czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział 8

Kolejny dzień…jak zwykle powstanie z mego łoża i znowu te same poranne czynności.Jest środek tygodnia więc cały dom jest do mojej dyspozycji ;)


Dziś miałam spędzić czas z Katherine.Kuzynka zadzwoniła do mnie przed południem i jakimś cudem udało jej się mnie namówić na wspólne bieganie.Ubrałam dresik i punkt dwunasta miałam wstawić się w umówionym miejscu w parku.Opuściłam dom ,zamykając drzwi na klucz i szybkim krokiem udałam się na spotkanie.Musiałam się rozgrzać bo znając sportową naturę i moją anty kondycje to Kat narzuci nam ostre tempo.Właśnie dotarłam pod fontannę w centrum parku pod którą zwykle spotykamy się na wspólne bieganie.
 
-No witam naszą randkowiczkę!-powitała mnie z daleka biegnąca w moją stronę Katherine.
-No witam „panią wkurze cię już w pierwszej minucie spotkania”!-przywitałam się z kuzynką.
-Aleee śmieszne!
-Jak dla kogo.
-Dobra koniec tej pogawędki.Opowiadaj!
-Kaaat!-zwróciłam oczy ku niebu ,a dziewczyna zrobiła poważną minę chcąc wyłudzić ode mnie wszelkie informacje.
-Nooo wczoraj Nath po mnie podjechał i pojechaliśmy za miasto do takiej knajpy.
-Oooo niech zgadnę i jeszcze powiedział ,że to jego ulubione miejsce?-Kat zaświeciły się oczy.
-Skąd wiesz?!-zdziwiłam się skąd rudowłosa to wiedziała!
-Takie akcje to standard.-odparła wzruszając ramionami.-No i tylko tam byliście?
-Potem poszliśmy do kina … na horror.
-Uuu i niech zgadnę! Robiłaś wszystko ,aby tylko nie patrzeć na ekran?
-Kat ,co ty dziś taka wszechwiedząca?
-Ma się tą swoją inteligencję i się Ciebie trochę już zna.
-Taaa inteligencje.-oprałam cicho tak ,aby kuzynka nie usłyszała.
-Co ty tam mamroczesz?
-A nic nic.
-A ocena ogólna spotkania?
-To spotkanie oceniam jako udane.
-Ooo co za błyskotliwa wypowiedź!
-Było miło ,a to najważniejsze.-lekko się uśmiechnęłam.
-A kiedy następne?
-No…w sumie to nie wiem.
-Jak to nie wiesz?-Kat popatrzyła na mnie z szokowaną miną.
-Nie umówiliśmy się.
-Dziwne...
-Jak coś to się pewnie zdzwonimy.-machnęłam ręką.
-No w sumie można i tak.
-To co biegamy czy będziemy dalej tak stać na środku chodnika?
-Biegamy biegamy oczywiście ,że tak.-na te słowa Katherine odpaliła swoje turbo przyspieszenie ,a ja jak można się domyślać zostałam daaaleko w tyle.


Biegałyśmy to znaczy Kat biegała a ja um… próbowałam biegać.Po jakiejś godzinie okrążania miasta jak można się domyślić usychałyśmy z pragnienia.W tym celu chciałyśmy odwiedzić znajdujący się nieopodal supermarket.Właśnie przemierzałyśmy wypełniony po brzegi samochodami sklepowy parking ,gdy w oddali zobaczyłam Nathanowe audi.Ocena sytuacji : jestem cała spocona  i czerwona ,w dodatku po bieganiu wyglądam jak siedem nieszczęść …nie na pewno nie chciałabym go teraz spotkać!


-No Ap co ty tak stoisz?-zapytała Kat bo jak dotąd moja skromna osoba wpatrywała się w samochód Sykesa.
-Yyy… nic.Kat kup mi jakąś wodę a ja tu zaczekam ok?
-Oj no chodź ze mną.-dziewczyna złapała mnie za rękę.
-Ale tam jest auto Natha!-popatrzyłam z niezadowoloną miną w tamtą stronę.
-Oooo!No to ładnie się wozi.-Kat była pod wrażeniem.-Wszystko wspaniale ,ale chodź.-pociągła mnie w stronę wejścia.


No trudno może jednak go nie spotkam… mam taką nadzieje.Aha super po prostu świetnie! -,- właśnie Kat ciągła mnie w stronę wejścia ,gdy moim oczom ukazał się nie kto inny jak pan Nathan Sykes z czarnymi ray banami na oczach cały obładowany reklamówkami.No to ten … mnie tu nie ma!


