiesz ,tego całego "oskarżenia" jeśli się z tobą umówię.Cóż ,byłeś całkiem zabawny i przekonujący więc pomyślałam ,czemu nie...
-Nie sądziłaś ,że zadzwonię?
-Nie.-przyznałam po dłuższym zastanowieniu.-Myślałam że tak tylko ze mną gadasz bo nie masz innego towarzystwa ani żadnych bardziej konstruktywnych zajęć.
-April!-westchnął uśmiechając się pod nosem.-Po części to była prawda ale tylko do momentu kiedy się pojawiłaś.Wtedy to już miałem zajęcie.-pomachał brwiami z cwanym uśmieszkiem.
-Raczej ja miałam zajęcie.
-Taaak i dlatego zrobiłaś mnie na klauna!
-No proszę cie!Kto nie przychodzi na imprezę Hallowenową nie przebrany.
-O przepraszam bardzo , byłem przebrany za wybitnego muzyka popowego Nathana Sykes z The Wanted.
-A nono no , oczywiście! Tak mi przykro ,że nie zorientowałam się od razu.-powiedziałam z ironią i parsknęłam.-Ale wyglądałeś pięknie.-roześmiałam się i po chwili sprostowałam.-To znaczy całkiem przystojnie.
Nic nie powiedział tylko uśmiechnął się na moje słowa cały czas na mnie patrząc.-Wiesz w wiosną dwa lata temu nagrywaliśmy teledysk do piosenki "Chasing the sun" .Reżyser zaproponował nam pomysł na scenariusz z dziewczynami w roli wampirzyc.Widziałaś go prawda?
-Tak ,st świetny z resztą piosenka też.Uwielbiam w niej głos Toma i te jego gesty.-stwierdziłam przez co Nath obdarzył mnie niezadowoloną miną.-Oj przecież twoje też , głupku!
-Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem na tej imprezie u Kat wyglądałaś właśnie jak wyjęta z tego teledysku.Pomyślałem "Boże dlaczego to ona nie partnerowała mi w Chasing The Sun!?".
Uśmiechnęłam się lewo widocznie spoglądając w jego iskrzące się oczy.-To miłe ,naprawdę miłe.
-Zawsze jestem na liście miłych.
-Zawsze ,nawet jak sprzeczasz się z chłopakami i nazywasz ich gremlinami z zanikiem mózgu.
-Co ja poradzę ,gdy właśnie tak się zachowują.
-Ale przyznaj bez nich byś się nudził.
-Bez ciebie bardziej.
Już dawno usadowiłam się na łóżku w pozycji siedzącej a Nathan mówił cicho zbliżając się do mnie.Tak ,że wkrótce nasze usta dzieliły centymetry ,które chwilę potem zniknęły łącząc nasze wargi w pocałunkach.
-Nath ,jestem już na prawdę zmęczona.-przyznałam tocząc walkę z przyciąganiem ,które mnie do niego kleiło.
-Rozumiem.Połóż się na dwie godziny ,a ja przyrządzę coś na kolację.
-Jesteś kochany.
-Dobranoc.Kocham Cię.
Po kilku godzinach regenerującej drzemki otworzyłam oczy i stwierdziłam że jestem ogromnie głodna.Od razu po wygramoleniu się z łóżka podreptałam w kierunku schodów.Pokonując kolejne stopnie dochodziła do mnie muzyka ,a kiedy już zobaczyłam Nathana kołysajoncego się do rytmu w kuchni przy blacie nie mogłam pohamować uśmiechu.
-Witaj moja estradowa gwiazdo.-powiedziałam melodyjnie ,a następnie dałam mu całusa.-Co robisz?
-Najlepsze hot-dogi na tej ziemi według własnego pomysłu.
Wsunęłam się na blat spoglądając na wyciągnięte składniki.-Mhm... brzmi świetnie.Nawet nie będę Ci proponować pomocy bo z twoim wrodzonym talentem na pewno sobie we wszystkim poradzisz.
Nathan nic nie odpowiedział tylko słodko się roześmiał i zaczął nucić pod nosem dalej pląsając z czego miałam niezły ubaw.
-Eh nie przepadam za tą piosenką.
-Ap ,co ty gadasz?!-Nathan błyskawicznie obrócił się do mnie z patelnią w ręce.-Jest świetna i do tego idealnie oddaje mój obecny stan.
-W takim razie... jest świetna.-przyznałam zadowolona z jego słów.-Chociaż jest nieco monotonna.-dodałam zaraz potem.
-Czy to był ukryty komunikat "ty Nathanie napisałbyś to lepiej"?
-Nie ,tu nie było żadnych ukrytych komunikatów!-wyrzuciłam ręce do góry dając w śmiech.
-Niech ci będzie.-wywrócił oczami ku górze.-Jeszcze minuta i będą gotowe.
I po 10 minutach Nathan powiedział-Viola!-i oboje z talerzami w rękach udaliśmy się spocząć do salonu.
-Wiesz ta cisza wydaje mi się podejrzana.-stwierdziłam.
-Jay i Max wybrali się do Toma na popijawę.
-Oooo!Następuje pytanie ,czy Max i Jay wybrali się na popijawę do Toma z własnej nie przymuszonej woli czy też nie... ?
Nath dał w śmiech i po chwili odpowiedział wyostrzając wzrok.-Sugerujesz coś?
-Nie! Ja , ależ skąd?! Myślałam po prostu że po wczorajszym mają dość alkoholu na jakiś czas.
-Najwyraźniej ten "jakiś czas" już im dawno minął.-stwierdził.-I jak?
-Pyszne.-wybełkotałam z pełnymi ustami.-Naprawdę nie sądziłam ,że umiesz tak dobrze gotować.
-Yhym właśnie widzę.-parsknął wskazując na mój T-shert.Jak to możliwe ,że dopiero teraz spostrzegłam na nim ogromną plamę ketchupu.-Czy ja zawsze muszę opaćkać się jak świnia?! Cholera , zaraz wracam tylko to jakoś zapiorę.-rzekłam , wstałam z kanapy i obrałam kurs do łazienki.
Od razu po znalezieniu odpowiedniego pomieszczenia dorwałam się do umywalki i zorientowałam się że Nathan podążył za mną jak cień.
-Pomóc ci jakoś?
-Nie ,dzięki.
-A nie łatwiej byłoby to zdjąć?
-Z dedykacją dla ciebie pozbędę się jeszcze spodni.
-No wiesz... nie obraziłbym się.
Wywróciłam oczami i posłałam mu uśmiech aby następnie zająć się poskramianiem plamy.Kątem oka zobaczyłam w lustrze Nathana zręcznie poprawiającego sobie grzywkę.
Przerywając ciszę odezwał się.-To jeszcze nic! Kiedyś nasz tour menager chcąc odgryźć się za jakiś żart Tomowi pod jego nieobecność napełnił jego ulubione dresy syropem klonowym. Hahahah żebyś widziała jego minę!Przez tydzień chodził wkurzony na cały świat.
Zachichotałam pozbywając się bluzki ,która następnie wylądowała w umywalce.-Z nimi to jednak nie można się nudzić.
-Ap , oni bardzo ci przeszkadzają?
-Nie rozumiem.
-Chodzi o to ,że no wiesz... wszędzie ich pełno , od twojego przyjazdu nie mielimy praktycznie żadnej chwili dla siebie a przecież o to nam chodziło kiedy zdecydowałaś się na przeprowadzkę.
-Nath ,to nie tak ,że oni doprowadzają mnie do szału.Powiem tak... Chciałam z nimi spędzić czas , zaprzyjaźnić się i jakoś wkupić w ich łaski żeby nie wlewali mi syropu klonowego do dresów.-zaśmiałam się.-Zespół i oni są częścią twojego życia i ja też chce nią być.
-Przecież jesteś.-uśmiechnął się słabo wzmacniając uścisk moich dłoni.
-Da się z nimi wytrzymać...-uśmiechnęłam się kierując wzrok ku górze ,ku jego iskrzących się na zielono źrenicach.- Naprawdę jesteś szczęściarzem , Nath.
Był tak blisko ,czułam jego oddech , bicie serca niemal szum gorącej krwi płynącej w żyłach i blask który otoczył go niczym niewidzialna poświata.Jego uśmiech rozjaśniłby każdą moją ciemna noc.-Nikt nie ujął by tego lepiej.-niemal szepnął.-Kocham Cię , April.
Nim kąciki jego ust opadły spoczęły na moich rozgrzanych wargach.Czułam ,że w tej jednej chwili puls przyśpieszył mi jak koń wypadający z boksu na wyścigach.Nim nasze języki na dobre zaczęły się ze sobą przeplatać zorientowałam się ,że Nath splótł swoje ręce na mojej nagiej tali , przyciągnął do siebie jeszcze mocniej niż przedtem i posadził na pralce.Nie byłam w stanie określić racjonalnie swojego stanu z jednej strony było mi gorąco ,wręcz duszno , aż brakowało tchu kiedy bez opamiętania mnie całował czy dotykał.A z drugiej przez moje ciało jak by przechodził prąd , lekko muskając każdy nerw swym przeszywającym zimnem.Moje ręce gładziły po jego klatce piersiowej , która bezustannie i szybko podnosiła się i opadała . Palce wręcz piekły szukając sposobów na jak najszybsze pozbycie się ubrań.
-Nath , nie w wannie ,dobrze?-zachichotałam kiedy nie mógł oderwać sowich ust od mojej szyi jak za każdym razem kiedy to robi.
-Co tylko sobie życzysz.-odpowiedział podnosząc mnie z oparcia jak bym wcale nic nie ważyła.Jednym ruchem kopnął drzwi ,które ze zgrzytem się otworzyły i pustym korytarzem zaprowadził nas na schody.Nadal wpleciona w jego silne ramiona nie myślałam o niczym innym tylko o nim.O tej chwili ,która mogłaby trwać i trwać.Kiedy w drodze na górę rozbijaliśmy się o kolejne stopnie aż poskoczyłam gdy ceramiczne kinkiety same się zaświeciły ,jednak włączniki ruchu nie wyprowadził mnie z transu ,w którym byłam.Nathan z drzwiami do swojego pokoju zrobił to samo co z tymi od łazienki ,tylko ,że te o mało co nie wypadły z zawiasów.Pomagałam mu rozpinać mój biustonosz kiedy jego i tak już rozpięte spodnie zsunęły się jak na zawołanie.Położył mnie na łóżku , zamknęłam oczy kiedy dotykał każdego centymetra mojego ciała.W pokoju panował półmrok , przez uchylone okno dobiegały ściszone dźwięki miasta ,trąbiące bez opamiętania klaksony i rozmowy toczone we wszystkich językach świata.Latarnie rozbijały swój blask o szybę tworząc rozmytą poświatę.
----------------------------------------------------
Cześć Żałobnicy!
Jak żyjecie? Hmm żyjecie w ogóle? Ja ledwo co... jestem chora = umieram na coś grypopodobnego.Pociesza mnie fakt że od przyszłęgo tygodnia mam ferie więc będzie okay.
Nie wiem jak mam to napisać.Nie przechodz mi to przez gardło.Nie moge jeść ani spać.Nie moge na nich patrzeć ani tym bardziej słuchać bo od razu zbiera mi się na płacz.Przez dwa dni płakałam jak dziecko i nie mogłam przestać.Czasami żałuję ,że jestem aż tak emocjonalną osobą.Chyba każy potrzebuje teraz czasu żeby się otrząsnąć i z tym pogodzić.Szkoda że nic już nie bęzdzie takie samo... The Wanted are forever <3 font="" nbsp="">3>
Przepraszam Was bardzo mam fatalny nastrój od tygodnia.Nie mogłąm totalnie się zebrać za ten 46 rozdział.Początek pisany tydzień temu a końcówka dzisiaj xd Rozdziały będą teraz dodawane systematycznie choć by nie wiem co ;) Ferie poświęce na pewno na pisanie więć nieco przyśpieszymy.Myślę jednak że z całością opowiadania nie dobijemy do 100.To będzie jeszcze jakiś 20 rozdziałów.Nie potrafię tego pisać ze świadomością tego co się stanie.Przepraszam ;(
Kocham Was! Witam nowych czytelników którzy ku mojemu zdziwieniu się udzielają ;) jesteście wspaniali <3 font="">3>
Nie minęły dwa sygnały a już usłyszałam jej lodowaty ton.-Słucham?
-Hej ,to ja.-zaczęłam.-Jezu , Kat przepraszam że nie odbierałam ale... dobra nie wiem co robiłam między 3 w nocy a 5 , ale dziś rano w domu był niezły bajzel , istny dom wariatów i przedszkole w jednym.
-Aha , no i co?-kontynuowała dalej niby obojętnie.
-Jeju Kat ,ja przepraszam naprawdę przepraszam.To...?
-Wiesz co, mała? Już nie o to tak jestem zła ale ty głąbie i debilu jeden ,nie wysłałaś mi tego zdjęcia!-mówiła a ja odetchnęłam na chwilę z ulgą , że jej przeszło...ale zaraz ,zaraz jakiego znowu zdjęcia?!
-Emm... a możesz mi bardziej konkretnie powiedzieć o co chodzi bo tak jakby w moim mózgu wczoraj za dużo się działo i...
-Taaaak ty i ta twoja pamięć krótkotrwała ,która paruje wraz z wypiciem alkoholu .Ah ,skąd ja to znam?-roześmiała się.-Ale do rzeczy.Mówiłaś wariacie wczoraj no chociaż to z mówieniem nie miało wiele wspólnego raczej był to jakiś nieznany język połączony z bełkotaniem.
Aha ,czyli dzwoniłam do niej wczoraj?Świetnie, wszystko się powoli składa tylko szkoda że te puzzle nie są takie jak bym chciała... Bezwładnie opuściłam głowę i wsłuchiwałam się w jej słowa. -Erm serio?
-Serio , serio! Tak nasza kochana Ap zadzwoniła do mnie kompletnie nawalona o 4 w nocy w sylwestrowy wieczór w Ma... coś tam z wielką ekscytacją a wręcz euforią przedstawiając mi wspaniały plan zwerbowania mnie do Londynu na to przyjęcie bądź - Uwaga!!!Z wspaniałym pomysłem upicia Andyego Browna do nieprzytomności , owinięcia go w dywan a nastepnie dostarczenia odrzutowcem rakietowym do mojej zacnej rezydencji.Tadaaaam! Koniec.
-Cooooooo takiego? Ale że niby ja?Pijana? I jakieś plany ,tak?Nie nie nie ,Kat czy ty jesteś pewna ,że to stało się naprawdę ?No wiesz mogłaś spać sobie spokojnie gdzieś w rowie czy na środku chodnika przed domem i mogło ci się to na przykład przyśnić.-plątał mi się język i nie mogłam opanować słowotoku z moich ust.Cholera...
Katherine roześmiała się na całego do słuchawki.-Moja droga, no takich kolorowych snów to ja akurat nie miewam!
-O Boże...-wyszeptałam załamana.-Jaką ja jestem kretynką!Kompletnym debilem , przecież ja musiałam Nathanowi narobić niezłego wstydu! Dobrze ,że przynajmniej nic nie pamięta z tego ,z innymi to dokładnie nie wiem ale.. O rany!
-Oj daj spokój.Na pewno nic takiego się przecież nie stało!No dobrze , tego to ja nie jestem pewna ,ale nadzieje trzeba mieć , prawda?
-A właśnie!Kat ,ty wiesz co się stało rano?
-No dajesz , Apy.
-Przed południem obudziłam się w salonie w ramionach Jaya.
-Uuuuulala!Ej ej koleżanko ,ale dlaczego Jaya a nie Nathana ,hm?
-No to to ja też bym chciała wiedzieć!Ale ale , potem okazało się ,że...
I opowiedziałam jej calutką historię mojego cudownego poranku w domu The Wanted.Kat słysząc mój załamany ton moją własną głupotą i głupotą całej trójki co chwilę wybuchała śmiechem a ja się do niej dołączałam i z utęsknieniem stwierdziłam że nie mogę się doczekać kiedy znowu ją zobaczę i spędzimy czas tylko w swoim babskim gronie we swoim własnym mieszkaniu.Kiedy skończyłam moje opowieści przyjaciółka opowiedziała mi z kolei co działo się u niej i przede wszystkim w jakim celu do niej dzwoniłam.W skrócie dowiedziałam się tego co wcześniej oraz o tym że próbowałam zmusić ją aby szybko wsiadła w pociąg i przyjechała do nas aby poznać Andyego.Potem kończąc temat imprezy ustaliłyśmy szczegóły naszej rychłej przeprowadzki.