-O cześć!-przywitał się z nami zaskoczony aczkolwiek uśmiechnięty Nath.
-…Hej.-wydusiłam z siebie zawstydzona i pewnie jeszcze bardziej czerwona.
-Hej!-powiedziała jak by nigdy nic zadowolona Kat.-Mały shopping?-spojrzała na zakupy.
-A czemu nie?-odparł z czarującym uśmiechem poprawiając na nosie okulary.-A wy co porabiacie?
-My właśnie biegałyśmy.-odezwałam się starając się jakoś wytłumaczyć tym mój niezbyt szałowy wygląd.
-To my idziemy po wodę.Pa!-rzekła Kat.
-Aaa!Ap miałabyś jutro czas się spotkać?


Co?!O jasne o każdej porze dnia i nocy!


-Ok , popołudniu?
-Przyjadę po Ciebie tak jak ostatnio.
-To do zobaczenia jutro!-odpowiedziałam z uśmiechem.
-Pa!-pożegnaliśmy się i Nath udał się w stronę swojego powozu.
-Proszę Cie Kat!Nie komentuj!-zwróciłam się do kuzynki.
-Jak wolisz.-odparła uśmiechnięta podnosząc ręce w geście obronnym.

Tym razem to ja pierwsza weszłam do supermarketu a moja kuzynka zaskoczona takim obrotem sytuacji szła za mną.Bez zamieniania słowa przemierzałyśmy sklepowe półki w poszukiwaniu wody.Następnie z butelkami w rękach udałyśmy się do kasy a konkretnie do kilometrowej kolejki...

Katherine patrzyła się na mnie machając brwiami.
-Kat!Ty naprawdę jesteś taka nie dojrzała czy tylko udajesz?
-Ja?-zdziwiła się.
-Nie ja!
-No ty to troszeczkę jesteś Ci powiem.
-Ty mnie kiedyś kobieto nerwowo wykończysz.
-Jak już to raczej Ty siebie.
-Tak tak.-powiedziałam pod nosem.-
-A jak twoje życie prywatno-towarzyskie bo ty o moim moja droga to wiesz chyba wszystko?-zapytałam po paru minutach stania w kolejce.
-U mnie dobrze.
-To znaczy?
-W sumie to nic się nie dzieje.
-Gadasz!Nie spotykasz się z nikim?-byłam zdziwiona bo co jak co ,ale wokoło mojej kuzynki zawsze było pełno chłopaków.
-Na razie sobie odpoczywam.
-Aha.Ciekawa teza.

W końcu po długim wyczekiwaniu w kolejce dotarłyśmy do kasy i zapłaciłyśmy za napoje.Wyszłyśmy ze sklepu opróżniając zawartość butelek.

-Wiesz Co Ap?Przydało by nam się znaleźć jakąś prace.-stwierdziła rudowłosa przysiadując na krawężniku.
-Co?Pracująca Katherine?Nie wyobrażam sobie tego.
-A ja tak.-odparłam dumnie.
-No ,ale na serio Ci mówię.Znalazłybyśmy sobie prace ,może nawet wynajęły jakieś mieszkanie w centrum.
-Wow!Jakie ty masz plany na przyszłość!
-Główka pracuje a jak!
-No pracuje...
-No ale vo ty o tym sądzisz?
-Sądze ,że to bardzo dobry pomysł.Przydało by się nam w końcu usamodzielnić.
-Oj przydało by się...

-------------------------------------------------------------------------------------------
Jołsonik Lejdis!
Ugh...dobra sorrki ja się już nie odzywam! Moje dumne Anusiak i San!<3 font="">
Moje Wy nie zastąpione! ;)

A tak w ogóle to witam nowe czytelniczki(?) mam nadzieje ,że zostaniecie ze mną.

Co do rozdziału to wydaje mi się zbyt krótki...na początku miałam power do pisania ,ale potem trochę mi to siadło i takie pierdołki wyszły.
A miałam postanowienie ,że będe sie starać pisać dłuższe rozdziały... no cóż cała ja.
Jednak mam nadzieje ,że wyszło w miare dobrze ;) Teraz są takie flaki z olejem i wszystko sie tak układa spokojnie ale potem się narobi ^^ z resztą po co ja wam mówię ,sami zobaczycie! ;)
Oczywiście zapraszam do komentowania , zajmuje to tylko chwilkę a na prawdę dodaje nieco wiary ;)
Tak więc Ściskam i do następnego w #SykesSunday! ;***

poniedziałek, 17 czerwca 2013



Rozdział 7

Od razu po wejściu do domu udałam się do salonu i tam klapnęłam na kanapie.Byłam jakaś taka zadowolona.Leżałam teraz na wygodnym meblu i uśmiechając się sama do siebie wpatrywałam się w sufit.Z pewnością spotkanie z Nathanem poprawiło mi humor i miło spędziłam z nim czas.Na początku w tej knajpie było bardzo miło ,trochę nastrojowo i w ogóle fajnie ,że mnie tam zabrał.Potem było kino i no w sumie nie było tak źle.Nie obejrzałam w prawdzie jakiś 50 % filmu bo cały czas badałam fascynujący wystój Sali kinowej ,ale mimo wszystko nawet mi się podobało gdy teraz spojrzę na to z tej perspektywy.Nath ma w sobie coś takiego ,czego nie umiem dokładniej nazwać. Choćby tylko po prostu siedział koło ciebie i nie robił nic szczególnego ty i tak cieszysz się jego obecnością.To brzmi jak bym się w nim zakochała…ale to wcale nie prawda!On po prostu jest osobą z którą fajnie mogę spędzić czas i tyle. Przecież  nie mogłam się w nim zakochać dopiero po dwóch spotkaniach !Nie , ja taka nie jestem , to znaczy już nie.Kiedyś byłam zbyt naiwna .Miałam talent do obdarzania uczuciami osób ,których nie powinnam.Kiedyś bardzo łatwo mim to przychodziło w dodatku nie raz po kilku randkach byłam całkowicie zapatrzona w drugą osobę a potem czar pryskał i chłopak cale nie był taki jak mi się wydawało.Wiem ,że to skomplikowane ,ale ja po prostu jestem już taka dziwna i pełna sprzeczności.
-Aprill!-mama pomachała rękoma przed moimi oczami próbując wyrwać mnie przemyśleń.
-Co się stało?
-Od pięciu minut wołam Cię na kolacje a ty leżysz sobie i nie dajesz żadnych oznak życia.
-Yymm zamyśliłam się po prostu .A i nie nakładaj mi kolacji ,nie jestem głodna.
-To może chociaż zjesz szarotkę?
-Potem sobie nałożę.
-Gdzie byłaś?Wybiegłaś z domu jak oparzona i o niczym mi nie powiedziałaś.
-Byłam na spotkaniu.-zmieniłam pozycje na kanapie z leżącej na siedzącą.
-Biznesowym?-mama uniosła brew i usiadła obok mnie na kanapie.
-Mamooo.-odparłam uśmiechając się lekko.-Nie , byłam na spotkaniu towarzyskim.
-A z kim jeśli można wiedzieć?
-Z kolegom.
-Jakim?
-To ja pójdę po tą szarlotkę.-odparłam z uśmiechem idąc do kuchni z chęcią uniknięcia dalszej części przesłuchania.
-Nigdy nic się z ciebie nie da wyciągnąć.-mama rozłożyła ręce.
-A co piszesz książkę o naszym fascynującym życiu ,że tak wszystko chcesz wiedzieć?-podeszłam do kuchennego blatu na którym leżało pachnące ciasto , ukroiłam kawałek.
-Po prostu chce mieć z tobą jakiś kontakt.-podeszła do mnie mama.
-Przecież masz.
-Ale nie taki jaki bym chciała.
-Chyba chciałaś powiedzieć ,chyba nie taki jaki miałyśmy dziesięć lat temu.
-April!
-Nie mam ochoty dziś na żadne konwersacje ani dyskusje tak ,że ulatniam się do siebie.-podeszłam w stronę schodów.
-April!Znowu nie chcesz ze mną rozmawiać!
-Jutro pogadamy ,dziś nie mam ochoty.
-Jak zwykle tylko „nie mam ochoty” i „nie chce mi się”!
-
Położyłam ciasto na komodzie i zdjęłam buty.Przebrałam się w wygodny dres ,a następnie upięłam rozpuszczone dotąd włosy w luźnego kucyka.
Jestem pewna ,że gdybym dalej siedziała na dole to znowu pokłóciły byśmy się o byle co.Wiem ,że to po części moja wina ,bo teraz rozmawiam z mamą coraz rzadziej i nie jest już tak jak kiedyś ,ale to wszystko ,że dorosłam i zmieniłam się ,a ona jak by tego nie zauważyła.Nie znoszę ,gdy wypytuje mnie o moje sprawy ,ja po prostu nie mam ochoty z nią o tym rozmawiać do tego o wiele bardziej nadaję się Kat.Gdybym z nią o tym porozmawiała to na pewno zasypała by mnie stosem pytań.
Zrezygnowana wzięłam do ręki talerzyk z ciastem i usiadłam na brzegu mojego łóżka.Chyba dopiero teraz zorientowałam się jaki w moim „bunkrze” panuje bałagan.Koło szafy jak zwykle leżało kilka par trampek do tego pod łóżkiem dwie pary papci ,a brudne skarpetki latały po kontach pomieszczenia.Do dodatkowo fotel na którym teraz powinnam siedzieć i zajadać ciasto leży cały przywalony ciuchami.Nie licząc oczywiście kilku puszek po napojach na szafce nocnej obok łóżka.Oj ja to mam talent do robienia bałaganu!Powinnam chyba trochę to ogarnąć.
Po zjedzeniu ciasta wzięłam się za robienie porządku.Wszystkie brudne ciuchy zaniosłam do pralki , buty ułożyłam w szafie i pozbyłam się różnych śmieci.Podlałam jeszcze ledwo co żyjący kwiatek na komodzie i z dumą spojrzałam na czysty pokój.Chociaż co z tego skoro za jakiś tydzień i tak będzie tu jeszcze większy bałagan… No trudno takie moje bałaganiarskie życie.-wzruszyłam ramionami.
Było późno ,a po sprzątaniu byłam nieco zmęczona więc postanowiłam położyć już się spać.Udałam się do łazienki , wykąpałam się i umyłam włosy.Potem przebrałam się w moją ulubioną pidżamkę i wskoczyłam pod kołdrę gasząc światło.Nagle mój telefon znajdujący się na komodzie zaczął wibrować i dawać jasne światło na pomieszczenie.W pierwszej chwili nieźle się przez to wystraszyłam!Jestem tak bardzo śpiąca ,a telefon jest tak daaaaaleko.
-No dobra wstaje.-powiedziałam sama do siebie i wygramoliłam się z łóżka.
Okazało się ,że nie kto inny jak Katherina wpadła na genialny pomysł wysłania mi o 23 smesa o treści : „Jak Ci minął dzień moja ulubiona kuzynko?” .Zrobiłam facepama i wróciłam z telefonem w ręce do łóżka odpisując Kat.
-„Kat czy ty wiesz ,która jest godzina?Właśnie kładłam się spać ,więc jutro się zdzwonimy ok?”
-„Nie!No mi nie opowiesz o dzisiejszym dniu? ;)”
-„Oj no co mam ci mówić.Byłam dziś na spotkaniu z Nathem;)”
-„Oooo!Opowiadaj!”
-„Fajnie było.Byliśmy w restauracji i w kinie.A co ty taka ciekawska?;)”
-„No tak jakoś chciałam się zapytać co tam u ciebie?”
-„Zaraz!A czy tymczasem moja wspaniałomyślna kuzyneczko nie dałaś mojego numeru Nathanowi?”
-„Może ;)”
-„Wiedziałam bo zadzwonił do mnie dziś się umówić ,a ja byłam taka zaskoczona skąd on ma mój numer a tu proszę!”
-„Nie musisz mi już tak bardzo dziękować!:)”
-„Dobra jutro się zdzwonimy bo mi się już oczy same zamykają”.
-„Ok ,ale spodziewaj się przesłuchania moja droga!”
-„Jakoś przeżyje!:)Dobranoc!”
-„Dobranoc!”