Rozmawiając z rudowłosą ustalałyśmy wszystko kiedy uchyliły się drzwi pokoju i wyłonił się zza nich Nath.-Joł joł , czym taka zajęta?-zapytał siadając obok mnie na łóżku.
-Rozmawiam z Katherine , kazała mi cię od siebie wyściskać za to ,że zająłeś się mną w trakcie przyjęcia..-odparłam na co brunet się uśmiechnął.-...Tak przyszedł ,okay zmykam już , do zobaczenia!No ściskam cię głupku ,pa.-rozłączyłam się i rzuciłam telefon na poduszkę.-Jestem wykończona.-westchnęłam kładąc na kocu obolałą głowę.-Idę spać.-oznajmiłam i zamknęłam oczy słysząc cichy śmiech Nathana.
-April?
-Yhym?
-Miałem cię wyściskać.-powiedział cicho i melodyjnie.
-Yhym , dobrze ale potem.
-No ,ale Kat na pewno bardzo nalegała i wiesz jak by się dowiedziała ,że tego nie zrobiłem to...
Podniosłam głowę otwierając jedno oko.Sięgnęłam po poduszkę obok i rzuciłam nią w bruneta.-A spadaj mi stąd!
-No nie powiem ,zabrzmiało bardzo romantycznie.-Nath jak to on natychmiast się poruszył i oddał mi ze zdwojoną siłą.
-Ej to nie fair! Nie mam siły nawet oddychać a ty stosujesz przemoc wobec mnie.Za to się idzie do sądu!
Znów roześmiał się pod nosem patrząc na mnie jak na kosmitę.-Już kiedyś chciałaś mnie podać do sądu.Kiedy do ciebie po raz pierwszy zadzwoniłem powiedziałaś "Mamoooo co znowu?".-udawał mój znudzony głos cały czas śmiejąc się z tych wspomnień.
-Oh ,naprawdę myślałam że to moja mama do mnie dzwoniła a poza tym ty nie byłeś lepszy bo też chciałeś mnie podać do sądu. Szantażowałeś mnie nawet!
-Ja?
-Mhm.Powiedziałeś "Chciałem podać Ci numer konta na które musisz przelać pieniądze a i jeszcze powinnaś zgłosić się do mojego prawnika" a potem dodałeś że nie wniesiesz ,tego całego "oskarżenia" jeśli się z tobą umówię.Cóż ,byłeś całkiem zabawny i przekonujący więc pomyślałam ,czemu nie...
-Nie sądziłaś ,że zadzwonię?
-Nie.-przyznałam po dłuższym zastanowieniu.-Myślałam że tak tylko ze mną gadasz bo nie masz innego towarzystwa ani żadnych bardziej konstruktywnych zajęć.
-April!-westchnął uśmiechając się pod nosem.-Po części to była prawda ale tylko do momentu kiedy się pojawiłaś.Wtedy to już miałem zajęcie.-pomachał brwiami z cwanym uśmieszkiem.
-Raczej ja miałam zajęcie.
-Taaak i dlatego zrobiłaś mnie na klauna!
-No proszę cie!Kto nie przychodzi na imprezę Hallowenową nie przebrany.
-O przepraszam bardzo , byłem przebrany za wybitnego muzyka popowego Nathana Sykes z The Wanted.
-A nono no , oczywiście! Tak mi przykro ,że nie zorientowałam się od razu.-powiedziałam z ironią i parsknęłam.-Ale wyglądałeś pięknie.-roześmiałam się i po chwili sprostowałam.-To znaczy całkiem przystojnie.
Nic nie powiedział tylko uśmiechnął się na moje słowa cały czas na mnie patrząc.-Wiesz w wiosną dwa lata temu nagrywaliśmy teledysk do piosenki "Chasing the sun" .Reżyser zaproponował nam pomysł na scenariusz z dziewczynami w roli wampirzyc.Widziałaś go prawda?
-Tak ,st świetny z resztą piosenka też.Uwielbiam w niej głos Toma i te jego gesty.-stwierdziłam przez co Nath obdarzył mnie niezadowoloną miną.-Oj przecież twoje też , głupku!
-Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem na tej imprezie u Kat wyglądałaś właśnie jak wyjęta z tego teledysku.Pomyślałem "Boże dlaczego to ona nie partnerowała mi w Chasing The Sun!?".
Uśmiechnęłam się lewo widocznie spoglądając w jego iskrzące się oczy.-To miłe ,naprawdę miłe.
-Zawsze jestem na liście miłych.
-Zawsze ,nawet jak sprzeczasz się z chłopakami i nazywasz ich gremlinami z zanikiem mózgu.
-Co ja poradzę ,gdy właśnie tak się zachowują.
-Ale przyznaj bez nich byś się nudził.
-Bez ciebie bardziej.
Już dawno usadowiłam się na łóżku w pozycji siedzącej a Nathan mówił cicho zbliżając się do mnie.Tak ,że wkrótce nasze usta dzieliły centymetry ,które chwilę potem zniknęły łącząc nasze wargi w pocałunkach.
-Nath ,jestem już na prawdę zmęczona.-przyznałam tocząc walkę z przyciąganiem ,które mnie do niego kleiło.
-Rozumiem.Połóż się na dwie godziny ,a ja przyrządzę coś na kolację.
-Jesteś kochany.
-Dobranoc.Kocham Cię.
***
Po kilku godzinach regenerującej drzemki otworzyłam oczy i stwierdziłam że jestem ogromnie głodna.Od razu po wygramoleniu się z łóżka podreptałam w kierunku schodów.Pokonując kolejne stopnie dochodziła do mnie muzyka ,a kiedy już zobaczyłam Nathana kołysajoncego się do rytmu w kuchni przy blacie nie mogłam pohamować uśmiechu.
-Witaj moja estradowa gwiazdo.-powiedziałam melodyjnie ,a następnie dałam mu całusa.-Co robisz?
-Najlepsze hot-dogi na tej ziemi według własnego pomysłu.
Wsunęłam się na blat spoglądając na wyciągnięte składniki.-Mhm... brzmi świetnie.Nawet nie będę Ci proponować pomocy bo z twoim wrodzonym talentem na pewno sobie we wszystkim poradzisz.
Nathan nic nie odpowiedział tylko słodko się roześmiał i zaczął nucić pod nosem dalej pląsając z czego miałam niezły ubaw.
-Eh nie przepadam za tą piosenką.
-Ap ,co ty gadasz?!-Nathan błyskawicznie obrócił się do mnie z patelnią w ręce.-Jest świetna i do tego idealnie oddaje mój obecny stan.
-W takim razie... jest świetna.-przyznałam zadowolona z jego słów.-Chociaż jest nieco monotonna.-dodałam zaraz potem.
-Czy to był ukryty komunikat "ty Nathanie napisałbyś to lepiej"?
-Nie ,tu nie było żadnych ukrytych komunikatów!-wyrzuciłam ręce do góry dając w śmiech.
-Niech ci będzie.-wywrócił oczami ku górze.-Jeszcze minuta i będą gotowe.
I po 10 minutach Nathan powiedział-Viola!-i oboje z talerzami w rękach udaliśmy się spocząć do salonu.
-Wiesz ta cisza wydaje mi się podejrzana.-stwierdziłam.
-Jay i Max wybrali się do Toma na popijawę.
-Oooo!Następuje pytanie ,czy Max i Jay wybrali się na popijawę do Toma z własnej nie przymuszonej woli czy też nie... ?
Nath dał w śmiech i po chwili odpowiedział wyostrzając wzrok.-Sugerujesz coś?
-Nie! Ja , ależ skąd?! Myślałam po prostu że po wczorajszym mają dość alkoholu na jakiś czas.
-Najwyraźniej ten "jakiś czas" już im dawno minął.-stwierdził.-I jak?
-Pyszne.-wybełkotałam z pełnymi ustami.-Naprawdę nie sądziłam ,że umiesz tak dobrze gotować.
-Yhym właśnie widzę.-parsknął wskazując na mój T-shert.Jak to możliwe ,że dopiero teraz spostrzegłam na nim ogromną plamę ketchupu.-Czy ja zawsze muszę opaćkać się jak świnia?! Cholera , zaraz wracam tylko to jakoś zapiorę.-rzekłam , wstałam z kanapy i obrałam kurs do łazienki.
Od razu po znalezieniu odpowiedniego pomieszczenia dorwałam się do umywalki i zorientowałam się że Nathan podążył za mną jak cień.
-Pomóc ci jakoś?
-Nie ,dzięki.
-A nie łatwiej byłoby to zdjąć?
-Z dedykacją dla ciebie pozbędę się jeszcze spodni.
-No wiesz... nie obraziłbym się.
Wywróciłam oczami i posłałam mu uśmiech aby następnie zająć się poskramianiem plamy.Kątem oka zobaczyłam w lustrze Nathana zręcznie poprawiającego sobie grzywkę.
Przerywając ciszę odezwał się.-To jeszcze nic! Kiedyś nasz tour menager chcąc odgryźć się za jakiś żart Tomowi pod jego nieobecność napełnił jego ulubione dresy syropem klonowym. Hahahah żebyś widziała jego minę!Przez tydzień chodził wkurzony na cały świat.
Zachichotałam pozbywając się bluzki ,która następnie wylądowała w umywalce.-Z nimi to jednak nie można się nudzić.
-Ap , oni bardzo ci przeszkadzają?
-Nie rozumiem.
-Chodzi o to ,że no wiesz... wszędzie ich pełno , od twojego przyjazdu nie mielimy praktycznie żadnej chwili dla siebie a przecież o to nam chodziło kiedy zdecydowałaś się na przeprowadzkę.
-Nath ,to nie tak ,że oni doprowadzają mnie do szału.Powiem tak... Chciałam z nimi spędzić czas , zaprzyjaźnić się i jakoś wkupić w ich łaski żeby nie wlewali mi syropu klonowego do dresów.-zaśmiałam się.-Zespół i oni są częścią twojego życia i ja też chce nią być.
-Przecież jesteś.-uśmiechnął się słabo wzmacniając uścisk moich dłoni.
-Da się z nimi wytrzymać...-uśmiechnęłam się kierując wzrok ku górze ,ku jego iskrzących się na zielono źrenicach.- Naprawdę jesteś szczęściarzem , Nath.
Był tak blisko ,czułam jego oddech , bicie serca niemal szum gorącej krwi płynącej w żyłach i blask który otoczył go niczym niewidzialna poświata.Jego uśmiech rozjaśniłby każdą moją ciemna noc.-Nikt nie ujął by tego lepiej.-niemal szepnął.-Kocham Cię , April.
Nim kąciki jego ust opadły spoczęły na moich rozgrzanych wargach.Czułam ,że w tej jednej chwili puls przyśpieszył mi jak koń wypadający z boksu na wyścigach.Nim nasze języki na dobre zaczęły się ze sobą przeplatać zorientowałam się ,że Nath splótł swoje ręce na mojej nagiej tali , przyciągnął do siebie jeszcze mocniej niż przedtem i posadził na pralce.Nie byłam w stanie określić racjonalnie swojego stanu z jednej strony było mi gorąco ,wręcz duszno , aż brakowało tchu kiedy bez opamiętania mnie całował czy dotykał.A z drugiej przez moje ciało jak by przechodził prąd , lekko muskając każdy nerw swym przeszywającym zimnem.Moje ręce gładziły po jego klatce piersiowej , która bezustannie i szybko podnosiła się i opadała . Palce wręcz piekły szukając sposobów na jak najszybsze pozbycie się ubrań.
-Nath , nie w wannie ,dobrze?-zachichotałam kiedy nie mógł oderwać sowich ust od mojej szyi jak za każdym razem kiedy to robi.
-Co tylko sobie życzysz.-odpowiedział podnosząc mnie z oparcia jak bym wcale nic nie ważyła.Jednym ruchem kopnął drzwi ,które ze zgrzytem się otworzyły i pustym korytarzem zaprowadził nas na schody.Nadal wpleciona w jego silne ramiona nie myślałam o niczym innym tylko o nim.O tej chwili ,która mogłaby trwać i trwać.Kiedy w drodze na górę rozbijaliśmy się o kolejne stopnie aż poskoczyłam gdy ceramiczne kinkiety same się zaświeciły ,jednak włączniki ruchu nie wyprowadził mnie z transu ,w którym byłam.Nathan z drzwiami do swojego pokoju zrobił to samo co z tymi od łazienki ,tylko ,że te o mało co nie wypadły z zawiasów.Pomagałam mu rozpinać mój biustonosz kiedy jego i tak już rozpięte spodnie zsunęły się jak na zawołanie.Położył mnie na łóżku , zamknęłam oczy kiedy dotykał każdego centymetra mojego ciała.W pokoju panował półmrok , przez uchylone okno dobiegały ściszone dźwięki miasta ,trąbiące bez opamiętania klaksony i rozmowy toczone we wszystkich językach świata.Latarnie rozbijały swój blask o szybę tworząc rozmytą poświatę.
----------------------------------------------------
Cześć Żałobnicy!
Jak żyjecie? Hmm żyjecie w ogóle? Ja ledwo co... jestem chora = umieram na coś grypopodobnego.Pociesza mnie fakt że od przyszłęgo tygodnia mam ferie więc będzie okay.
Nie wiem jak mam to napisać.Nie przechodz mi to przez gardło.Nie moge jeść ani spać.Nie moge na nich patrzeć ani tym bardziej słuchać bo od razu zbiera mi się na płacz.Przez dwa dni płakałam jak dziecko i nie mogłam przestać.Czasami żałuję ,że jestem aż tak emocjonalną osobą.Chyba każy potrzebuje teraz czasu żeby się otrząsnąć i z tym pogodzić.Szkoda że nic już nie bęzdzie takie samo... The Wanted are forever <3 font="" nbsp="">3>
Przepraszam Was bardzo mam fatalny nastrój od tygodnia.Nie mogłąm totalnie się zebrać za ten 46 rozdział.Początek pisany tydzień temu a końcówka dzisiaj xd Rozdziały będą teraz dodawane systematycznie choć by nie wiem co ;) Ferie poświęce na pewno na pisanie więć nieco przyśpieszymy.Myślę jednak że z całością opowiadania nie dobijemy do 100.To będzie jeszcze jakiś 20 rozdziałów.Nie potrafię tego pisać ze świadomością tego co się stanie.Przepraszam ;(
Kocham Was! Witam nowych czytelników którzy ku mojemu zdziwieniu się udzielają ;) jesteście wspaniali <3 font="">3>
A teraz nominacje do Liebster Awards:
od kololowa98
1. Ile masz lat ?
Prawie 17 ;)
2. Jaka jest najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłaś w swoim życiu ?
Oj dużo by wymieniać ,razem z moją koleżanką ,która jest uosobieniem Kat ;D
3. Czy kiedykolwiek kogoś zraniłaś przez co wasze kontakty się urwały i przestały istnieć ?
Staram się obchodzić dosyć ostrożnie z uczuciami innych.Nie wiem czy dostanie kosza też się liczy.
4. Co jest według ciebie ważniejsze : ambitne życie z rodziną obok i wymarzoną pracą czy spontaniczność działań i nieprzewidywane zwroty akcji ?
Trudne!!Chyba to piersze jednak ;)
5. Jaki masz rozmiar buta ?
37 czasem 36.
6. Myślałaś kiedyś o przejściu na weganizm ?
Tak , chociaż powiem szczerze że wtedy zostałąby ze mnie sama skóra i kości.Myślę że w przyszłości tego spróuję. ;)
7. Czy w twoim otoczeniu jest taka osoba, której chciałabyś, żeby nie było ?
Tak.
8. Jak wygląda twój ideał chłopaka ?
Haha musiałabym tu wstawić chyba zdjęcie Nathana xd Tak , Nathan zawirował w mojej głowie i diametrialnie zmienił mój ideał.Niestety zwracam dużą uwagę na wygląd , musi mieć oprócz tego "to coś" , pasję i najlepiej brunet!
9. Lubisz swój styla życia ?
Różnie z tym bywa.
10. Z czym lubisz jeść pizzę ( składniki ) ?
Praktycznie zawsze zamawiam taką samą ;) z szynką ,pieczarkami , salami i kukurydzą.
11. Co sądzisz o takich portalach jak Twitter, Instagram, Photoblog i Ask.fm ?
Twiter-mam ,zachwilam ,jest to dla mnei dobre miejsce , jak pamiętnik ,gdzie mogę być szczera i nie przejmować się opinią innych,Naprawdę świetne miejsce.
Instagram- posiadałam choć z nastury nie lubie robić zdjęć szczególnie sobie.Tak ,jest to fajna aplikacja ,coś nowego i świerzego.
Photoblog.-myślę że chyba jego era powoli mija.Dobrze wymyślony , przydatne miejcse dla ludzi których fotografia jest pasją.
Ask -czasem bywa "targowiskiem próżności" , jakoś najmniej lubiane przeze mnie miejsce z tej 4.Nie posiadam aska ,nie czuje takiej potrzeby i myślę że ta "wielka moda" na niego szybko minie.
ps.Jesli zapomniałam o jakiejś nominacji a tak mogło sie zdarzyc to bardzo proszę o przypomnienie.
ps.Do napisania Słońca! ;**
czwartek, 16 stycznia 2014
Rozdział 45
-Już idziemy!-oznajmił Nathan po czym nie puszczając mojej dłoni zaprowadził nas do salonu. Jay wydawał się być nieco spięty siedząc w fotelu z rozstawionymi nogami i opierając łokcie na kolanach.Nina właśnie postawiała na stoliku dzbanek wypełniony magicznym eliksirem na kaca według receptury Maxa ,a sam Łysy schodził właśnie po schodach z laptopem pod pachą.-No wreszcie jesteście.Gdzie wyście latali?-zapytał Jay ,który nie siedział już jak posąg.
-A takie tam.-mruknęłam sięgając po napój.-Powiedz lepiej co to za zgromadzenie tu zorganizowałeś?
-Jak to jakie!Przecież sprawa wczorajszego wieczora nie jest jeszcze wyjaśniona.
Nathan oparł się wygodnie o kolorowe poduszki kanapy.-Iii?
-Nie zdawaj głupich pytań Nath bo ty też jesteś podejrzany!
-Koniec tego!Jay się nie spinaj ,Nathan nie burz , odpalamy sieć.-oznajmił Max uruchomiając komputer.
-A po co ci sieć?-zaczęła Nina.-Przecież tam nie było żadnych paparazzi , chyba nawet nikt nas nie widział wczoraj.
-Mogli się zaczaić pod klubem kiedy wychodziliśmy w końcu sam zamawiałem na 5 rano vana.-powiedział Max nie odrywając swych oczu zza okularów od monitora.Pierwszy raz widziałam go w okularach i muszę powiedzieć ,że wyglądał w nich całkiem całkiem.
-A poza tym to ty chyba nie widziałaś pięknych galerii zdjęć Jaya czy Maxa wychodzących a raczej wyniesionych przez Big Keva z Mahiki.-roześmiał się Nath.
-No no no! Wypowiedział się Pan Abstynent.
Na chwilę zapadła cisza ,Max dalej przeglądał internet natomiast ja z nudów zaczęłam bawić się długimi palcami Nathana.Jay przestał w końcu nerwowo stukać nogą o panele i przemówił.-I co ,masz coś Maxiu?
-Czekaj.-powiedział niemal niesłyszalnie zaczytany George.-"Ekipa The Wanted tradycyjnie świętuje w jednym z Londyńskich klubów".-wyrecytował po chwili i przesunął ekran komputera tak abyśmy wszyscy mogli przeczytać artykuł.
Podobnie jak inne gwiazdy muzyki członkowie The Wanted nie odpuścili sobie okazji do świętowania i w dniu 31 grudnia cała piątka wraz ze swoimi partnerkami oraz przyjaciółmi bawiła się w klubie Mahiki.Naszej uwadze nie umknął również fakt ,że najmłodszemu członkowi boysbandu towarzyszyła ciemno włosa dziewczyna z którą widywany jest od jakiegoś czasu.Para była widziana kiedy wychodząc z taksówki razem z Jayem MacGuinessem oraz Maxem Georgem wchodzili do klubu oraz podczas gdy tuż nad ranem nadal w szampańskich nastrojach go opuszczali.Na przyjęciu nie zabrakło również innych muzyków między innymi zaprzyjaźnionego z brytyjsko-irlandzkim bandem zespołu Lawson.
"ciemno włosa dziewczyna z którą widywany jest od jakiegoś czasu?" "tuż nad ranem nadal w szampańskich nastrojach go opuszczali?" Co takiego??!!
Natychmiast po przeczytaniu tego spojrzałam na Nathana tuż obok mnie ale jego kamienna mina nie mówiła nic ,patrzył na zdjęcia widniejące pod artykułem.
Pierwsze było trochę niewyraźne jak by robione z oddali i przedstawiało właśnie moment przyjazdu pod klub kiedy zestresowana i zmarznięta wysiadłam z taksówki.Padał deszcz i bardzo doceniłam parasol ,którym osłonił mnie wtedy kierowca.Drugie było mniej więcej z tego samego momentu kiedy wchodzimy do budynku przez kute drzwi.Max i Jay już weszli natomiast ja i Nathan ze złączonymi dłoniami podążaliśmy za nimi.Trzecie zdjęcie było już nieco inne ,nie wyglądało jak by ktoś robił je z ukrycia siedząc pod krzaczkiem. Jay chwytając się jedną ręką za skroń chwiejnym krokiem kroczył chodnikiem i widać było że aż flesz aparatu raził go w oczy.W tle zobaczyłam mnie i Nathana w pozycji bliżej nie określonej jak byśmy byli jeszcze bardziej pijani niż Jay i na dodatek się z czegoś śmialiśmy.Następne zdjęcie to już Tom obejmujący Kelsey z jednej strony a z drugiej Max - zgaduje że bez niej dawno oboje runęli by na ziemię - Kelsey jak zwykle się uśmiechała natomiast Tomax wyglądali na bardzo śpiących i wykończonych imprezą.I kolejne zdjęcie na którego widok oczy mi wyszły z orbit.Ja i Siva? Tak, to zdecydowanie byłam ja na barkach Sivy który niósł mnie "na barana" Nare z rozbawioną miną patrzyła na nas i szła obok z Nathanem ,który ją obejmował.Co to jest?! Oboje z Nathanem odjechaliśmy z zastygłym wzrokiem od monitora stykając się spojrzeniami.Nathan widząć moją minę błyskawicznie się roześmiał po czym dołączyła do niego reszta wymieniając swoje komentarze i opinie.
-Hahahahaha Jay ,jaki spity hahaha!-brechtał się Nath.
-Cicho!!!Spójrz lepiej mistrzu drugiego planu na drugi plan.Hahahah wyglądacie z Apirl jakbyście mieli zaraz runąć na ziemię i rozplaszczyć się na asfalcie.
-No i dlatego własnie potem niesie mnie Siva.-pokazałam mu język.
-A Nath podpiera się o Nare!-rechotał Max.-Nie wyobrażam sobie jak teraz biedna Nareesha musi być obolała.
-A ja jak Kelsey.-rzucił Nath.-Niezły trójkącik prawda ,Nina?
Blondynka w przerwach między chichotaniem złapała oddech.-Dokładnie! No nie powiem alkohol wyjątkowo dodaje wam fotogeniczności.
Max i Jay przybili sobie zgodnie piątki by potem się pochwalić.-Dlatego na sesjach zawsze jest coś na popitkę!
-No właśnie bo według tej bandy alkohol równa się życie.
-O nie nie!Nie tylko alkohol.-zareagował Max ,który wysłał po chwili Ninie wymowne spojrzenie.
-Stop panowie!-podniósł głos Jay i po chwili dodał.-I panie.Czy ja dobrze widzę ,moje włosy są tu w nie naruszonym stanie?
-Tak,Bird. Wydrukuj sobie to zdjęcie i opraw w ramkę z tytułem "ostatnia fotografia na której wyglądam jak Jezus".
-Ten Jezus to się chyba za dużo mszalnego napił!-parsknął Max na co wszyscy wybuchnęliśmy jeszcze większym śmiechem.Jak ja uwielbiam ten stan kompletnego zdebilnienia , pomyślałam.
-Hahahah Jaysus!
Kiedy już się uspokoiliśmy i powstrzymaliśmy nowe fale śmiechu ktoś oznajmił.
-Zobaczę czy ktoś nie wstawił jakichś pamiątek na twittera.
-Ej ej chyba Andy coś wrzucił!!-zawołał Max i wszyscy przylepili wzrok do monitora.Wymienili swoje żartobliwe komentarze i Jay napisał coś pod zdjęciem.Podczas gdy chłopaki dalej zajmowali się szperaniem w internecie ja udałam się za potrzebą do łazienki ,a kiedy wróciłam od razu usłyszałam głos Jaya i poczułam wzrok reszty na sobie.-April a ty masz twittera?Dlaczego ja ciebie w ogóle nie folluje?!
-Erm ja mam coś tam ,ale..
-Czekaj już cie znajdę!-uniósł palec wskazujący ku górze i zatopił się w klawiaturze.-Oooo jaka ładna foteczka.-rzucił i poruszył po chwili zabawnie brwiami.
-Ej ,to jest stare! Jay,wyłaź mi w tej chwili z mojego profilu!
-Ale czekaj tylko sobie jeszcze trochę poczytam i pooglądam...-zrobił niewinna i uśmiechniętą minkę i wszyscy go poparli.-Napisze tak: "Follować mi tu Aprille -Nathan każe!"
Wszyscy jak na rozkaż znów wybuchnęli śmiechem w tym nawet sami wspomniani my.Towarzystwo było już w takim wstanie (i to bez alkoholu!) że przez samo słów "zupa" pozdychali by ze śmiechu.
Max wziął wdech by przemówić.-Nie nie ,wrzuć to zdjęcie z Sivą i napisz tak "przygody w małpim gaju"!!
-Ależ nie!-parsknęłam.- Jay ,wrzuć tą fotkę Tomaxa z Kelsey i napisz "łapiemy równowagę".
-To nie było śmieszne.-oznajmił Max i natychmiast spoważniał spoglądając na innych ,których miny również zastygły.
-Właśnie.-poparł go Jay.
Rzuciłam im nieme "nie prawda!" i spojrzałam na Nathana ,który jak by nigdy nic leżał sobie rozłożony na kanapie popijając szklankę jakiegoś napoju.-Nathan!
-Lepiej to my sprawdźmy nasze telefony.Tam to dopiero muszą być setki naszych zdjęć w upojeniu alkoholowym.
-Jaka szkoda ,że nie nagrałam sztuczki Toma!
-No właśnie ,cała Fanmily by miała niezły ubaw.-poparł Ninę ,któryś z chłopaków , ale nie miałam nawet głowy zwracać na to uwagę gdyż zajęta byłam szukaniem swojego telefonu.Nie chciało mi się wstawać ze zbyt wygodnej jak na dziś kanapy i dreptać od pokoju a z racji tego że Nath już trzymał w rękach swojego iPhona zaprzestałam poszukiwań.Oparłam mu głowę na ramieniu i patrzyłam jak przegląda galerię.-Zrobiłeś mi zdjęcie jak spałam?
-Pociąłbym się gdybym nie uwiecznił tak uroczej chwili.
-Awwww.-rozczuliłam się i podarowałam mu całusa.
-Patrz.-podał mi telefon na ekranie z wyświetlonym moim zdjęciem i o dziwo całkiem normalnym nie w trakcie snu ani innych czynności , po prostu z lekko rozwianymi włosami stałam gdzieś na tle oświetlonych latarni i szarego nieba.
-Nie pamiętam tego.
-Zrobione w Vegas.-odpowiedział.
-A tak , to wszystko wyjaśnia.-odparłam z uśmiechem dalej przeglądając glarie i śmiejąc się z samojebek Nathana w brudnym lustrze.-Mrrr jaki seksiak!-zaśmiałam się ale po chwili spoważniałam albo trafniej będzie zamarłam bo natknęłam się na zdjęcia z sylwestrowej nocy w Mahiki.Taaa i kolejna moja fotografia ,na której siedzę na brzegu kanapy z założonymi nogami i z kieliszkiem szampana w ręce robię dzióbek i wskazuję palcem w obiektyw.-Nie!!-wyrwało mi się kiedy przewinęłam zdjęcie na kolejne przedstawiające mnie w podobnej pozycji.Kilka zdjęć dalej była fotografia uwieczniająca moment którego kompletnie nie pamiętam czyli ja i Jay leżymy w przedpokoju domu i próbujemy ściągnąć buty.Potem filmik ,który przedstawiał scenę w łazience ja z nożyczkami w ręce ,a obok mnie Max i Jay.Zaczęły mi się trząść ręce i ogarnęła mnie panika połączona z rozbawienie "rany ,to na prawdę ja!?".Nie wiedząc co zrobić impulsywnie wcisnęłam telefon do biustonosza.Zgarnęłam wszystkie włosy na ramiona i skrzyżowałam ręce jak by nigdy nic.
-Co jest?-popatrzył się na mnie Max ,ale za nim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć zaalarmował się podejrzliwie Jay.- Nathan , weź jej to!
-Z przyjemnością.-odparł mrukliwie brunet zakradając się do mnie.
-Nieee!!!-pisnęłam i zaczęłam uciekać z szybkością błyskawicy wyskakując z kanapy.-I nie biegnij za mną bo umrzesz na astmę!-krzyknęłam odwracając głowę w tył i był to błąd bo z całą siłą zderzyłam się z otwartymi drzwiami do łazienki.-Cholera co za debil...!-wyrwało mi się ale zaraz potem przypomniało mi się że to ja nie domknęłam tych drzwi wychodząc.Nim jeszcze zdążyłam złapać się za obolałą skroń obok mnie zjawił się Nathan.-Właź i nic nie mów.-krzyknęłam szeptem chwytając go za ramię ,wciągając do łazienki i zamykając zasuwkę w drzwiach.Kiedy w pośpiechu odeszłam od drzwi Nathan ze zdziwieniem i rozbawieniem na twarzy mi się przyglądał.
Cicho się roześmiał.-Ap ,dlaczego tak wiałaś?
-Ty ośle w twoim telefonie są dowody na...
-Na co?
-Na to ,że to prawdopodobnie ja zrobiłam z loczków Jaya kompletne ściernisko!
-O Boże!-wykrzyknął wystraszony chociaż i tak wiedziałam ,że robi to z sarkazmem.-On cię zabije!-Stanęłam z rękami założonymi na biodrach i zgromiłam go wzorkiem.-To mogę mój telefon?-zapytał jak by nieśmiało wyciągając ręke.-A z resztą sam go sobie wezmę.-wyszczerzył się jednak zanim zdążył zamienić swoje słowa w czyny moja ręka już wydostała z mojego biustonosza telefon.
-Proszę.-podałam mu go.
-Tooo co tam tak konkretnie jest?-zapytał a ja nie odpowiedziałam mu tylko usiadłam obok niego na granatowym taborecie i zaczęliśmy przeglądać galerię.Zdjęcia zdjęcia ,mnóstwo zdjęć różnych osób ,w różnych pozach i w różnych stopniach upojenia alkoholowego.Czy te końcówki imprez ,których nigdy nie pamiętam zawsze muszą się na mnie mszcząć?Aż bałam się pomyśleć co takiego tam robiłam przecież spotkałam znajomych Nathana po raz pierwszy a już mogłam przed nimi zrobić z siebie kompletną idiotkę.
Kiedy trafiliśmy na filmik ,na którego widok zareagowałam ucieczką Nathan nawet go nie obejrzał tylko od razu wcisnął przycisk "usuń".
-Dlacz..?
-Spokojnie i tak ja zwykle zwalimy potem winę na Toma ,a poza tym chyba Jayowi już przeszło.
-A ty nie gniewasz się ,że wyskubałam ci brwi?-zapytałam cicho spuszczając wzrok a Nath uśmiechnął się szeroko widząc moje poczucie winy.
-A niby jak ja mógłbym się na ciebie gniewać ,co?-poczułam jego wzork na sobie i spojrzałam w jego pogodną twarz i oczy od których teraz odbijały się miliony świateł.
-Masz rację ,nie masz nawet takiej opcji.-Powiedziałam szeptem jednak nim zdążyłam dokończyć zdanie on uciszył mnie swoimi ciepłymi ustami .Pogłębiając pocałunek położyłam swoją dłoń na jego ramieniu i odruchowo zaczęłam przeczesywać jego i tak już zmierzwione włosy.Potem poczułam jego ciepłą dłoń na moim udzie i w tefy też rozległ się dźwięk walenia do drzw... Wyczucie sytuacji mam wrażenie że oni chyba mają to wrodzone.
-Koniec tego! Otwierać!