-Oj ta moja niezastąpiona Kat!-powiedziałam sama do siebie ,odłożyłam telefon na szafkę i ponownie ułożyłam się do snu.

-------------------------------------------------------------------------
Witam Państwa Serdecznie! ;)
No powiem Wam ,że te wasze ciepłe słowa (tak tak zwracam się do San i Anusiaka) dały mi takiego pawera ,że tak powiem xd i napisałam ten rozdział chyba  w pół godziny! ;) Wicie ,że jesteście nie zastąpione i jedyne takie wspaniałe! ;)
Dopiero chyba teraz zauważyłam jak się rozwinęłam.Zakładając pierwszego bloga byłam kompletnym amatorem i nie miałam pojęcia o pisaniu ,ale teraz mnustwo się nauczyłam w dużej mierze od Was! ;)

 No więc  nie wypowiadam się już bo znowu zaczął by się tu koncik wzajemnej adoracji xd
Powiem tylko ,że next niedługo z resztą jak zwykle i zachęcam do komentowania ;)

PS.Musze coś zrobić z czcionką bo już pare razy taki mi sie coś z nią stało tak jak w poprzednim rozdziale ,ale mam nadziej ,że Wam to nie przeszkadza. ;*


 

sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 6


Po jakiś 30 minutach drogi dojechaliśmy na miejsce.Było to na obrzeżach miasta niedaleko portu.Z oddali można było dostrzec starą latarnię morską. Wysiedliśmy z samochodu  i udaliśmy się do małej knajpki.Było to dość stare miejsce ,ale pełne tutejszego uroku.Restauracja ta przypominała bardziej bar ,ale na pewno nie tradycyjny piwny bar… Zajęliśmy stolik w kącie Sali przy oknie z widokiem na zatokę.

-Uwielbiam to miejsce.Zawsze kiedy jestem w Gloucester musze je odwiedzić.