Nath westchnął głośno ze znużeniem.-Nie widzicie ,że ta łazienka jest zajęta!
-Gówno nas to obchodzi!
-Wiem ,że coś macie!Dlaczego niby April tak sobie zwiała z salonu ,hm?
-Och nie interesuj się Max!-zburzył się brunet po czym dodał ciszej.-W tym domu nie ma ani jednego dnia spokoju!
-To przeprowadź się do piwnicy cwaniaku a teraz otwieraj!-chłopaki nie odpuszczali i dalej dobijali się do drzwi.
-Nina , przynieść młotek z kuchni.-polecił bez krępacji Max.
-Po co ci jakiś piepszony młotek? Jezu ,co wy znowu wyprawiacie?!
-Zamknęliśmy się w łazienkę a oni nas terroryzują!-odezwał się głośno Nathan na pytania Niny stojącej pod drzwiami.
-No ja nie mogę z wami już... Jak dzieci albo i gorzej!
***
Po południu sytuacja się unormowała i nikt już nie zamykał się w łazienkach ani nie przekrzywiał czy groził.Zgodnie stwierdziliśmy ,że czas na obiad co równało się zamówieniem kilku pudeł pizzy.Po posiłku który również odbył się w miarę spokojnie bez ekscesów a tradycyjnie przed telewizorem w salonie stwierdziłam ,że jestem wykończona wydarzeniami dzisiejszego przedpołudnia i udałam się do pokoju Natha aby się położyć.Znalazłam jakiś stary koc pod łóżkiem i wygodnie usadowiłam się na kanapie odczytując z mojego telefonu wiadomości o 10 nieodebranych połączeniach od Katherine.
--------------------------------------------------------------------
Witam was lasencje!
A więc mamy mój powrót ;) I'm back! Tak po długich zmaganiach ze szkołą wreszcie znalazłam chwilę odpoczynku i stworzyłam coś takiego.Nieco krótki rozdział i kontynuacja jeszcze tamtego i tamtego tamtego xd nie lubię pisać tak rozlegle i rozciągle.Cóż nie miałam pomysłu i wyszło tak.Ale ale ferie się zbliżają u mnie bo jakoś od lutego więc będe tworzyć ,pisać , myśleć i siedzieć a no i czytać bo to najważniejsze!Muszę ponadrabiać wasze blogi słońca ;)
No tak a teraz apropo co do zaległości to pojawiły się u mnie nominację do Liebster Award! Dziękuje Wam bardzo za nie ,jest to dla mnie bardzo miły gest ,dowiedziałam się również o kilku nowych czytelnikach i mam nadzieję że nie nominowały mnie tak tylko a tak naprawdę nie czytają mojego bloga.Jeśli czytacie to niezmiernie się cieszę że dałyście mi o tym znać ;)
Zasady:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
a teraz moje pytania:
1.Ile masz lat?
2.Jakieś postanowienie na nowy rok?
3.Wolisz dzień ,czy noc?
4.Najlepszy komplement jaki udało Ci się usłyszeć?
5.Jaka jest Twoja największa pasja?
6.Jakie jest twoje najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa?
7.Gatunek muzyczny którego nie znosisz?
8.Ulubiona książka?
9.Miejsce ,które zawsze chciałaś odwiedzić?
10.McDonald czy KFC?
11.Jeżeli przez jeden dzień mogłabyś być niewidzialna jak byś wykorzystała tę moc?
No i oczywiście nominacje:
1.http://sykes-thing.blogspot.com
2.http://fans-thewanted.blogspot.com/
3.http://time-is-slepping-away.blogspot.com/
4.http://leets-get-physical.blogspot.com/
5.http://wantedowe-story.blogspot.com/
Niestety na dzisiejszy dzień mam tylko 5.Nie chcę po prostu nominować blogów których nie czytam tylko po to aby była pełna 11.Mam nadzieję że nikt sie nie pogniewa że naginam troszeczkę regulamin ;)
Od Evy
1.Jak opisałabyś swój styl?
Hmm trudno mi go opisać.Przede wszystkim lubie wygodne ciuchy ,kurde no sama nie wiem xd przywiązuje dużą wagę do dodatków jak określa je moja przyjaciółka są to przeróżne "Disneyowe" ciuchy ;) buty raczej conversy i adidasy , sweterki w moich ulubionych kolorach i tisherty.Nie lubie być ubrana cała na jeden kolor , lubie mieć na sobie dużo różnych kolorowych ciuchów.Absolutnie wielbię styl dziewczyn z Little Mix co też jest dla mnie trochę inspiracją.
2.Czytujesz blogi o modzie?
Nie.
3.Gdybyś mogła zmienić w sobie jedną rzecz, co by to było?
Na pewno nieśmiałość w stosunku do nowo poznanych mi ludzi. Bo co jak co ale z od lat znanymi mi koleżankami świetnie się bawie i czuje sie na ludzie ale jeśl poznaje kogoś nowego to trudno mi tak po prostu z nim rozmawiać.
4.Ulubione zespoły muzyczne, oprócz TW?
Coldpaly , Union J ,Lawson ,Little Mix głównie brytyjskie granie ;)
5.Czego chciałabyś nauczyć się najbardziej?
Gry na pianinie <3 font="" nbsp="">3>
6.Jakim zwierzęciem chciałabyś być na jeden dzień?
Leniwcem!!Hahaha ten jeden dzień na pewno bym przespała ;D
7.Jak ma na imię twoja najlepsza kumpela?
Klaudia.
8.Masz jakieś dziwactwo? :D
Trochę tego jest ;D Moje przyjaciółki uważają ,że kompletnie dziwne jest przeze mnie zbieranie opakowań po skittlesach (moja mała kolekcja przyklejona do ściany <3 co="" dki="" je="" kocham="" kurzem="" l="" mie="" moim="" mojego="" musz="" na="" napojach="" ni="" okna.ponadt="" omowisko.rz="" ozdobione="" parapecie="" plag="" po="" pokoju="" pokryte="" powstaje="" przez="" puszek="" puszki="" rzeczy="" tak="" te="" uk="" w="" wszystkie="" z="" zbieram="">3>
9.Plaża czy góry?
Zdecydowanie plaża!Jak słyszę że rodzice kolejny raz planują wyprawę do Zakopanego to robi mi się słabo.
10.Twoje wymarzone miejsce do życia?
Miejsce do życia? Mam w planach emigracje do UK i jest to moje marzenie od dawien dawna ;) Myślę jednak że nie ważne jakie było by nasze wymarzone miejse do życia ważne aby byli tam ważni dla nas ludzie rodzina , przyjaciele ;)
11.Jakie cechy charakteru, miałby twój książę z bajki?
Na pewno poczucie humory , abym się przy nim nie nudziła , był błyskotliwy i spontaniczny ale również i potrafił trzeźwo myśleć i szanować innych.
Od Anusiaka
1. Żałujesz czegoś w swoim życiu? Jeśli tak, to czego?
Od jakiegoś czasu staram się nie patrzeć w tył i nie wracać do przeszłości.Chyba jedyne czego żałuje to przyjaźni z pewną osobą.
2. Masz jakieś uzależnienia? Jeśli tak, to jakie?
Słuchanie muzyki , internety!! twitterek i fastfoody.
3. Jesteś szczęśliwa akurat w obecnym momencie swojego życia?
Z reguł jestem dość wymagająca zarówno od siebie jak i innych , zawsze znajdę coś co mogłoby być lepsze.
4. Kto jest najważniejszą osobą w Twoim życiu?
Nie ma jednej najważniejszej , jest dużo ważnych.
5. Bez czego nie potrafisz żyć?
Ta odpowiedź zabrzmi głupio ale bez mojej przyjaciółki i internetów , drobnych rzeczy które sprawiają mi przyjemność ;)
6. Uszereguj chłopaków w kolejności od najprzystojniejszego ;)
Ej za trudne! ;D 1.Nathan 2.Siva ,Max ,Tom i Jay sory ale nie potrafię inaczej.
7. Jesteś zadowolona ze swojego wyglądu?
Erm powiedzmy że nie jest źle ale naniosłabym małe poprawki.
8. Lubisz seriale? Jeśli tak, to jakie?
Tak!! Absolutnie kocham Misfits , Family Guy i Modern Family aaa no i Świat wg Kiepskich ;D
9. Żeby było trudniej - jaki jest najmniej lubiany przez Ciebie członek TW? ;D
Nie istnieje takowy.Wszycy są tak samo dla mnie ważni ,zabrakło by jednego i już by nie było to samo. <3 nbsp="">3>
10. Co sądzicie o Arianie jako dziewczynie Nathana? ;)
Trudny temat.Sama nie wiem co o niej myślę i mam co do niej mieszane uczucia.Myślę że nie znam jej na tyle aby jej ufać i mieć pewność że jest "okay".Jeżeli daje mu szczęście to spisuje się dobrze. ;)
11. Jakie miałaś postanowienia noworoczne? :)
Ostatnio wymyśliłam że wrócę do zbierania pieniędzy do mojego słoiczka aby mieć na wakacje nieco money money ^^
od Alice
1.Twoje imię?
Sandra
2.Kolor oczu?
Niebiesko zielone ,czasem takie czasem bardziej takie ,sama nie wiem. ;)
3.Trzy rzeczy, bez których nie ruszasz się z domu?
Zegarek , telefon i pomadka.
4.Czy 2013 był dla Ciebie udanym rokiem?
Ogółem tak.
5.Ulubiona piosenka chłopaków?
To jak zapytać matkę ,które ze swoich dzieci najbardziej kocha. ;)
6.Czy jest ktoś kogo poznałaś dzięki TW, dzięki blogom?
Tak kilka wspaniałych bloggerek ;)
7.Masz szczęście w miłości?
Odpowiedź brzmi niestety nie.
8.Tom czy Max?
To jak wybrać swoje ulubione oko prawe czy lewe xd Oczywiście że Tomax!
9.Co myślisz o drugich połówkach chłopaków z TW?
Jestem nimi zachwycona! Kels i Nare wiadomo są naprawdę świetne i nie wyobrażam sobie że Tom czy Seev mogliby być z jakimiś innymi dziewczynami.A Nina okazała się być również mega fajną osobą.Serce mi się raduje jak widzę ich razem uśmiechniętych z Maxem.
10.Ulubiony film?
Efekt Motyla ,Titanic , Forrest Gump , Dary Anioła i wszystkie części Kac Vegas !!
11.Masz pytanie, które chciałabyś zadać dla mnie? Śmiało, odpowiem ;)
Jak ty kobieto wyrabiasz z tyloma blogami?! Masz u mnie wielki szacun ;)
Ops trochę długa będzie ta notka xd Na koniec zdradzę ,że 15 stycznia minął równy rok odkąd zagościłam na Bloggerze.Przeleciało mi dość szybko jeszcze pamiętam to moje pierwsze opowiadanie ;D to była masakra! ostatnio weszłam sobie na nie i byłam przerażona "Jprld jak ja mogłam tak pisać?!" Miło widzieć jednak poprawę ;) Przy okazji dziękuje również za wszystkie wasze miłe i ciepłe słowa do tej pory ,że jesteście ,że czytacie pokazujecie się bo dzięki wam sprawia mi to ogromną przyjemność.Mam nadzieję że przede mną jeszcze kolejny rok ,kolejne pomysły i inspiracje oraz kolejni tak wspaniali czytelnicy ;) Dzięki!!
Widzimy się niedługo bejbusy bo pod koniec weekendu! Do napisania ;**

-A takie tam.-mruknęłam sięgając po napój.-Powiedz lepiej co to za zgromadzenie tu zorganizowałeś?
-Jak to jakie!Przecież sprawa wczorajszego wieczora nie jest jeszcze wyjaśniona.
Nathan oparł się wygodnie o kolorowe poduszki kanapy.-Iii?
-Nie zdawaj głupich pytań Nath bo ty też jesteś podejrzany!
-Koniec tego!Jay się nie spinaj ,Nathan nie burz , odpalamy sieć.-oznajmił Max uruchomiając komputer.
-A po co ci sieć?-zaczęła Nina.-Przecież tam nie było żadnych paparazzi , chyba nawet nikt nas nie widział wczoraj.
-Mogli się zaczaić pod klubem kiedy wychodziliśmy w końcu sam zamawiałem na 5 rano vana.-powiedział Max nie odrywając swych oczu zza okularów od monitora.Pierwszy raz widziałam go w okularach i muszę powiedzieć ,że wyglądał w nich całkiem całkiem.
-A poza tym to ty chyba nie widziałaś pięknych galerii zdjęć Jaya czy Maxa wychodzących a raczej wyniesionych przez Big Keva z Mahiki.-roześmiał się Nath.
-No no no! Wypowiedział się Pan Abstynent.
Na chwilę zapadła cisza ,Max dalej przeglądał internet natomiast ja z nudów zaczęłam bawić się długimi palcami Nathana.Jay przestał w końcu nerwowo stukać nogą o panele i przemówił.-I co ,masz coś Maxiu?
-Czekaj.-powiedział niemal niesłyszalnie zaczytany George.-"Ekipa The Wanted tradycyjnie świętuje w jednym z Londyńskich klubów".-wyrecytował po chwili i przesunął ekran komputera tak abyśmy wszyscy mogli przeczytać artykuł.
Podobnie jak inne gwiazdy muzyki członkowie The Wanted nie odpuścili sobie okazji do świętowania i w dniu 31 grudnia cała piątka wraz ze swoimi partnerkami oraz przyjaciółmi bawiła się w klubie Mahiki.Naszej uwadze nie umknął również fakt ,że najmłodszemu członkowi boysbandu towarzyszyła ciemno włosa dziewczyna z którą widywany jest od jakiegoś czasu.Para była widziana kiedy wychodząc z taksówki razem z Jayem MacGuinessem oraz Maxem Georgem wchodzili do klubu oraz podczas gdy tuż nad ranem nadal w szampańskich nastrojach go opuszczali.Na przyjęciu nie zabrakło również innych muzyków między innymi zaprzyjaźnionego z brytyjsko-irlandzkim bandem zespołu Lawson.
"ciemno włosa dziewczyna z którą widywany jest od jakiegoś czasu?" "tuż nad ranem nadal w szampańskich nastrojach go opuszczali?" Co takiego??!!
Natychmiast po przeczytaniu tego spojrzałam na Nathana tuż obok mnie ale jego kamienna mina nie mówiła nic ,patrzył na zdjęcia widniejące pod artykułem.
Pierwsze było trochę niewyraźne jak by robione z oddali i przedstawiało właśnie moment przyjazdu pod klub kiedy zestresowana i zmarznięta wysiadłam z taksówki.Padał deszcz i bardzo doceniłam parasol ,którym osłonił mnie wtedy kierowca.Drugie było mniej więcej z tego samego momentu kiedy wchodzimy do budynku przez kute drzwi.Max i Jay już weszli natomiast ja i Nathan ze złączonymi dłoniami podążaliśmy za nimi.Trzecie zdjęcie było już nieco inne ,nie wyglądało jak by ktoś robił je z ukrycia siedząc pod krzaczkiem. Jay chwytając się jedną ręką za skroń chwiejnym krokiem kroczył chodnikiem i widać było że aż flesz aparatu raził go w oczy.W tle zobaczyłam mnie i Nathana w pozycji bliżej nie określonej jak byśmy byli jeszcze bardziej pijani niż Jay i na dodatek się z czegoś śmialiśmy.Następne zdjęcie to już Tom obejmujący Kelsey z jednej strony a z drugiej Max - zgaduje że bez niej dawno oboje runęli by na ziemię - Kelsey jak zwykle się uśmiechała natomiast Tomax wyglądali na bardzo śpiących i wykończonych imprezą.I kolejne zdjęcie na którego widok oczy mi wyszły z orbit.Ja i Siva? Tak, to zdecydowanie byłam ja na barkach Sivy który niósł mnie "na barana" Nare z rozbawioną miną patrzyła na nas i szła obok z Nathanem ,który ją obejmował.Co to jest?! Oboje z Nathanem odjechaliśmy z zastygłym wzrokiem od monitora stykając się spojrzeniami.Nathan widząć moją minę błyskawicznie się roześmiał po czym dołączyła do niego reszta wymieniając swoje komentarze i opinie.
-Hahahahaha Jay ,jaki spity hahaha!-brechtał się Nath.
-Cicho!!!Spójrz lepiej mistrzu drugiego planu na drugi plan.Hahahah wyglądacie z Apirl jakbyście mieli zaraz runąć na ziemię i rozplaszczyć się na asfalcie.
-No i dlatego własnie potem niesie mnie Siva.-pokazałam mu język.
-A Nath podpiera się o Nare!-rechotał Max.-Nie wyobrażam sobie jak teraz biedna Nareesha musi być obolała.
-A ja jak Kelsey.-rzucił Nath.-Niezły trójkącik prawda ,Nina?
Blondynka w przerwach między chichotaniem złapała oddech.-Dokładnie! No nie powiem alkohol wyjątkowo dodaje wam fotogeniczności.
Max i Jay przybili sobie zgodnie piątki by potem się pochwalić.-Dlatego na sesjach zawsze jest coś na popitkę!
-No właśnie bo według tej bandy alkohol równa się życie.
-O nie nie!Nie tylko alkohol.-zareagował Max ,który wysłał po chwili Ninie wymowne spojrzenie.
-Stop panowie!-podniósł głos Jay i po chwili dodał.-I panie.Czy ja dobrze widzę ,moje włosy są tu w nie naruszonym stanie?
-Tak,Bird. Wydrukuj sobie to zdjęcie i opraw w ramkę z tytułem "ostatnia fotografia na której wyglądam jak Jezus".
-Ten Jezus to się chyba za dużo mszalnego napił!-parsknął Max na co wszyscy wybuchnęliśmy jeszcze większym śmiechem.Jak ja uwielbiam ten stan kompletnego zdebilnienia , pomyślałam.
-Hahahah Jaysus!
Kiedy już się uspokoiliśmy i powstrzymaliśmy nowe fale śmiechu ktoś oznajmił.
-Zobaczę czy ktoś nie wstawił jakichś pamiątek na twittera.
-Ej ej chyba Andy coś wrzucił!!-zawołał Max i wszyscy przylepili wzrok do monitora.Wymienili swoje żartobliwe komentarze i Jay napisał coś pod zdjęciem.Podczas gdy chłopaki dalej zajmowali się szperaniem w internecie ja udałam się za potrzebą do łazienki ,a kiedy wróciłam od razu usłyszałam głos Jaya i poczułam wzrok reszty na sobie.-April a ty masz twittera?Dlaczego ja ciebie w ogóle nie folluje?!
-Erm ja mam coś tam ,ale..
-Czekaj już cie znajdę!-uniósł palec wskazujący ku górze i zatopił się w klawiaturze.-Oooo jaka ładna foteczka.-rzucił i poruszył po chwili zabawnie brwiami.
-Ej ,to jest stare! Jay,wyłaź mi w tej chwili z mojego profilu!
-Ale czekaj tylko sobie jeszcze trochę poczytam i pooglądam...-zrobił niewinna i uśmiechniętą minkę i wszyscy go poparli.-Napisze tak: "Follować mi tu Aprille -Nathan każe!"
Wszyscy jak na rozkaż znów wybuchnęli śmiechem w tym nawet sami wspomniani my.Towarzystwo było już w takim wstanie (i to bez alkoholu!) że przez samo słów "zupa" pozdychali by ze śmiechu.
Max wziął wdech by przemówić.-Nie nie ,wrzuć to zdjęcie z Sivą i napisz tak "przygody w małpim gaju"!!
-Ależ nie!-parsknęłam.- Jay ,wrzuć tą fotkę Tomaxa z Kelsey i napisz "łapiemy równowagę".
-To nie było śmieszne.-oznajmił Max i natychmiast spoważniał spoglądając na innych ,których miny również zastygły.
-Właśnie.-poparł go Jay.
Rzuciłam im nieme "nie prawda!" i spojrzałam na Nathana ,który jak by nigdy nic leżał sobie rozłożony na kanapie popijając szklankę jakiegoś napoju.-Nathan!
-Lepiej to my sprawdźmy nasze telefony.Tam to dopiero muszą być setki naszych zdjęć w upojeniu alkoholowym.
-Jaka szkoda ,że nie nagrałam sztuczki Toma!
-No właśnie ,cała Fanmily by miała niezły ubaw.-poparł Ninę ,któryś z chłopaków , ale nie miałam nawet głowy zwracać na to uwagę gdyż zajęta byłam szukaniem swojego telefonu.Nie chciało mi się wstawać ze zbyt wygodnej jak na dziś kanapy i dreptać od pokoju a z racji tego że Nath już trzymał w rękach swojego iPhona zaprzestałam poszukiwań.Oparłam mu głowę na ramieniu i patrzyłam jak przegląda galerię.-Zrobiłeś mi zdjęcie jak spałam?
-Pociąłbym się gdybym nie uwiecznił tak uroczej chwili.
-Awwww.-rozczuliłam się i podarowałam mu całusa.
-Patrz.-podał mi telefon na ekranie z wyświetlonym moim zdjęciem i o dziwo całkiem normalnym nie w trakcie snu ani innych czynności , po prostu z lekko rozwianymi włosami stałam gdzieś na tle oświetlonych latarni i szarego nieba.
-Nie pamiętam tego.
-Zrobione w Vegas.-odpowiedział.
-A tak , to wszystko wyjaśnia.-odparłam z uśmiechem dalej przeglądając glarie i śmiejąc się z samojebek Nathana w brudnym lustrze.-Mrrr jaki seksiak!-zaśmiałam się ale po chwili spoważniałam albo trafniej będzie zamarłam bo natknęłam się na zdjęcia z sylwestrowej nocy w Mahiki.Taaa i kolejna moja fotografia ,na której siedzę na brzegu kanapy z założonymi nogami i z kieliszkiem szampana w ręce robię dzióbek i wskazuję palcem w obiektyw.-Nie!!-wyrwało mi się kiedy przewinęłam zdjęcie na kolejne przedstawiające mnie w podobnej pozycji.Kilka zdjęć dalej była fotografia uwieczniająca moment którego kompletnie nie pamiętam czyli ja i Jay leżymy w przedpokoju domu i próbujemy ściągnąć buty.Potem filmik ,który przedstawiał scenę w łazience ja z nożyczkami w ręce ,a obok mnie Max i Jay.Zaczęły mi się trząść ręce i ogarnęła mnie panika połączona z rozbawienie "rany ,to na prawdę ja!?".Nie wiedząc co zrobić impulsywnie wcisnęłam telefon do biustonosza.Zgarnęłam wszystkie włosy na ramiona i skrzyżowałam ręce jak by nigdy nic.
-Co jest?-popatrzył się na mnie Max ,ale za nim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć zaalarmował się podejrzliwie Jay.- Nathan , weź jej to!
-Z przyjemnością.-odparł mrukliwie brunet zakradając się do mnie.
-Nieee!!!-pisnęłam i zaczęłam uciekać z szybkością błyskawicy wyskakując z kanapy.-I nie biegnij za mną bo umrzesz na astmę!-krzyknęłam odwracając głowę w tył i był to błąd bo z całą siłą zderzyłam się z otwartymi drzwiami do łazienki.-Cholera co za debil...!-wyrwało mi się ale zaraz potem przypomniało mi się że to ja nie domknęłam tych drzwi wychodząc.Nim jeszcze zdążyłam złapać się za obolałą skroń obok mnie zjawił się Nathan.-Właź i nic nie mów.-krzyknęłam szeptem chwytając go za ramię ,wciągając do łazienki i zamykając zasuwkę w drzwiach.Kiedy w pośpiechu odeszłam od drzwi Nathan ze zdziwieniem i rozbawieniem na twarzy mi się przyglądał.
Cicho się roześmiał.-Ap ,dlaczego tak wiałaś?
-Ty ośle w twoim telefonie są dowody na...
-Na co?
-Na to ,że to prawdopodobnie ja zrobiłam z loczków Jaya kompletne ściernisko!
-O Boże!-wykrzyknął wystraszony chociaż i tak wiedziałam ,że robi to z sarkazmem.-On cię zabije!-Stanęłam z rękami założonymi na biodrach i zgromiłam go wzorkiem.-To mogę mój telefon?-zapytał jak by nieśmiało wyciągając ręke.-A z resztą sam go sobie wezmę.-wyszczerzył się jednak zanim zdążył zamienić swoje słowa w czyny moja ręka już wydostała z mojego biustonosza telefon.
-Proszę.-podałam mu go.
-Tooo co tam tak konkretnie jest?-zapytał a ja nie odpowiedziałam mu tylko usiadłam obok niego na granatowym taborecie i zaczęliśmy przeglądać galerię.Zdjęcia zdjęcia ,mnóstwo zdjęć różnych osób ,w różnych pozach i w różnych stopniach upojenia alkoholowego.Czy te końcówki imprez ,których nigdy nie pamiętam zawsze muszą się na mnie mszcząć?Aż bałam się pomyśleć co takiego tam robiłam przecież spotkałam znajomych Nathana po raz pierwszy a już mogłam przed nimi zrobić z siebie kompletną idiotkę.
Kiedy trafiliśmy na filmik ,na którego widok zareagowałam ucieczką Nathan nawet go nie obejrzał tylko od razu wcisnął przycisk "usuń".
-Dlacz..?
-Spokojnie i tak ja zwykle zwalimy potem winę na Toma ,a poza tym chyba Jayowi już przeszło.
-A ty nie gniewasz się ,że wyskubałam ci brwi?-zapytałam cicho spuszczając wzrok a Nath uśmiechnął się szeroko widząc moje poczucie winy.
-A niby jak ja mógłbym się na ciebie gniewać ,co?-poczułam jego wzork na sobie i spojrzałam w jego pogodną twarz i oczy od których teraz odbijały się miliony świateł.
-Masz rację ,nie masz nawet takiej opcji.-Powiedziałam szeptem jednak nim zdążyłam dokończyć zdanie on uciszył mnie swoimi ciepłymi ustami .Pogłębiając pocałunek położyłam swoją dłoń na jego ramieniu i odruchowo zaczęłam przeczesywać jego i tak już zmierzwione włosy.Potem poczułam jego ciepłą dłoń na moim udzie i w tefy też rozległ się dźwięk walenia do drzw... Wyczucie sytuacji mam wrażenie że oni chyba mają to wrodzone.
-Koniec tego! Otwierać!
Nath westchnął głośno ze znużeniem.-Nie widzicie ,że ta łazienka jest zajęta!
-Gówno nas to obchodzi!
-Wiem ,że coś macie!Dlaczego niby April tak sobie zwiała z salonu ,hm?
-Och nie interesuj się Max!-zburzył się brunet po czym dodał ciszej.-W tym domu nie ma ani jednego dnia spokoju!
-To przeprowadź się do piwnicy cwaniaku a teraz otwieraj!-chłopaki nie odpuszczali i dalej dobijali się do drzwi.
-Nina , przynieść młotek z kuchni.-polecił bez krępacji Max.
-Po co ci jakiś piepszony młotek? Jezu ,co wy znowu wyprawiacie?!
-Zamknęliśmy się w łazienkę a oni nas terroryzują!-odezwał się głośno Nathan na pytania Niny stojącej pod drzwiami.
-No ja nie mogę z wami już... Jak dzieci albo i gorzej!
***
Po południu sytuacja się unormowała i nikt już nie zamykał się w łazienkach ani nie przekrzywiał czy groził.Zgodnie stwierdziliśmy ,że czas na obiad co równało się zamówieniem kilku pudeł pizzy.Po posiłku który również odbył się w miarę spokojnie bez ekscesów a tradycyjnie przed telewizorem w salonie stwierdziłam ,że jestem wykończona wydarzeniami dzisiejszego przedpołudnia i udałam się do pokoju Natha aby się położyć.Znalazłam jakiś stary koc pod łóżkiem i wygodnie usadowiłam się na kanapie odczytując z mojego telefonu wiadomości o 10 nieodebranych połączeniach od Katherine.
--------------------------------------------------------------------
Witam was lasencje!
A więc mamy mój powrót ;) I'm back! Tak po długich zmaganiach ze szkołą wreszcie znalazłam chwilę odpoczynku i stworzyłam coś takiego.Nieco krótki rozdział i kontynuacja jeszcze tamtego i tamtego tamtego xd nie lubię pisać tak rozlegle i rozciągle.Cóż nie miałam pomysłu i wyszło tak.Ale ale ferie się zbliżają u mnie bo jakoś od lutego więc będe tworzyć ,pisać , myśleć i siedzieć a no i czytać bo to najważniejsze!Muszę ponadrabiać wasze blogi słońca ;)
No tak a teraz apropo co do zaległości to pojawiły się u mnie nominację do Liebster Award! Dziękuje Wam bardzo za nie ,jest to dla mnie bardzo miły gest ,dowiedziałam się również o kilku nowych czytelnikach i mam nadzieję że nie nominowały mnie tak tylko a tak naprawdę nie czytają mojego bloga.Jeśli czytacie to niezmiernie się cieszę że dałyście mi o tym znać ;)
Zasady:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
a teraz moje pytania:
1.Ile masz lat?
2.Jakieś postanowienie na nowy rok?
3.Wolisz dzień ,czy noc?
4.Najlepszy komplement jaki udało Ci się usłyszeć?
5.Jaka jest Twoja największa pasja?
6.Jakie jest twoje najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa?
7.Gatunek muzyczny którego nie znosisz?
8.Ulubiona książka?
9.Miejsce ,które zawsze chciałaś odwiedzić?
10.McDonald czy KFC?
11.Jeżeli przez jeden dzień mogłabyś być niewidzialna jak byś wykorzystała tę moc?
No i oczywiście nominacje:
1.http://sykes-thing.blogspot.com
2.http://fans-thewanted.blogspot.com/
3.http://time-is-slepping-away.blogspot.com/
4.http://leets-get-physical.blogspot.com/
5.http://wantedowe-story.blogspot.com/
Niestety na dzisiejszy dzień mam tylko 5.Nie chcę po prostu nominować blogów których nie czytam tylko po to aby była pełna 11.Mam nadzieję że nikt sie nie pogniewa że naginam troszeczkę regulamin ;)
Od Evy
1.Jak opisałabyś swój styl?
Hmm trudno mi go opisać.Przede wszystkim lubie wygodne ciuchy ,kurde no sama nie wiem xd przywiązuje dużą wagę do dodatków jak określa je moja przyjaciółka są to przeróżne "Disneyowe" ciuchy ;) buty raczej conversy i adidasy , sweterki w moich ulubionych kolorach i tisherty.Nie lubie być ubrana cała na jeden kolor , lubie mieć na sobie dużo różnych kolorowych ciuchów.Absolutnie wielbię styl dziewczyn z Little Mix co też jest dla mnie trochę inspiracją.
2.Czytujesz blogi o modzie?
Nie.
3.Gdybyś mogła zmienić w sobie jedną rzecz, co by to było?
Na pewno nieśmiałość w stosunku do nowo poznanych mi ludzi. Bo co jak co ale z od lat znanymi mi koleżankami świetnie się bawie i czuje sie na ludzie ale jeśl poznaje kogoś nowego to trudno mi tak po prostu z nim rozmawiać.
4.Ulubione zespoły muzyczne, oprócz TW?
Coldpaly , Union J ,Lawson ,Little Mix głównie brytyjskie granie ;)
5.Czego chciałabyś nauczyć się najbardziej?
Gry na pianinie <3 font="" nbsp="">3>
6.Jakim zwierzęciem chciałabyś być na jeden dzień?
Leniwcem!!Hahaha ten jeden dzień na pewno bym przespała ;D
7.Jak ma na imię twoja najlepsza kumpela?
Klaudia.
8.Masz jakieś dziwactwo? :D
Trochę tego jest ;D Moje przyjaciółki uważają ,że kompletnie dziwne jest przeze mnie zbieranie opakowań po skittlesach (moja mała kolekcja przyklejona do ściany <3 co="" dki="" je="" kocham="" kurzem="" l="" mie="" moim="" mojego="" musz="" na="" napojach="" ni="" okna.ponadt="" omowisko.rz="" ozdobione="" parapecie="" plag="" po="" pokoju="" pokryte="" powstaje="" przez="" puszek="" puszki="" rzeczy="" tak="" te="" uk="" w="" wszystkie="" z="" zbieram="">3>
9.Plaża czy góry?
Zdecydowanie plaża!Jak słyszę że rodzice kolejny raz planują wyprawę do Zakopanego to robi mi się słabo.
10.Twoje wymarzone miejsce do życia?
Miejsce do życia? Mam w planach emigracje do UK i jest to moje marzenie od dawien dawna ;) Myślę jednak że nie ważne jakie było by nasze wymarzone miejse do życia ważne aby byli tam ważni dla nas ludzie rodzina , przyjaciele ;)
11.Jakie cechy charakteru, miałby twój książę z bajki?