-Jest takie spokojne… podoba mi się nawet.

Podeszła do nas kelnerka z dwiema kartami.

-Wspominałeś ,że nie jesteś z Gloucester?

-Tak…na stałe mieszkam w Londynie a tu przyjeżdżam kiedy mam czas.Ale ostatnio niestety mam go nie za wiele.

-The Wanted i te sprawy?

-O tuż to.-westchnął cicho.-Co zamawiasz?-zapytał wpatrując się w kartę dań.

-Pójdę w tradycję i zamówię frytki z rybą.A ty Nathanie?

-Ja wezmę z ciebie przykład i dokonam zamówienia takiego jak ty.

-Proszę bardzo.Zezwalam.-odparłam z uśmiechem.

Znów podeszła do nas kelnerka.Spisała nasze zamówienia i wróciła do baru.

-Opowiedz mi o twojej pracy.Jestem ciekawa jak to jest być w takim bandzie.

-No…jest ciekawie szczególnie z takimi wariatami jak oni… Jest nas piątka : Max ,Jay ,Tom ,Siva i ja.Zostaliśmy zespołem poprzez casting.Miałem w tedy jakieś 16 lat i byłem zestresowany jak nigdy w życiu…

-Wow!Jaki młodzik z ciebie był.-zaśmiałam się.

-I to jaki młodzik!Byłem chyba najmłodszy na całym tym castingu...ale jak widać dałem jakoś radę.Z resztą do dziś mówią na mnie Baby Nath.

-Ahaha Baby Nath jak słodko!Oj chyba to podłapie…-odparłam z szelmowskim uśmiechem.

-Ty akurat nie powinnaś tego podłapywać!W końcu kto z nas dwojga jest bardziej Baby?

-Oj tam…taki tam mały szczególik.

-Tak nic nie znaczący szczególik…. No więc kontynuując moją opowieść to...najpierw było ciężko.Graliśmy w szkołach , gdzie mogliśmy.Dopiero gdy nagraliśmy All Time Low wszystko zaczęło się rozkręcać.-Nath lekko się zamyślił… -W 2010 roku nagraliśmy pierwszą płytę.Rok później drugą i jakoś się to wszystko kręci.-uśmiechnął się lekko.

-Fajna historia.Naprawdę.Taka … niezwykła.

-Do dziś to wszystko jest dla mnie jak sen na jawie.Wszystko układa się idealnie.

Kelnerka przyniosła nam nasze zamówienia.

-Kurde zazdroszczę Ci.Cholerny szczęściarz z ciebie!

-Nie zaprzeczę-Nathan upił łyk herbaty-No a ty?

-Ja?Czy przydarzyła mi się równie wspaniała historia?Nie!

-Ej co to za podejście?April!

-Ja po prostu nie mam w życiu tyle szczęścia co inni.-odparłam obojętnie.

-Uwierz mi na pewno masz.Tylko po prostu może go nie zauważasz.-powiedział Nath i spojrzał na moją twarz.

-Możliwe.Ale w moim życiu nie dzieje się nic szczególnego.-zaczęłam grzebać widelcem w moim jedzeniu.

-Nawet jeśli teraz się nie dzieje to uwierz mi ,że niedługo na pewno się zadzieje.

-Dobra dobra panie proroku skończmy już te filozoficzne tematy.

-Jak wolisz ,ale to ty je zaczęłaś.

-Oj mniejsza o to.-machnęłam ręką.

Po zjedzeniu obiadu w tej uroczej restauracji postanowiliśmy odwiedzić pobliskie kino.Nath zapłacił za nasze posiłki , opuściliśmy knajpę i wsiedliśmy do samochodu ,którym po kilkunastu minutach dojechaliśmy na miejsce.

-Moge wybrać film?-zapytał Nath wpatrując się w rząd plakatów filmowych.

-No dobra…byle nie horror!-zastrzegłam ,a Nathanowi od razu zaświeciły się oczy.-O nie!

-O tak!

-Dobrze ,ale w takim razie możesz sobie sam oglądać ten horror.

-Ale Aprilll…to wcale nie jest horror tylko bardziej taki thriller.Oj chyba nie powiesz mi ,że się boisz!?

-Ja?Ależ skąd!

-Więc?

-….ja niczego się nie boje dlatego obejrzę z tobą ten film…-mruknęłam niezbyt zadowolona.

-No to ja kupie bilety –odparł z uśmiechem satysfakcji-…a ty możesz picie i popcorn.

Nathan udał się do kasy ,a ja do sklepiku z popcornami itp.Chyba jeden duży i dwie cole wystarczą?Kupiłam nasze jedzenie i wróciłam do Natha ,który właśnie odchodził od kasy z biletami w ręce.No to już się chyba nie wymigam :/ Nie mam ochoty oglądać horroru ,ale z drugiej strony nie ma nic innego interesującego i nie chcę zmuszać Nathana do jakiejś głupiej komedii romantycznej ,której również nie mam chęci oglądać.

 -No to idziemy?Za 10 minut seans.

-Oczywiście ,że idziemy!-sztuczny uśmiech.

-Nie będziesz się bała?

-Nie!

-To dobrze.-wziął ode mnie jeden kubek z colą i wręczył kasjerce nasze bilety.Poszliśmy do Sali i zajęliśmy miejsca.


No to ten … zabierzcie mnie z tąd!Byłam troszeczkę zestresowana nawet nie wiem czym w końcu to tylko głupi film.Spojrzałam na siedzącego obok chłopaka jedzącego popcorn.Nagle zgasło światło i zaświecił się wielki ekran.

-Już nigdy nie spojrzę w lustro!-powiedziałam zdenerwowana wychodząc z kinowej Sali.

-Dlaczego?-zapytał rozbawiony Nathan.

-Dlaczego?To chyba pytanie retoryczne!

-Ap przecież ten film wcale nie był taki straszny.-przekonywał.

-Dla mnie był.

-Dziewczyny są takie strachliwe.-Nathan spojrzał w górę.

-Co?Wcale nie!

-No dobra może nie wszystkie ,ale większość boi się byle czego.

-I to mówi z pewnością nieustraszony Nathan Sykes!

-Tak i to mówi nieustraszony Nathan Sykes!

-Mówisz tak bo tylko oglądałeś ten film ,a jak byś ty był na miejscu tego faceta to chyba zszedłbyś tam na zawał.

-Ja?No wiesz całkiem możliwe…Ale ty to byś nawet nie przeszła obok tego strasznego domu nawet 10 metrów dalej.

-To prawda.-przyznałam.

-Tak myślałem.

-No to dobrze myślałeś.

-Skończmy już rozmawiać o tym filmie bo i tak na pewno dziś przez niego nie zasnę.

-A nie mówiłem?-odparł z uśmiechem satysfakcji.

-Nie rozumiem twojej logiki Sykes.

-Moja logika jest po prostu zbyt logiczna żeby ktoś inny mógł ją zrozumieć.-wzruszył z uśmiechem ramionami.

-Tak to wszystko wyjaśnia!

Po opuszczeniu kina oboje musieliśmy już wracać.Nathan zaoferował się że nie dostarczy mnie pod dom.Oczywiście jak to my całą drogę powrotną zaciekle dyskutowaliśmy na różnego rodzaju tematy przekomarzając się przy tym i śmiejąc .Gdy podjechaliśmy pod mój dom zaczął padać deszcz więc musiało obyć się bez „filmowego odprowadzania pod drzwi” .Przytuliliśmy się na pożegnanie i szybkim krokiem abym nie udałam się do drzwi mojego domu.

------------------------------------------------------------------
Witam Was Ziomeczki! ;)
No i natworzyłąm dla was takie coś.Mam nadzieje ,że da się czytać bo mnie jakoś to nie zachwyca.Z resztą i tak moja opinia nie ma jakiegoś dużego znaczenia , ważne aby Wam się podobało;)
A i jeszcze małe info dla San!Gdy czytałam twój rozdział nr 50 to naprawde uśmiechałam się do monitora z takiego zbiegu okoliczności ,że akurat kilka dni wcześniej wpadłam na taki sam pomysł z wizytą w kinie i to na horrorze!Mamy niekiedy podobne pomysły ,ale i tak nigdy nie dorównam Ci w pisaniu Słońce! ;)
No a teraz czas na Liebster Awards za kture po raz setny bardzo chce Wam podziękować!