Na pewno poczucie humory , abym się przy nim nie nudziła , był błyskotliwy i spontaniczny ale również i potrafił trzeźwo myśleć i szanować innych.
Od Anusiaka
1. Żałujesz czegoś w swoim życiu? Jeśli tak, to czego?
Od jakiegoś czasu staram się nie patrzeć w tył i nie wracać do przeszłości.Chyba jedyne czego żałuje to przyjaźni z pewną osobą.
2. Masz jakieś uzależnienia? Jeśli tak, to jakie?
Słuchanie muzyki , internety!! twitterek i fastfoody.
3. Jesteś szczęśliwa akurat w obecnym momencie swojego życia?
Z reguł jestem dość wymagająca zarówno od siebie jak i innych , zawsze znajdę coś co mogłoby być lepsze.
4. Kto jest najważniejszą osobą w Twoim życiu?
Nie ma jednej najważniejszej , jest dużo ważnych.
5. Bez czego nie potrafisz żyć?
Ta odpowiedź zabrzmi głupio ale bez mojej przyjaciółki i internetów , drobnych rzeczy które sprawiają mi przyjemność ;)
6. Uszereguj chłopaków w kolejności od najprzystojniejszego ;)
Ej za trudne! ;D 1.Nathan 2.Siva ,Max ,Tom i Jay sory ale nie potrafię inaczej.
7. Jesteś zadowolona ze swojego wyglądu?
Erm powiedzmy że nie jest źle ale naniosłabym małe poprawki.
8. Lubisz seriale? Jeśli tak, to jakie?
Tak!! Absolutnie kocham Misfits , Family Guy i Modern Family aaa no i Świat wg Kiepskich ;D
9. Żeby było trudniej - jaki jest najmniej lubiany przez Ciebie członek TW? ;D
Nie istnieje takowy.Wszycy są tak samo dla mnie ważni ,zabrakło by jednego i już by nie było to samo. <3 nbsp="">3>
10. Co sądzicie o Arianie jako dziewczynie Nathana? ;)
Trudny temat.Sama nie wiem co o niej myślę i mam co do niej mieszane uczucia.Myślę że nie znam jej na tyle aby jej ufać i mieć pewność że jest "okay".Jeżeli daje mu szczęście to spisuje się dobrze. ;)
11. Jakie miałaś postanowienia noworoczne? :)
Ostatnio wymyśliłam że wrócę do zbierania pieniędzy do mojego słoiczka aby mieć na wakacje nieco money money ^^
od Alice
1.Twoje imię?
Sandra
2.Kolor oczu?
Niebiesko zielone ,czasem takie czasem bardziej takie ,sama nie wiem. ;)
3.Trzy rzeczy, bez których nie ruszasz się z domu?
Zegarek , telefon i pomadka.
4.Czy 2013 był dla Ciebie udanym rokiem?
Ogółem tak.
5.Ulubiona piosenka chłopaków?
To jak zapytać matkę ,które ze swoich dzieci najbardziej kocha. ;)
6.Czy jest ktoś kogo poznałaś dzięki TW, dzięki blogom?
Tak kilka wspaniałych bloggerek ;)
7.Masz szczęście w miłości?
Odpowiedź brzmi niestety nie.
8.Tom czy Max?
To jak wybrać swoje ulubione oko prawe czy lewe xd Oczywiście że Tomax!
9.Co myślisz o drugich połówkach chłopaków z TW?
Jestem nimi zachwycona! Kels i Nare wiadomo są naprawdę świetne i nie wyobrażam sobie że Tom czy Seev mogliby być z jakimiś innymi dziewczynami.A Nina okazała się być również mega fajną osobą.Serce mi się raduje jak widzę ich razem uśmiechniętych z Maxem.
10.Ulubiony film?
Efekt Motyla ,Titanic , Forrest Gump , Dary Anioła i wszystkie części Kac Vegas !!
11.Masz pytanie, które chciałabyś zadać dla mnie? Śmiało, odpowiem ;)
Jak ty kobieto wyrabiasz z tyloma blogami?! Masz u mnie wielki szacun ;)
Ops trochę długa będzie ta notka xd Na koniec zdradzę ,że 15 stycznia minął równy rok odkąd zagościłam na Bloggerze.Przeleciało mi dość szybko jeszcze pamiętam to moje pierwsze opowiadanie ;D to była masakra! ostatnio weszłam sobie na nie i byłam przerażona "Jprld jak ja mogłam tak pisać?!" Miło widzieć jednak poprawę ;) Przy okazji dziękuje również za wszystkie wasze miłe i ciepłe słowa do tej pory ,że jesteście ,że czytacie pokazujecie się bo dzięki wam sprawia mi to ogromną przyjemność.Mam nadzieję że przede mną jeszcze kolejny rok ,kolejne pomysły i inspiracje oraz kolejni tak wspaniali czytelnicy ;) Dzięki!!
Widzimy się niedługo bejbusy bo pod koniec weekendu! Do napisania ;**

poniedziałek, 6 stycznia 2014
Rozdział 44
Ze zdziwieniem i niepokojem podeszłam do drzwi.Jeżeli Nathan jest u siebie a Jay na dole to to musi być Max!
Ktoś przestał walić w drzwi i nastała cisza ,którą po chwili przerwał ściszony głos.-Ej czekaj chyba ktoś wyszedł na korytarz.
-Erm... Max to ty?
-O matko ,całe szczęście! April posłuchaj
Podeszłam do drzwi.-A mógłbyś mi powiedzieć dlaczego próbujesz od samego rana rozwalić te biedne drzwi?
-To trochę skomplikowane.-odezwał się.-Chodzi o to że rano razem z Niną się tu obudziliśmy w moim pokoju ,ale nigdzie nie było klucza i...
Słuchając jego spanikowanego głosu czułam że zaraz wybuchnę śmiechem.-Aha , rozumiem.-parsknęłam.
-April , to nie jest wcale śmieszne! Totalnie utknęliśmy! W dodatku bez picia ani żadnych środków na ból głowy.-mówił a ja wyobrażając sobie ich w tej sytuacji uwięzionych i zdanych tylko na siebie jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać.
-Hmm słuchajcie , zrobimy tak : wy tam siedźcie a ja zawołam Nathana i Jaya może mają jakiś zapasowy klucz.
-Z tego co wiem to my nie mamy żadnych zapasowych par kluczy.-mruknął.
-Zaczekaj Max , zaraz coś wymyśle.- zrobiłam w tył zwrot i ruszyłam do pokoju na wprost.Nathan właśnie sterczał nad otwartą szafą i wybierał strój na dzisiejszy dzień.Miał na sobie ciemne jeansy z wczoraj i był bez koszulki. April ,skup się!
-Co jest?-zapytał spoglądając na mnie kątem oka i wyciągając z szafy jakąś koszulkę.
-Jest mały problem to znaczy... Max i Nina są uwięzieni w pokoju Maxa.
-Cóż może chcą mieć chwilę dla siebie.
-Och Nath!-rzuciłam i podeszłam do niego.-Nie o to chodzi tylko o to że zgubili gdzieś klucz i teraz nie mogą się z stamtąd wydostać.-powiedziałam na co Nath wydobył z siebie tylko "cooo?" i zaczął głośno rechotać.
Dalej stałam nad Panem "uhahanym" ,który zaczął szukać swoich dresów. -Nath wiem ,że to śmieszne ale trzeba im zorganizować jakąś akcję ratunkową.
-Tak wiem.-wyprostował się i rozczesał ręką zmierzwione włosy.-Chyba nie mamy zapasowych kluczy. Zaczekaj zawołam Jaya to pomoże mi jakoś rozebrać zamek.
-Okay.-rzuciłam i opadłam na jego miękkie łóżko ,ale zaraz potem dotarło do mnie co chce zrobić. -Stop!Nie!! -Nathan ,który już stał w progu odwrócił się do mnie i obrzucił zdziwionym spojrzeniem.- Yyy emm... niech Jay jeszcze sobie pośpi pewnie ledwo co się trzyma.-rzuciłam pierwsze lepsze kłamstwo ,które przyszło mi do głowy aby ocalić Jaya przed śmiechem Nathaha kiedy go zobaczy.
-Dobrze.-przeciągnął chyba wywęszając ,że coś kręcę.-Poszukam jakiś narzędzi.-oznajmił i zniknął za drzwiami a ja z całą siłą opadałam na łóżko myśląc jak bardzo ten poranek jest pokręcony i jakie będą ich miny gdy w końcu się zobaczą.Po paru minutach wygramoliłam się z łóżka z zamiarem że się przebiorę , zmyje makijaż z wczoraj a potem zobaczę co z Maxem.
Wyszłam na pusty korytarz i podeszłam do nadal zamkniętych drzwi.-Max ,Nina , żyjecie?-zapytałam ale nie dostałam odpowiedzi.-Nath zaraz przyniesie narzędzia i spróbuje rozkręcić zamek.
I po chwili jak na zawołanie obok mnie pojawił się brunet z czarną skrzynką w ręce.Nath ze skupieniem przykucnął pod drzwiami i otworzył skrzynkę.Z kondensacją wymalowaną na twarzy zaczął przyglądać się zamkowi.
-No no nie wiedziałam ,że z ciebie taka złota rączka.-mruknęłam podpatrując jego poczynania.
-Zawsze jeśli trzeba wyciągać te koczkodany z kłopotów.-odpowiedział wyjmując ze skrzynki długi śrubokręt z płaską końcówką.Zamek do klamki był przymocowany do drzwi czterema metalowymi śrubkami ,które Nath zaczął zręcznie wykręcać. -Cholera to chyba nic nie da.-mruknął wyrywając z zamka klamkę ,która sama odpadła.
-No młody i jak ci idzie?-zapytał stłumiony głos Maxa.
-Cóż , mam nadzieję ,że nie macie klaustrofobii.-odparł Nath.-Loczek rusz te swoje cztery litery i właź na górę!-zawołał.
-Może by tak grzeczniej i ciszej ,co?!-odpowiedział równie głośno głos dobiegający z parteru.
Nathan dalej badawczo przyglądał się zamkowi po czym wstał z klęczek.-Nie marudź tylko chodź!! Trzeba wydostać Maxa!
Po chwili usłyszeliśmy ciężkie kroki powoli stąpających stóp po schodach. Jay ze zdziwioną miną usiadł obok Natha ,który ku mojej radości nie odrywał wzroku od drzwi.-No nie gadaj ,że ten idiota wyrzucił gdzieś klucz!-powiedział z rozbawieniem po czym dodał zwracając się do Natha.-To co panie majstrze , co robimy w tej sytuacji?
-Nie mam sił już się z bawić z tym szajstwem...-Nath ze zrezygnowaniem rzucił skrzynką w kąt i zarządził.-Rozwalamy drzwi!
W tej samej chwili kiedy oboje panowie kucali pod drzwiami klamka ,którą przedtem Nath ponownie umieścił w zamku zaczęła się gwałtownie ruszać.Drzwi mocno drgnęły a po chwili w hukiem się otworzyły wywracając zaskoczonych Natha i Jaya na wykładzinę.Max z nieprzeniknioną miną stał w progu , spojrzał na delikwentów leżących pod nim i zaczął się niemiłosiernie śmiać. Po chwili zza niego wyłoniła się Nina.-Nareszcie wolność ,myślałam już że tam umrzemy.-powiedziała ale zaraz potem spojrzała w dół.-A co...? O mój Boże , co im się stało?-dołączając się do Maxa zaczęła chichotać. Zdziwieni ich reakcją Nathan i Jay spojrzeli na siebie a następnie wybuchnęli nie pohamowanym śmiechem.
-Ahahahaahaha Bird hahah co ci się stało?- Maxowi brakowało powietrza i zaczął prawie płakać ze śmiechu.-Hahahah Nathan... hahahhha nie mogę ,April widziałaś to ?!
-Niestety tak.-wydusiłam z siebie między atakami śmiechu.
Kompletnie zdezorientowany Jay wygramolił się z ziemi i otrzepał wstając prosto na równe nogi.-Co jest do cholery!?-zdenerwował się nic z tego nie rozumiejąc.
-No jak by ci to tak delikatnie powiedzieć Jay...- zaczęła Nina.-myślę że powinieneś udać się do najbliższego lusterka.-uśmiechnęła się do niego niewinnie przez co zalała nas kolejna fala rechotania.-A Nath...
Błyskawicznie przerwałam jej aby załagodzić gniew mojego chłopaka ,który prawdopodobnie zaraz się w nim zbierze.-Nath , ty lepiej nigdzie się stąd nie ruszaj.-prawie pisnęłam podchodząc do niego.
-No ja myślę ,że powinien wsiąć przykład z Jaya.-parsknął Max a sam loczek a raczek "kiedyś loczek teraz już nie za bardzo" jak z procy wystrzelił do łazienki i dosłownie dwie sekundy później po całym domu rozgległ się jego wściekły krzyk przerażenia.Wszyscy jak oparzeni ruszyliśmy do poszkodowanego. Jay z rozpaczoną miną stał przed lustrem i wyglądał jak by miał zaraz wybuchnąć płaczem.
-ZAPYTAM SIĘ TYLKO RAZ!-odwrócił się szybko spoglądając po kolei na każe z nas ze wzorkiem mordercy.-KTO?!!
Nikt ze zgromadzonych się nie odzywał a po ich uśmiechach ślad już dawno zaginął.Ze ściągniętymi ramionami wpatrywałam się w moje stopy na tle śnieżnobiałych kafelków.
-April.-powiedział ze spokojem Jay ale również głośno i oskarżycielskim tonem.Łypnęłam na niego z pod kurtyny włosów ,które wydostały mi się z luźnego kucyka na szyi.
-Jay , ja nie miałam serca ci o tym powiedzieć kiedy rano cię zobaczyłam.-zaczęłam się tłumaczyć i gdzieś z tyłu w drugim lustrze zobaczyłam przerażoną twarz Nathana.Miał okrągłe oczy i otwarte usta jak by właśnie zobaczył ducha.Widząc to mocno zamknęłam powieki i skuliłam dłonie w piąstki wbijając w skórę długie paznokcie.
-ZABIJE WAS ! WSZYSTKICH!!
Z obawą otwarłam jedno oko patrząc na nadal wściekłą dwójkę.-Nath , uspokój się to tylko głupie brwi.-próbowałam powiedzieć coś sensownego.
-No właśnie.-poparła mnie reszta.
-A ja co mam powiedzieć przepraszam bardzo ,co !? -tym razem wybuchł Jay.
-O Jezu to tylko głupie włosy.-mruknął Max.-Patrz , ja nie mam i żyje.-stwierdził po chwili a wszyscy na niego spojrzeli.-No co?
-Więc jak, nie powiecie nam kto nas tak urządził?!
-Ja nic nie wiem.-odparła gestykulując Nina.
Spojrzał w sufit Max cicho gwiżdżąc.-Ja też.
-I ja.-powiedziałam i była to prawda bo od kiedy się obudziłam miałam w głowie jedną wielką czarną dziurę z poprzedniego wieczora.Może urywki do północy jeszcze tkwił gdzieś głęboko w mojej pamięci ,ale jakim sposobem opuściliśmy Mahiki i znaleźliśmy się w domu nie mam pojęcia.-Pamiętacie coś?-zwróciłam się do pozostałych.
Nina zamyśliła się i zaczęła błądzić swoimi niebieskimi oczami po kafelkach.-Zero... Po momencie w którym wyszliśmy na dach na pokaz fajerwerk nic.
Spojrzałam na Maxa ,który powoli wciągnął powietrze.-Ja nawet nie pamiętam tych piepszonych fajerwerek.
-Świetnie , no po prostu super zajebiście!-Jay bezmyślnie uderzył ręką o krawędź umywalki przez co potem syknął z bólu.
-Ale Jay nie jest wcale tak źle z twoimi włosami .-zaczęła spokojnym tonem Nina z nadzieją się uśmiechając.-Znam się trochę na tym a brwi Nathana też są do uratowania.
-O właśnie!-spojrzałam na nich dalej skołowane twarze.-Chłopaki ,na pewno macie w domu nożyczki i różne takie... trochę was ogarniemy i będziecie wyglądać jeszcze lepiej niż przedtem!-próbowałam mówić pewnie i się uśmiechać bo chłopaki dalej wydawali się być obrażeni na cały świat.-Oj Nath.-podeszłam do niego kładąc moje ręce na jego ramionach.-Lubisz dramatyzować , co ?