Nominacja od EVA

1.Co najbardziej w sobie lubisz?
Hmm...to trudne pytanie za względu na moją niską samoocenę.Lubie w sobie naprawde mało rzeczy ,ale chyba najbardziej .. sama nie wiem jak to nazwać.Może to ,że zawsze staram sie być dla każdego miła i nikogo niczym nie urazić.Myślę ,że to.
2.Ulubione zwierzątko?
Ogólnie to uwielbiam wszelkie zwierzęta ,ale jeśli miałabym wybierać to psy albo koty takie puchate ;)
3.Jakie są twoje plany na najbliższą przyszłość?
Na najbliższą przyszłość myślę ,że dostać się do technikum to mój główny cel i wyjechać na wakacje na Costa Brava.
4.Jaką porę roku lubisz najbardziej, a jaką najmniej?
Powiedziałabym ,że moją fav porą roku jest lato ale mam wtedy okropną alergię więc powiem ,że wiosna.Natomiast nie znoszę zimy.
5.Jaki jest twój styl ubierania się?
Jest on jak by to określić ... żulowaty? ;) Noszę luźne rzeczy , bluzy i t-shirty do tego mam słabość do sportowych butów i różnych takich badziewów xd taki chłopski styl xd
6.Z jakim członkiem TW poszłabyś na randkę?
Najchętniej z całą piątką!Ale jeśli już to wyrwałabym Natha ;)
7.Jakie jeszcze zespoły lubisz? (oprócz TW)
Kocham muzykę Coldplay i ogólnie mam słabość do brytyjskich bandów.
8.Jedna cecha twojego charakteru której nie cierpisz?
Napewno nieśmiałość.Przy niektórych ludziach po prostu nieraz nie umiem się odezwać i czuje się skrępowana.Nie znoszę tego ,ale też nie potrafie się tego pozbyć.
9.Często marzysz?
O tak często!Szczególnie przed snem wymyślam jakieś niestworzone historię albo wyobrażam sobie bądź planuje swoja przyszłość.
10.Czym jest dla ciebie muzyka?
Muzyka jest dla mnie bardzo ważna.Zabieram ze sobą słuchawki praktycznie wszędzie.Gdy mam gorszy dzień , jestem smutna to właśnie ona poprawia mi nastrój.Jest moją opoką , kocham muzykę i nie umiałabym bez tego żyć.
11.Co najbardziej lubisz w swoim życiu?
Może to ,że ... tak naprawde to nie lubie swojego życia i gdybym miała taką moc to pozmieniałaby dosłownie wszystko.Jednak bez moich koleżanek było by mi zdecydowanie ciężej , tak mam cudowne przyjaciółki i one są czymś naprawde wspaniałym co mnie w życiu spotkało.
  

od Anusiaka 

I pytania do Was:
1. Jaką rzecz byś zmieniła w swoim życiu?
Wszystko!A tak na serio to od zawsze moim marzeniem było mieszkać w Anglii i właśnie to bym chciała zmienić.
2. Ulubiona piosenka TW?
Kolejne arcy trudne pytanie.Mam sentyment do Chasing the Sun ,ale Glad You Came mogłabym słuchać do końca życia a ostatnio moje serce skradła Out Of Time.
3. Jakich ludzi lubisz?
Lubie ludzi różny.Tak naprawde w każdym człowieku potrafie dostrzec coś dobrego , coś co mi imponuje.Na pewno takie cechy jak szczerość , pomocność i bezinteresowność są dla mnie ważne.
4. Największe marzenie?
Wyjechać do Londynu i tam zacząć wszystko od nowa.
5. Co byś chciała osiągnąć w życiu?
Chciałabym mieć wspaniałą rodzinnę.Inną niż moja , zawsze powtarzałam sobie ,że nie będe taka ja moi rodzice.Będe niezmiernie szczęśliwa posiadając swoją własną rodzinę.
6. Od czego jesteś uzależniona?
Oj duże tego : od Twittera ,od TW i głosu Nathana ,od skittlesów , spania i leniuchowania , od coca-coli nie chce mi sie już dalej wyliczać xd
7. Który członek TW wizualnie podoba Ci sie najbardziej?
Zawsze powtarzam ,że każdy z tej piątki jest niezwykłym egzemplarzem i wszyscy razem tworzą chłopaka idealnego.Jednak gdy widzę Nathana to po prostu ajbfsigbdsjbfgb. ;)
8. Co w sobie lubisz najbardziej (z wyglądu lub charakteru)?
Z wyglądu myślę ,że ... ym moje rzęsy są dosyć długie i ciesze sie ,że je mam.A co do charakteru to odsyłam do pytania nr 1. od Evy.
9. Jaka jest dla Ciebie wymarzona praca?
Tak naprawdę dla mnie wymarzona praca chyba nie istnieje.Ogólnie posługuje się zasadą "zarobić ,a się nie narobić" haha.A tak na serio to moge być nawet kelnerką , ważne ,żeby mi to sprawiało przyjemność.
10. Gdzie i jak widzisz siebie za 10 lat?
Będę mieć 26 lat (wow!) i myślę ,że bede mieć wtedy już męża i jakiś przytulny domek na obrzeżach Londynu.Będe może już planować jakieś dzieci? Maybe.
11. Najgorsza rzecz jaka Ci się w życiu przytrafiła?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie bo tak naprawde w moim życiu nigdy nie miało miejsca jakieś tragiczne wydarzenie ,które na zawsze by mnie zmieniło.Może wypadek samochodowy?W sumie to to nie był jakiś groźny wypadek... miałam jakieś siedem lat(?) gdy potrącił mnie czerwony maluch przed sklepem i gdyby nie moja babcia to może mogło by się zakończyć troszeczke groźniej ,ale tak naprawde każdego dnia spotyka mnie coś co chciałabym ,aby nie miało miejsca.Częste kłótnie z rodzicami ,które znoszę już od szesnastu lat niszczą mnie od środka ,różnego rodzaju napływy i odpływy depresji.Nie życzyłabym tego nikomu.

od San

 1.Największe marzenie, którym chcecie się podzielić?
Mam naprawde mnustwo marzeń ,ale na tę chwilę chyba najważniejszy jest koncert The Wanted i ich spotkanie.
2.Co cenisz w życiu?
W życiu cienię na pewno dużo rzeczy.Przyjaźń jest dla mnie wspaniałym zjawiskiem ,bo ja by to głębiej przeanalizować to bez takich relacji  świat byłby okropny.
3.Wolałabyś być sama, ale za to nieprzyzwoicie bogata czy biedna jak mysz, ale mając kogoś przy sobie?
Zawsze chciałabym być obrzydliwie bogata ,ale bez ukochanej osoby przy boku nie miało by to sensu więc bardziej to drugie.
4.Jedno słowo najtrafniej opisujące Ciebie?
Nie wiem!Może któreś z głupia , leniwa , nieśmiała ,zamknięta w swoim świecie.
5.Czego najbardziej boisz się w swoim życiu?
Obawiam się ,że nigdy nie spotkam nigdy osoby która mnie pokocha ,że zostanę taka sama bez swojej drugiej połowy.Z jednej strony nie wyobrażam siebie w jakim kolwiek związku ,ale z drugiej chciałabym tego.Boje się ,że zostane sama.Aaa!I  najbardziej najważniejsze!Boje się śmierci mojej babci i nie wyobrażam sobie jak mogłabym bez niej żyć.
6.W jaką postać z bajki, filmu bądź książki chciałabyś przemienić się chociaż na jeden dzień i dlaczego?
Alanem z Kac Vegas!Hahha nie umiem nic wymyśleć szczerze powiedziawszy xd
7.Wschód czy zachód słońca ?
Nigdy jakoś nie byłam koneserem takich widoków.W sumie to nie wiem.Hah niech będzie zachód. ;)
8.Jak radzisz sobie ze stresem ?
W tym akurat jestem wybitnie kiepska.Stresuje się dosłownie byle czym i mam stresa naprawde często.Najgorsze jest właśnie to ,że nie potrafię sobie z tym poradzić.
9.Jesteś przesądna ?
W zasadzie to nie.Raczej nie ,ale gdy widzę czarnego kota to ide inną drogą.
10.Czego najbardziej brzydzisz się u drugiego człowieka?
Kolejne mega trudne...Zależy o co chodzi ,czy o charakter , nie wiem jakieś zachowania?Może gdy ktoś jest pokłócony na szczoteczkę do zębów lub prysznic.
11.Najbliższe 2 cele, które chcesz wykonać w przeciągu najbliższych 5 lat?
Wyprowadzić się z domu a po skończeniu szkoły włożyć moją cielesność do samolotu lecącego w kierunku Wielka Brytania -Londyn.

A to żem się rozpisała!Na wasze pytania oczywiście odpowiadałam w 100% szczerze i mam nadziej ,że moje odpowiedzi są w miarę logiczne bo bowiem pisane wczoraj o 1 w nocy. ;)

No to teraz trzeba spiąć poślady jak to mawai moja nauczycielka w-f i wymyśleć jakieś senswone pytania.;)

1.Masz konto na twitterze?
2.Najcenniejsza rzecz jaką posiadasz to?
3.Twój kolor oczu?
4.Najbardziej szalona rzecz jakąś zrobiłaś?
5.Twój ulubiony sport?
6.Najlepszy film jaki obejżałaś?
7.Co najbardziej Cię denerwuje w ludziach?
8.Miejsce ,w które zawsze chciałaś pojechać?
9.Na co wydałabyś 1 mln zł?
10.Czego najbardziej się boisz?
11.Co najbardziej cenisz w The Wanted?

 A i oczywiście blogi ,które nominuję to:
1.friendshiporsomethingmore.blogspot.com/
2.zacznij-zyc-dla-siebie.blogspot.com/
3.wantedowe-story.blogspot.com/
4.leets-get-physical.blogspot.com/
5.adriannaandnathan.blogspot.com/
6.lasttoknowblog.blogspot.com/
7.ifoundyoustoryofthewanted.blogspot.com/

Niestety nominuję tylko 7 blogów ponieważ z braku wolnego czasu czytam tylko te i duż blogów ,które czytałam zostały pozawieszane czy usunięte.

No to już kończę najdłuższą notkę w mojej karierze blogowej.Ściskam Was i zachęcam do komentowania! ;)