-April nie masz pojęcia jak przez to cholerstwo boli mnie cała głowa.-wymamrotał ze spuszczoną głową.
-Oj tam na pewno nie cała.-uśmiechnęłam się z rozczuleniem nad Nathanem ,który wyglądał teraz jak zrozpaczony 5-latek.
-Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym kiedy mnie obudziłaś?
-Nie chciałam ci z rana fundować aż tyle emocji a poza tym... nie miałam serca.-wzruszyłam ramionami.-No i wtedy nie było by tej komicznej sytuacji przed drzwiami.-rzekłam a na koniec nie wytrzymałam i się roześmiałam przypominając sobie ich miny.Nathan śmiał się z Jaya , Jay z Nathaha a Max z nich obu.
***
Już nie tak bardzo obrażony i wściekły na wszystkich Jay siedział grzecznie na taborecie w łazience na piętrze a Nina z maszynką w ręce starała się jakoś doprowadzić do porządku jego głowę.Następny w kolejce do Niny był Nath i jego brwi natomiast ja skorzystałam z okazji że sytuacja została lekko opanowana i zaczerpnęłam orzeźwiającego prysznicu w łazience na dole.Kiedy już oczyszczona z zapachu wczorajszej nocy i z trochę mniejszym bóle głowy zawitałam w kuchni zobaczyłam Maxa wypijającego hektolitry kawy prosto z dużego dzbanka.
Rozejrzałam się po blacie na ,którym stało porozstawianych mnóstwo rzeczy ,przesunęłam miskę z okruchami po czipsach i oparłam się na łokciach. -Jak tam?-zapytałam.
-Ujdzie , próbuje tworzyć eliksiry na kaca.-odparł wyjmując z szafki potężny dzbanek.-April błagam skocz do sklepu po szparagi.
-Po szparagi? I to jest jeden z magicznych składników twoich eliksirów?
Pokiwał głową napełniając wodą. dzban.-.Nie masz nawet pojęcia jak potrafi złagodzić ból głowy.To co skoczysz?
-Max , ja nawet nie mam siły a przede wszystkim ochoty aby doczołgać się do drzwi i robić sobie wycieczki do sklepu.Wyślij kogoś innego.-wzruszyłam ramionami i sięgnęłam po nietkniętą filiżankę czarnej kawy.
-Jasne! Przecież te gremliny z doliny przez tydzień nawet nie wychylą głowy przez okno.-powiedział na co parsknęłam śmiechem i przy okazji oplułam się kawą.-Fuck!! W sobotę mamy zaliczyć śniadaniówkę.
-Uuu będziesz jednak musiał coś wymyślić żeby wywlec ich z domu.
-Cholera ,jak ja dorwę tego geniusza ,który wpadł na ten wspaniały pomysł obcięcia Jaya!
-Max , a może to ty? W sumie to nic nie pamiętasz no i chyba najwcześniej byłeś wstawiony...
-April ,aż tak głupi to ja nie jestem.-spojrzał na mnie upewniając się w swoich słowach.-Bardziej zalatuje mi to pod robotę Parkera. W sumie... nie Siva raczej nie ,on na tej imprezie chodził własnymi drogami z Nare a Tom siedział z nami.Chyba...
-Zadzwoń po niego ,może coś pamięta.
-Taa już to widzę jak Tom tu przyjeżdża a potem Jay go morduje gołymi rękami.
-A no racja przecież oni się jeszcze pobili w trakcie otwierania szampana.
-Serio? Nie pamiętam najlepszych akcji imprezy.
-Trzeba było nie schlać się do nieprzytomności przed północą.
-Sorry laska , mam to w naturze.-wyszczerzył się sięgając po resztki czipsów do miski.
-Ludzie chodźcie tu!!-usłyszeliśmy głos dochodzący z piętra po czym jak najszybciej byliśmy w stanie podreptaliśmy na górę.
Jay siedział na taborecie a nad nim pochylała się Nina już bez maszynki w ręce.Oczy wszystkich powędrowały na nową fryzurę Loczka.Wow! Nina dobrze się spisała bo Jay nie wyglądał jak by omyłkowo przejechała go kosiarka.Miał na krótko obcięte boki głowy i pukle loczków zostawionych na szczycie ,które już nie opadały mu na czoło.
-Pewnie trzeba będzie jeszcze skorzystać z poprawek fryzjera ale jakoś
-Nina jesteś wspaniała!-przerwał jej Max i od razu podszedł do dziewczyny aby czule obejmując ją w pasie.
-No no Jay ty przystojniaczku nie spodziewałam się takiego świetnego efektu.-zachwycałam się co oczywiście było prawdą bo Jay wyglądał o niebo lepiej.
-Ale serio ,czy mówicie tak żebym się już na was nie wkurzał?
-Serio i to bardzo.-potwierdziłam uśmiechając się podobnie jak reszta.-A gdzie?
-Tu jestem.-usłyszałam bardzo dobrze znany głos a po chwili zobaczyłam machającego do mnie Nathana ,który siedział w koncie na brzegu wanny.-Ta blond cudotwórczyni mną też się zajęła.-przyjrzałam się mu uważnie ku zdziwieniu nie wykrywając w jego głosie ani nuty sarkazmu.Brwi Nathana był ,a to najważniejsze co prawda trochę inne ale na pewno dużo bardziej poskromione i równe.-No chodź tu Ap ,bo czuje się jak w piepszonym salonie piękności.
Roześmiałam się pod nosem i usiadłam obok niego.-No i jak? Trzeba było się tak wściekać?
-Trzeba.-powiedział z powagą.-Ale ja chyba nie wyglądam tak hot jak Jay ,co ?
-Erm.. no wiesz nie jest źle.-powiedziałam z udawanych współczuciem.-Oj przecież żartuje wyglądasz -dopowiedziałam szeptem.-sto razy przystojniej niż Jay ,tylko mu tego nie mów bo znowu się wścieknie.
-Osz ty franco!-Krzyknął szeptem i zaczął mnie niemiłosiernie łaskotać tak że omal nie wpadłam go wanny.
-Koniec!!-zarządziłam zaczerpując tchu i zwinnie przepchałam się między resztą zgromadzonych w łazience aby Nath mnie nie dorwał.Z prędkością światła ruszyłam ku schodom i z nich zbiegłam następnie nie wiedząc gdzie się zaszyć a słysząc za sobą kroki Natha obrałam kierunek kuchnia. Przycupnęłam pod blatem kiedy Nath tam wpadł i śmiertelnie mnie wystraszył tak że podskoczyłam do góry jak oparzona.
-Zabije cię kiedyś , zobaczysz!-krzyknęłam próbując uchylić się od jego łaskotania a on coraz bardziej rechotał.
-Jak na razie to ty uciekasz przede mną a nie na odwrót.-parsknął i z szerokim uśmiechem dźgał mnie w dobrze już mu znane moje słabe punkty.
-Nath!!Przestań!!-starałam się przeżyć mimo kłucia i lekkiego bólu łaskotania.Wreszcie kiedy Nath na chwilę przestał szybko zebrałam się na równe nogi i wybiegłam jak błyskawica z kuchni.-Idę do sklepu po szparagi dla Maxa!-zawołałam i zniknęłam za drzwiami wiatrołapu jednak szybko okazało się to błędem bo w drzwiach nie było ani zasuwki ani nawet zamka dzięki ,któremu mogłam się zamknąć przed Nathanem.
-O nie April , nigdzie mi nie uciekniesz!-roześmiał się głośno i na oścież otwarł drzwi.Podchodził do mnie powoli głęboko i płytko oddychając potem jednak zaczął kaszleć i się krztusić.
-Nath?-zrobiłam zdziwioną minę i cała zmartwiona go obserwowałam.Dalej stał w miejscu i się krztusił ale coraz bardziej zdawało mi się ,że zaraz zabraknie mu tchu i zemdleje.-Matko ,Nath!-podeszłam do niego wystraszona nie na żarty ale on widząc moją minę tylko się roześmiał.-Nie wierze!! Nathan ,ty głąbie ,myślałam że zaraz umrzesz!
-Trochę niepokoju jeszcze nikomu nigdy nie zaszkodziło.-dalej lał ze mnie.-Hahahaha szkoda ,że nie widziałaś swojej miny!
-Świnia jesteś ,wiesz?-w odwecie zrobiłam oburzoną minę o odwróciłam się do niego tyłem.
-Ap , no przecież wiem ,że się na mnie nie gniewasz.-powiedział melodyjnie i cicho szturchając mnie delikatnie w ramię.-April no nie gniewaj się już tak na mnie.-słyszałam cichy śmiech w jego głosie i poczułam jak obejmuje mnie jedną ręką w tali krocząc przy tym powoli palcami od miednicy aż do mostka.Nie wytrzymałam i przekształciłam moją kamienną twarz w uśmiech a następnie w śmiech.Widząc jaką ogromna przyjemność sprawia mu "przepraszanie" mnie odwróciłam się do niego przodem.-Na serio myślałam ,że zaraz ta twoja astma cię zabije.-powiedziałam wpatrując się w jego twarz.Była mi tak dobrze znana każdy szczegół każda niebiesko-zielona plama w źrenicy była teraz tak dobrze widoczna jak ciepło i radość ,które z niego biło.
Odgarnął do tyłu moje włosy delikatnie muskając przy tym dłońmi szyję przez co w każdym miejscu ,która dotknął czułam ciepłe mrowienie. -Jedyną siłą ,która kiedyś mnie zabije jesteś ty.-szepnął i a nasze stęsknione za sobą wargi już miały się się spotkać kiedy usłyszeliśmy nawołujący głos Jaya.-Dzieciaki do salonu ,robimy śledztwo!
-------------------------------------------------------------------
Ave Miski!
Trochę mnie tu nie było :/ tak wiem nie za fajnie to wygląda.Dziś bardzo starałam się napisać ten rozdział mimo mojego lenistwa i ochoty do robienia niczego innego poza leżeniem na kanapie przez telewizorem no ale jakoś się zmotywowałam i wyszło.Takie tam o dupie marynie xd Ale ale mam ważną wiadomość ;< niestety jutro szkoła i zapowiada się "level hard" przez cały tydzień a może i dłużej aż do wystawienia ocenek... będe musiała nieźle spiąć poślady żeby dobrze wyszło i bez żadnych wpadek.Czyli tak niestety tak ...nadciągają złe czasy i będzie niezły cud jeśli w weekend dodam rozdział.
Na razie kończę dziewczyny bo trzeba iść spać żeby rano wstać jak mawia bardzo mądre porzekadło.
Nominajcami zajme się następnym razem bo teraz czasu już mi brak ;<
Tak więc zmykam , całuję i buziakuję ;)
Do kiedyś ;**
ps.Hahahaha mam bekę bo moja mama ,której angielski ogranicza się do słowek "I'm" i "you" kupiła sobie bluzkę z nadrukiem "It's Friday Bitch!" ahahaha lol
Ktoś przestał walić w drzwi i nastała cisza ,którą po chwili przerwał ściszony głos.-Ej czekaj chyba ktoś wyszedł na korytarz.
-Erm... Max to ty?
-O matko ,całe szczęście! April posłuchaj
Podeszłam do drzwi.-A mógłbyś mi powiedzieć dlaczego próbujesz od samego rana rozwalić te biedne drzwi?
-To trochę skomplikowane.-odezwał się.-Chodzi o to że rano razem z Niną się tu obudziliśmy w moim pokoju ,ale nigdzie nie było klucza i...
Słuchając jego spanikowanego głosu czułam że zaraz wybuchnę śmiechem.-Aha , rozumiem.-parsknęłam.
-April , to nie jest wcale śmieszne! Totalnie utknęliśmy! W dodatku bez picia ani żadnych środków na ból głowy.-mówił a ja wyobrażając sobie ich w tej sytuacji uwięzionych i zdanych tylko na siebie jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać.
-Hmm słuchajcie , zrobimy tak : wy tam siedźcie a ja zawołam Nathana i Jaya może mają jakiś zapasowy klucz.
-Z tego co wiem to my nie mamy żadnych zapasowych par kluczy.-mruknął.
-Zaczekaj Max , zaraz coś wymyśle.- zrobiłam w tył zwrot i ruszyłam do pokoju na wprost.Nathan właśnie sterczał nad otwartą szafą i wybierał strój na dzisiejszy dzień.Miał na sobie ciemne jeansy z wczoraj i był bez koszulki. April ,skup się!
-Co jest?-zapytał spoglądając na mnie kątem oka i wyciągając z szafy jakąś koszulkę.
-Jest mały problem to znaczy... Max i Nina są uwięzieni w pokoju Maxa.
-Cóż może chcą mieć chwilę dla siebie.
-Och Nath!-rzuciłam i podeszłam do niego.-Nie o to chodzi tylko o to że zgubili gdzieś klucz i teraz nie mogą się z stamtąd wydostać.-powiedziałam na co Nath wydobył z siebie tylko "cooo?" i zaczął głośno rechotać.
Dalej stałam nad Panem "uhahanym" ,który zaczął szukać swoich dresów. -Nath wiem ,że to śmieszne ale trzeba im zorganizować jakąś akcję ratunkową.
-Tak wiem.-wyprostował się i rozczesał ręką zmierzwione włosy.-Chyba nie mamy zapasowych kluczy. Zaczekaj zawołam Jaya to pomoże mi jakoś rozebrać zamek.
-Okay.-rzuciłam i opadłam na jego miękkie łóżko ,ale zaraz potem dotarło do mnie co chce zrobić. -Stop!Nie!! -Nathan ,który już stał w progu odwrócił się do mnie i obrzucił zdziwionym spojrzeniem.- Yyy emm... niech Jay jeszcze sobie pośpi pewnie ledwo co się trzyma.-rzuciłam pierwsze lepsze kłamstwo ,które przyszło mi do głowy aby ocalić Jaya przed śmiechem Nathaha kiedy go zobaczy.
-Dobrze.-przeciągnął chyba wywęszając ,że coś kręcę.-Poszukam jakiś narzędzi.-oznajmił i zniknął za drzwiami a ja z całą siłą opadałam na łóżko myśląc jak bardzo ten poranek jest pokręcony i jakie będą ich miny gdy w końcu się zobaczą.Po paru minutach wygramoliłam się z łóżka z zamiarem że się przebiorę , zmyje makijaż z wczoraj a potem zobaczę co z Maxem.
Wyszłam na pusty korytarz i podeszłam do nadal zamkniętych drzwi.-Max ,Nina , żyjecie?-zapytałam ale nie dostałam odpowiedzi.-Nath zaraz przyniesie narzędzia i spróbuje rozkręcić zamek.
I po chwili jak na zawołanie obok mnie pojawił się brunet z czarną skrzynką w ręce.Nath ze skupieniem przykucnął pod drzwiami i otworzył skrzynkę.Z kondensacją wymalowaną na twarzy zaczął przyglądać się zamkowi.
-No no nie wiedziałam ,że z ciebie taka złota rączka.-mruknęłam podpatrując jego poczynania.
-Zawsze jeśli trzeba wyciągać te koczkodany z kłopotów.-odpowiedział wyjmując ze skrzynki długi śrubokręt z płaską końcówką.Zamek do klamki był przymocowany do drzwi czterema metalowymi śrubkami ,które Nath zaczął zręcznie wykręcać. -Cholera to chyba nic nie da.-mruknął wyrywając z zamka klamkę ,która sama odpadła.
-No młody i jak ci idzie?-zapytał stłumiony głos Maxa.
-Cóż , mam nadzieję ,że nie macie klaustrofobii.-odparł Nath.-Loczek rusz te swoje cztery litery i właź na górę!-zawołał.
-Może by tak grzeczniej i ciszej ,co?!-odpowiedział równie głośno głos dobiegający z parteru.
Nathan dalej badawczo przyglądał się zamkowi po czym wstał z klęczek.-Nie marudź tylko chodź!! Trzeba wydostać Maxa!
Po chwili usłyszeliśmy ciężkie kroki powoli stąpających stóp po schodach. Jay ze zdziwioną miną usiadł obok Natha ,który ku mojej radości nie odrywał wzroku od drzwi.-No nie gadaj ,że ten idiota wyrzucił gdzieś klucz!-powiedział z rozbawieniem po czym dodał zwracając się do Natha.-To co panie majstrze , co robimy w tej sytuacji?
-Nie mam sił już się z bawić z tym szajstwem...-Nath ze zrezygnowaniem rzucił skrzynką w kąt i zarządził.-Rozwalamy drzwi!
W tej samej chwili kiedy oboje panowie kucali pod drzwiami klamka ,którą przedtem Nath ponownie umieścił w zamku zaczęła się gwałtownie ruszać.Drzwi mocno drgnęły a po chwili w hukiem się otworzyły wywracając zaskoczonych Natha i Jaya na wykładzinę.Max z nieprzeniknioną miną stał w progu , spojrzał na delikwentów leżących pod nim i zaczął się niemiłosiernie śmiać. Po chwili zza niego wyłoniła się Nina.-Nareszcie wolność ,myślałam już że tam umrzemy.-powiedziała ale zaraz potem spojrzała w dół.-A co...? O mój Boże , co im się stało?-dołączając się do Maxa zaczęła chichotać. Zdziwieni ich reakcją Nathan i Jay spojrzeli na siebie a następnie wybuchnęli nie pohamowanym śmiechem.
-Ahahahaahaha Bird hahah co ci się stało?- Maxowi brakowało powietrza i zaczął prawie płakać ze śmiechu.-Hahahah Nathan... hahahhha nie mogę ,April widziałaś to ?!
-Niestety tak.-wydusiłam z siebie między atakami śmiechu.
Kompletnie zdezorientowany Jay wygramolił się z ziemi i otrzepał wstając prosto na równe nogi.-Co jest do cholery!?-zdenerwował się nic z tego nie rozumiejąc.
-No jak by ci to tak delikatnie powiedzieć Jay...- zaczęła Nina.-myślę że powinieneś udać się do najbliższego lusterka.-uśmiechnęła się do niego niewinnie przez co zalała nas kolejna fala rechotania.-A Nath...
Błyskawicznie przerwałam jej aby załagodzić gniew mojego chłopaka ,który prawdopodobnie zaraz się w nim zbierze.-Nath , ty lepiej nigdzie się stąd nie ruszaj.-prawie pisnęłam podchodząc do niego.
-No ja myślę ,że powinien wsiąć przykład z Jaya.-parsknął Max a sam loczek a raczek "kiedyś loczek teraz już nie za bardzo" jak z procy wystrzelił do łazienki i dosłownie dwie sekundy później po całym domu rozgległ się jego wściekły krzyk przerażenia.Wszyscy jak oparzeni ruszyliśmy do poszkodowanego. Jay z rozpaczoną miną stał przed lustrem i wyglądał jak by miał zaraz wybuchnąć płaczem.
-ZAPYTAM SIĘ TYLKO RAZ!-odwrócił się szybko spoglądając po kolei na każe z nas ze wzorkiem mordercy.-KTO?!!
Nikt ze zgromadzonych się nie odzywał a po ich uśmiechach ślad już dawno zaginął.Ze ściągniętymi ramionami wpatrywałam się w moje stopy na tle śnieżnobiałych kafelków.
-April.-powiedział ze spokojem Jay ale również głośno i oskarżycielskim tonem.Łypnęłam na niego z pod kurtyny włosów ,które wydostały mi się z luźnego kucyka na szyi.
-Jay , ja nie miałam serca ci o tym powiedzieć kiedy rano cię zobaczyłam.-zaczęłam się tłumaczyć i gdzieś z tyłu w drugim lustrze zobaczyłam przerażoną twarz Nathana.Miał okrągłe oczy i otwarte usta jak by właśnie zobaczył ducha.Widząc to mocno zamknęłam powieki i skuliłam dłonie w piąstki wbijając w skórę długie paznokcie.
-ZABIJE WAS ! WSZYSTKICH!!
Z obawą otwarłam jedno oko patrząc na nadal wściekłą dwójkę.-Nath , uspokój się to tylko głupie brwi.-próbowałam powiedzieć coś sensownego.
-No właśnie.-poparła mnie reszta.
-A ja co mam powiedzieć przepraszam bardzo ,co !? -tym razem wybuchł Jay.
-O Jezu to tylko głupie włosy.-mruknął Max.-Patrz , ja nie mam i żyje.-stwierdził po chwili a wszyscy na niego spojrzeli.-No co?
-Więc jak, nie powiecie nam kto nas tak urządził?!
-Ja nic nie wiem.-odparła gestykulując Nina.
Spojrzał w sufit Max cicho gwiżdżąc.-Ja też.
-I ja.-powiedziałam i była to prawda bo od kiedy się obudziłam miałam w głowie jedną wielką czarną dziurę z poprzedniego wieczora.Może urywki do północy jeszcze tkwił gdzieś głęboko w mojej pamięci ,ale jakim sposobem opuściliśmy Mahiki i znaleźliśmy się w domu nie mam pojęcia.-Pamiętacie coś?-zwróciłam się do pozostałych.
Nina zamyśliła się i zaczęła błądzić swoimi niebieskimi oczami po kafelkach.-Zero... Po momencie w którym wyszliśmy na dach na pokaz fajerwerk nic.
Spojrzałam na Maxa ,który powoli wciągnął powietrze.-Ja nawet nie pamiętam tych piepszonych fajerwerek.
-Świetnie , no po prostu super zajebiście!-Jay bezmyślnie uderzył ręką o krawędź umywalki przez co potem syknął z bólu.
-Ale Jay nie jest wcale tak źle z twoimi włosami .-zaczęła spokojnym tonem Nina z nadzieją się uśmiechając.-Znam się trochę na tym a brwi Nathana też są do uratowania.
-O właśnie!-spojrzałam na nich dalej skołowane twarze.-Chłopaki ,na pewno macie w domu nożyczki i różne takie... trochę was ogarniemy i będziecie wyglądać jeszcze lepiej niż przedtem!-próbowałam mówić pewnie i się uśmiechać bo chłopaki dalej wydawali się być obrażeni na cały świat.-Oj Nath.-podeszłam do niego kładąc moje ręce na jego ramionach.-Lubisz dramatyzować , co ?
-April nie masz pojęcia jak przez to cholerstwo boli mnie cała głowa.-wymamrotał ze spuszczoną głową.
-Oj tam na pewno nie cała.-uśmiechnęłam się z rozczuleniem nad Nathanem ,który wyglądał teraz jak zrozpaczony 5-latek.
-Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym kiedy mnie obudziłaś?
-Nie chciałam ci z rana fundować aż tyle emocji a poza tym... nie miałam serca.-wzruszyłam ramionami.-No i wtedy nie było by tej komicznej sytuacji przed drzwiami.-rzekłam a na koniec nie wytrzymałam i się roześmiałam przypominając sobie ich miny.Nathan śmiał się z Jaya , Jay z Nathaha a Max z nich obu.
***
Już nie tak bardzo obrażony i wściekły na wszystkich Jay siedział grzecznie na taborecie w łazience na piętrze a Nina z maszynką w ręce starała się jakoś doprowadzić do porządku jego głowę.Następny w kolejce do Niny był Nath i jego brwi natomiast ja skorzystałam z okazji że sytuacja została lekko opanowana i zaczerpnęłam orzeźwiającego prysznicu w łazience na dole.Kiedy już oczyszczona z zapachu wczorajszej nocy i z trochę mniejszym bóle głowy zawitałam w kuchni zobaczyłam Maxa wypijającego hektolitry kawy prosto z dużego dzbanka.
Rozejrzałam się po blacie na ,którym stało porozstawianych mnóstwo rzeczy ,przesunęłam miskę z okruchami po czipsach i oparłam się na łokciach. -Jak tam?-zapytałam.
-Ujdzie , próbuje tworzyć eliksiry na kaca.-odparł wyjmując z szafki potężny dzbanek.-April błagam skocz do sklepu po szparagi.
-Po szparagi? I to jest jeden z magicznych składników twoich eliksirów?
Pokiwał głową napełniając wodą. dzban.-.Nie masz nawet pojęcia jak potrafi złagodzić ból głowy.To co skoczysz?
-Max , ja nawet nie mam siły a przede wszystkim ochoty aby doczołgać się do drzwi i robić sobie wycieczki do sklepu.Wyślij kogoś innego.-wzruszyłam ramionami i sięgnęłam po nietkniętą filiżankę czarnej kawy.
-Jasne! Przecież te gremliny z doliny przez tydzień nawet nie wychylą głowy przez okno.-powiedział na co parsknęłam śmiechem i przy okazji oplułam się kawą.-Fuck!! W sobotę mamy zaliczyć śniadaniówkę.
-Uuu będziesz jednak musiał coś wymyślić żeby wywlec ich z domu.
-Cholera ,jak ja dorwę tego geniusza ,który wpadł na ten wspaniały pomysł obcięcia Jaya!
-Max , a może to ty? W sumie to nic nie pamiętasz no i chyba najwcześniej byłeś wstawiony...
-April ,aż tak głupi to ja nie jestem.-spojrzał na mnie upewniając się w swoich słowach.-Bardziej zalatuje mi to pod robotę Parkera. W sumie... nie Siva raczej nie ,on na tej imprezie chodził własnymi drogami z Nare a Tom siedział z nami.Chyba...
-Zadzwoń po niego ,może coś pamięta.
-Taa już to widzę jak Tom tu przyjeżdża a potem Jay go morduje gołymi rękami.
-A no racja przecież oni się jeszcze pobili w trakcie otwierania szampana.
-Serio? Nie pamiętam najlepszych akcji imprezy.
-Trzeba było nie schlać się do nieprzytomności przed północą.
-Sorry laska , mam to w naturze.-wyszczerzył się sięgając po resztki czipsów do miski.
-Ludzie chodźcie tu!!-usłyszeliśmy głos dochodzący z piętra po czym jak najszybciej byliśmy w stanie podreptaliśmy na górę.
Jay siedział na taborecie a nad nim pochylała się Nina już bez maszynki w ręce.Oczy wszystkich powędrowały na nową fryzurę Loczka.Wow! Nina dobrze się spisała bo Jay nie wyglądał jak by omyłkowo przejechała go kosiarka.Miał na krótko obcięte boki głowy i pukle loczków zostawionych na szczycie ,które już nie opadały mu na czoło.
-Pewnie trzeba będzie jeszcze skorzystać z poprawek fryzjera ale jakoś
-Nina jesteś wspaniała!-przerwał jej Max i od razu podszedł do dziewczyny aby czule obejmując ją w pasie.
-No no Jay ty przystojniaczku nie spodziewałam się takiego świetnego efektu.-zachwycałam się co oczywiście było prawdą bo Jay wyglądał o niebo lepiej.
-Ale serio ,czy mówicie tak żebym się już na was nie wkurzał?
-Serio i to bardzo.-potwierdziłam uśmiechając się podobnie jak reszta.-A gdzie?
-Tu jestem.-usłyszałam bardzo dobrze znany głos a po chwili zobaczyłam machającego do mnie Nathana ,który siedział w koncie na brzegu wanny.-Ta blond cudotwórczyni mną też się zajęła.-przyjrzałam się mu uważnie ku zdziwieniu nie wykrywając w jego głosie ani nuty sarkazmu.Brwi Nathana był ,a to najważniejsze co prawda trochę inne ale na pewno dużo bardziej poskromione i równe.-No chodź tu Ap ,bo czuje się jak w piepszonym salonie piękności.
Roześmiałam się pod nosem i usiadłam obok niego.-No i jak? Trzeba było się tak wściekać?
-Trzeba.-powiedział z powagą.-Ale ja chyba nie wyglądam tak hot jak Jay ,co ?
-Erm.. no wiesz nie jest źle.-powiedziałam z udawanych współczuciem.-Oj przecież żartuje wyglądasz -dopowiedziałam szeptem.-sto razy przystojniej niż Jay ,tylko mu tego nie mów bo znowu się wścieknie.
-Osz ty franco!-Krzyknął szeptem i zaczął mnie niemiłosiernie łaskotać tak że omal nie wpadłam go wanny.
-Koniec!!-zarządziłam zaczerpując tchu i zwinnie przepchałam się między resztą zgromadzonych w łazience aby Nath mnie nie dorwał.Z prędkością światła ruszyłam ku schodom i z nich zbiegłam następnie nie wiedząc gdzie się zaszyć a słysząc za sobą kroki Natha obrałam kierunek kuchnia. Przycupnęłam pod blatem kiedy Nath tam wpadł i śmiertelnie mnie wystraszył tak że podskoczyłam do góry jak oparzona.
-Zabije cię kiedyś , zobaczysz!-krzyknęłam próbując uchylić się od jego łaskotania a on coraz bardziej rechotał.
-Jak na razie to ty uciekasz przede mną a nie na odwrót.-parsknął i z szerokim uśmiechem dźgał mnie w dobrze już mu znane moje słabe punkty.
-Nath!!Przestań!!-starałam się przeżyć mimo kłucia i lekkiego bólu łaskotania.Wreszcie kiedy Nath na chwilę przestał szybko zebrałam się na równe nogi i wybiegłam jak błyskawica z kuchni.-Idę do sklepu po szparagi dla Maxa!-zawołałam i zniknęłam za drzwiami wiatrołapu jednak szybko okazało się to błędem bo w drzwiach nie było ani zasuwki ani nawet zamka dzięki ,któremu mogłam się zamknąć przed Nathanem.
-O nie April , nigdzie mi nie uciekniesz!-roześmiał się głośno i na oścież otwarł drzwi.Podchodził do mnie powoli głęboko i płytko oddychając potem jednak zaczął kaszleć i się krztusić.
-Nath?-zrobiłam zdziwioną minę i cała zmartwiona go obserwowałam.Dalej stał w miejscu i się krztusił ale coraz bardziej zdawało mi się ,że zaraz zabraknie mu tchu i zemdleje.-Matko ,Nath!-podeszłam do niego wystraszona nie na żarty ale on widząc moją minę tylko się roześmiał.-Nie wierze!! Nathan ,ty głąbie ,myślałam że zaraz umrzesz!
-Trochę niepokoju jeszcze nikomu nigdy nie zaszkodziło.-dalej lał ze mnie.-Hahahaha szkoda ,że nie widziałaś swojej miny!
-Świnia jesteś ,wiesz?-w odwecie zrobiłam oburzoną minę o odwróciłam się do niego tyłem.
-Ap , no przecież wiem ,że się na mnie nie gniewasz.-powiedział melodyjnie i cicho szturchając mnie delikatnie w ramię.-April no nie gniewaj się już tak na mnie.-słyszałam cichy śmiech w jego głosie i poczułam jak obejmuje mnie jedną ręką w tali krocząc przy tym powoli palcami od miednicy aż do mostka.Nie wytrzymałam i przekształciłam moją kamienną twarz w uśmiech a następnie w śmiech.Widząc jaką ogromna przyjemność sprawia mu "przepraszanie" mnie odwróciłam się do niego przodem.-Na serio myślałam ,że zaraz ta twoja astma cię zabije.-powiedziałam wpatrując się w jego twarz.Była mi tak dobrze znana każdy szczegół każda niebiesko-zielona plama w źrenicy była teraz tak dobrze widoczna jak ciepło i radość ,które z niego biło.
Odgarnął do tyłu moje włosy delikatnie muskając przy tym dłońmi szyję przez co w każdym miejscu ,która dotknął czułam ciepłe mrowienie. -Jedyną siłą ,która kiedyś mnie zabije jesteś ty.-szepnął i a nasze stęsknione za sobą wargi już miały się się spotkać kiedy usłyszeliśmy nawołujący głos Jaya.-Dzieciaki do salonu ,robimy śledztwo!
-------------------------------------------------------------------
Ave Miski!
Trochę mnie tu nie było :/ tak wiem nie za fajnie to wygląda.Dziś bardzo starałam się napisać ten rozdział mimo mojego lenistwa i ochoty do robienia niczego innego poza leżeniem na kanapie przez telewizorem no ale jakoś się zmotywowałam i wyszło.Takie tam o dupie marynie xd Ale ale mam ważną wiadomość ;< niestety jutro szkoła i zapowiada się "level hard" przez cały tydzień a może i dłużej aż do wystawienia ocenek... będe musiała nieźle spiąć poślady żeby dobrze wyszło i bez żadnych wpadek.Czyli tak niestety tak ...nadciągają złe czasy i będzie niezły cud jeśli w weekend dodam rozdział.
Na razie kończę dziewczyny bo trzeba iść spać żeby rano wstać jak mawia bardzo mądre porzekadło.
Nominajcami zajme się następnym razem bo teraz czasu już mi brak ;<
Tak więc zmykam , całuję i buziakuję ;)
Do kiedyś ;**
ps.Hahahaha mam bekę bo moja mama ,której angielski ogranicza się do słowek "I'm" i "you" kupiła sobie bluzkę z nadrukiem "It's Friday Bitch!" ahahaha lol
Subskrybuj:
Posty (Atom)